Kubica: Zmieniliśmy sprzęgło

Robert Kubica zajął czwarte miejsce podczas Grand Prix Turcji.

Po starcie z piątej pozycji udało mu się awansować na trzecie miejsce, ale ostatecznie Polak finiszował za zawodnikami Ferrari i McLarena.

Reklama

Kierowca BMW Sauber opowiada o wyścigu na torze Istanbul Park (patrz poniżej).

- Jesteś zadowolony z wyścigu?

- Sądzę, że tak, dużo bardziej niż z kwalifikacji. Jednak straty do McLarena i Ferrari były dosyć spore.

- Wyglądały na zbyt spore, żeby ich ścigać...

- Dokładnie, byłoby ciężko być przed nimi, chociaż dobrym startem udało się zyskać dwie pozycje. Niestety później podczas pierwszej serii tankowań Raikkonen mnie wyprzedził, ale i tak sądzę, że to był udany wyścig. Pięć punktów, więcej się chyba nie dało wywieźć z Turcji.

- Nie żałujesz, że nie udało się stanąć na podium?

- Nie, jestem bardzo zadowolony, tak jak w Barcelonie. Czwarta pozycja to dobry wynik, myślę, że to czwarte i piąte miejsce Nicka to było maksimum dla BMW Sauber w tym wyścigu. Musimy przeanalizować, zobaczyć, gdzie tracimy te 3, 4 dziesiąte sekundy do czołówki i próbować się poprawić. Obawiałem się trochę o nasze osiągi na tym torze. Spodziewałem się, że będziemy trochę wolniejsi niż zwykle. Tak było, ale myślałem, że będzie gorzej.

- Miałeś dobry start, zmienialiście coś w ustawieniach w porównaniu z Barceloną?

- Nie, w ustawieniach nie. Zmieniliśmy sprzęgło, to było dobre posunięcie. Wróciliśmy do sprzęgła, którego używaliśmy podczas zimowych testów i w pierwszym wyścigu w Australii. Jeśli porównamy starty w Australii i tutaj, to oba były bardzo dobre. Udało nam się rozwiązać ten problem. Gdybym tak wystartował w Barcelonie, byłbym spokojnie na podium. Zająłem tu czwarte miejsce, jadąc dobrym tempem, i jestem z tego zadowolony.

- Jesteś w tym sezonie ciągle przed Nickiem, czy wpływa to na twoją pewność siebie?

- Chyba nie, nie wiem. Jestem pewny siebie, bo wiem, że wykonujemy razem z moim inżynierem dobrą robotę. Czuję się lepiej w samochodzie, dlatego tempo i wyniki są lepsze. Pewność siebie jest taka sama.

- Twój inżynier mówił przez radio, że ścigasz się z Hamiltonem. Czy była na to szansa?

- On jechał chyba na trzy tankowania, tak? Najprawdopodobniej gdybym był przed nim po jego drugim pit stopie, a przed moim ostatnim zjazdem, wtedy byłaby szansa, ale on i tak był szybszy. Nie wydaje mi się, żebyśmy mieli szansę dojechać przed Hamiltonem. No i był jeszcze Raikkonen. Czwarte miejsce to było maksimum na dzisiaj.

- Czemu nie udało się zmniejszyć straty do McLarena i Ferrari?

- Nie sądzę, że musimy cokolwiek zmniejszać. To tylko jeden wyścig, kiedy jesteśmy wolniejsi od McLarena. Poczekajmy jeszcze parę wyścigów. Ten tor bardziej pasował McLarenowi, to wszystko.

- Jak będzie w Monako?

- Nie wiem, to zależy. W zeszłym roku Ferrari miało tam problemy, zobaczymy jak będzie w tym roku. Ja byłem tam rok temu szybki, zobaczymy teraz. Ten tor powinien nam bardziej pasować.

- Przed Monte Carlo odbierzesz nagrodę imienia Lorenzo Bandiniego. Jak traktujesz tego typu wyróżnienia?

- To duże wyróżnienie. Jest mi bardzo miło. Zwłaszcza, że z tego co mi wiadomo, dostałem tę nagrodę nie tylko za to, co robię na torze, ale też za to, co robię poza torem. Zostało to docenione i bardzo się z tego cieszę.

Na wyłączność dla serwisu motoryzacja.interia.pl od F1.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL