Reklama

"Jestem dzisiaj sekretarką"

Mamy zebranych 26 pieczątek. Tyle stacji trzeba przejść, żeby wystartować w Dakarze. Na koniec książeczkę zamieniliśmy na małą naklejkę i jesteśmy w rajdzie - cieszyli się Albert Gryszczuk i Michał Krawczyk.

Załoga Pajero z numerem 399, tak jak pozostałe załogi RMF Caroline Team biorące udział w Dakarze, przeszła w piątek badania techniczne i odbiór administracyjny.

Reklama

Organizatorzy imprezy wiedzą o jej uczestnikach wszystko. Oprócz sprawdzenia samochodów procedura obejmowała między innymi rozmowę z lekarzem, kontrolę homologacji kombinezonów, butów i kasków, a nawet ognioodpornej bielizny.

- Podczas większych imprez, takich jak igrzyska olimpijskie czy mistrzostwa świata, zdarzały się formalności, ale nie tyle. Sprzęt, który tu sprawdza się przed rajdem, tam kontrolowano po zawodach. Gdy coś się nie zgadzało, następowała dyskwalifikacja. Na szczęście u nas wszystko jest w porządku i za chwilę wjedziemy do park ferme, skąd nie można już ruszyć samochodu - mówił Adam Małysz.

Debiutujący w Dakarze były skoczek narciarski między kolejnymi stanowiskami poruszał się krok za Rafałem Martonem. Ten zebrał niezbędne stempelki w ekspresowym tempie.

- Kwestia doświadczenia. Mój pierwszy odbiór administracyjny, przed rajdem w 2002 roku, trwał 6 godzin. Byłem głodny, płakać mi się chciało. Później było coraz łatwiej. Teraz mam już opracowany swój system i udało mi się załatwić wszystko w 55 minut - chwalił się pilot Małysza.

- Jestem dzisiaj sekretarką - śmiał się Adam. - Nie wyobrażam sobie załatwienia tego samodzielnie. Nikt nie mówi tu po niemiecku, używa się tylko hiszpańskiego i francuskiego. Rafał jest niesamowity. Nawet z kimś do pomocy na pewno by to tak sprawnie nie poszło jak z nim.

Samochody, quady i ciężarówki naszej ekipy kontrolowano już po raz drugi. Pierwsze badania przeprowadzono w Le Havre, przed załadowaniem pojazdów na statek, którym przypłynęły do Argentyny.

- Sędziowie wiedzą, co było już sprawdzane, i interesują ich tylko najważniejsze rzeczy. W sumie są to szczegółowe badania. Po zawodach jest jeszcze kolejne badanie techniczne, by sprawdzić, czy to wszystko, co skontrolowano tutaj, się zgadza, i czy nie było nieautoryzowanych zmian w trakcie rajdu - opowiada Rafał Marton.

Przed wyjazdem na badania Adam Małysz z Rafałem Martonem odbyli krótką, kilometrową przejażdżkę. Sprawdzili, czy z ich autem wszystko jest w porządku.

Do niedzieli zawodnicy mają luz. W sobotę muszą tylko wjechać swoimi pojazdami na rampę, gdzie nastąpi oficjalne rozpoczęcie rajdu.

- To czas na ostatnie chwile relaksu. Nie rozmawiamy nawet o trasie. Rafał stwierdził, że mam nie przeglądać żadnych map. On jest od tego, ja mam prowadzić. A ponieważ mu wierzę, jedziemy tam, gdzie on kieruje - mówi debiutujący w Rajdzie Dakar Adam Małysz.

Rajd Dakar 2012 potrwa od 1 do 15 stycznia. Rozpocznie się w argentyńskim Mer del Plata. Metę zaplanowano w Limie (Peru).

Wybierz najważniejsze wydarzenie 2011 roku. Wystarczy kliknąć TUTAJ .

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje