General Motors nie spieszno do Fiata!

Wbrew ogólnie przyjętym opiniom General Motors wcale nie pali się do przejęcia podupadających zakładów Fiata. Włoski producent już od zeszłego roku przynosi spore straty, a sytuacja na rynku nie napawa optymizmem. U dziennikarzy, a w szczególności u publicystów z Italii, zaczyna rodzić się podejrzenie o ukrywanie prawdy przez GM i chęć wycofania się z umowy ratowania ich rodzimych zakładów. Mało tego, niektórzy twierdzą, że tak naprawdę to Amerykanie czekają tylko na to, żeby włoska legenda upadła, a potem będą mogli przejąć ją za bezcen. Okazuje się, że podejrzenia te wcale nie są dalekie od słuszności.

W lipcu 2000 roku General Motors wykupił 20% akcji Fiata za kwotę 2,4 miliarda dolarów, co miało na długo zagwarantować Włochom stabilność w poczynaniach i przygotować ich do radzenia sobie ze zbliżającym się kryzysem rynku motoryzacyjnego. Dodatkowym punktem umowy było zagwarantowanie Fiatowi, że w 2004 roku GM przejmie pozostałe udziały włoskiego producenta, po wstępnie ustalonych cenach. Jednak sytuacja Fiata od tego czasu diametralnie się zmieniła i należy przypuszczać, że amerykański gigant bardzo żałuje podpisania tego zobowiązania.

Reklama

Wiadomo bowiem, że tak naprawdę jedynym podmiotem włoskiej spółki, który wciąż dysponuje dużymi pieniędzmi są banki wierzyciele, które i tak nie dawno musiały sfinasować rozpoczęty proces restrukturyzacji firmy za kwotę 3 miliardów dolarów. Pozostaje mieć nadzieję, że przeprowadzana restrukturyzacja Fiata przyniesie efekty i pozwoli odrodzić się legendzie europejskiej motoryzacji. Jeśli tak się nie stanie, to plany związane z General Motors mogą faktycznie spełznąć na niczym. Już teraz z obozu Amerykanów dochodzą słuchy o burzy mózgów, która ma przynieść pomysły na ucieczkę od podpisanego w 2000 roku zobowiązania. Plotki głoszą o projekcie zaoferowania za 20% akcji Fiata 5% własnych akcji GM. Pozwoli to uniknąć wyłożenia sporych pieniędzy. Całkiem prawdopodobne wydaje się też to, że Włochów wcale nie zadowoli taki układ i sami będą musieli wycofać się z umowy. Najważniejsze dla nich są teraz przecież pieniądze.

Te fakty świadczą o tym, że przejęcie akcji Fiata przez GM przed 2004 rokiem jest małoprawdopodobne, o ile w ogóle możliwe. Głównym zadaniem na teraz dla nowego szefa Fiata, Paolo Fresco, jest umiejętne dokończenie restrukturyzacji firmy i staranie się o maksymalne podniesienie jej z dołków do lutego 2004 r. Tylko dobra sytuacja Fiata może nakłonić GM do wywiązania się ze zobowiązań w planowanym terminie. Jeśli tak się nie stanie, to włoski statek z Turynu może szybko zatonąć.

Międzynarodowy bank inwestycyjny, Goldman Sachs donosi, że obecnie Fiat Auto wart jest mniej od swoich długów i obligacji. Oznacza to, że sprzedaż firmy nie powinna przyniesć rodzinie Agnellich sporych zysków. Włosi nie są jednak tak chojni, jak BMW, które oddało Rovera za symboliczną kwotę 10 dolarów. Będą chcieli wyciągnąć z własnej firmy jak najwięcej, jednak każda kwota, jakiej będą oczekiwali od GM będzie przepłacona.

Fiat Auto stracił 1,2 miliarda dolarów w ubiegłym roku i wszystko wskazuje na to, że i w tym roku strata osiągnie podobne rozmiary.

Na razie wygląda na to, że General Motors chętny jest jedynie na partnerski układ. Wejście w spółkę z Amerykanami na pewno nie przyniesie takich zysków jak sprzedaż, jednak może zapewnić przyszłość upadającym zakładom. Rozmowy na temat produkowania wspólnego małego samochodu są bardzo zaawansowane. GM zaoferował też, że w przedstawicielstwach Cadillaca i Saaba może rozpocząć sprzedaż następnego modelu Alfy Romeo, co rozszerzyłoby sprzedaż Fiata na rynek amerykański, na którym Włosi nie działają od 1983 roku. Wszystko zależy jednak od decyzji szefów Fiata, a przede wszystkim od szybkości uporządkowania całego bałaganu, jaki panuje obecnie u włoskiego producenta. Trzymajmy więc kciuki za pana Fresco.

Dowiedz się więcej na temat: firmy | Fiata | Nie | General Motors

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje