Trzy marki zwalniają pracowników. 1000 osób trafi na bruk!

Wygląda na to, że brexit długo odbijać się będzie czkawką brytyjskim producentom samochodów. O związanej z opuszczeniem szeregów Unii Europejskiej redukcji etatów na Wyspach Brytyjskich poinformował właśnie Jaguar Land Rover.

Przedstawiciele koncernu poinformowali, że zmniejszenie produkcji i, co za tym idzie, redukcja zatrudnienia, objąć ma dwie brytyjskie fabryki: w Solihull i Castle Bromwich. Wcześniej, z początkiem roku, władze zapowiadały też zmniejszenie produkcji w zakładzie w Halewood, gdzie powstają obecnie Land Rover Discovery Sport i Range Rover Evoque.

Reklama

Szczegółowe plany dotyczące redukcji mają być przedstawione jeszcze w tym tygodniu. Nieoficjalnie mówi się jednak, że pracę stracić może około tysiąca osób, w większości - pracowników tymczasowych.

Jaguar, Land Rover i Range Rover szczególnie mocno odczuły załamanie rynku związane z odwracaniem się klientów od samochodów z silnikami wysokoprężnymi. Od początku roku obroty Jaguara w Wielkiej Brytanii zmalały aż o 26 proc. O 20 proc. zmniejszył się też wynik wypracowany przez Land Rovera. Warto dodać, ze około 90 proc. pojazdów marek Jaguar, Land Rover i Range Rover sprzedawanych na Wyspach zasilanych jest właśnie olejem napędowym!

Przypominamy, że powody do zmartwień mają też brytyjscy pracownicy fabryk PSA. Jeszcze w listopadzie ubiegłego roku, po przejęciu Opla i Vauxhalla przez francuski koncern PSA, nowy właściciel zapowiedział, że załoga brytyjskiego zakładu w Ellesmere Port zredukowana zostanie aż o 1/4. Niedługo później fabryka przeszła z dwuzmianowego na jednozmianowy tryb pracy. Ostatecznie - według aktualnych planów - załoga skurczyć ma się aż o 1/3.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje