Bo dał mandat matce prokurator

Andrzej R., funkcjonariusz z Torunia aresztowany za wlepienie mandatu matce prokuratorki, w tym tygodniu zaskarży decyzję prokuratury o zawieszeniu go w obowiązkach.

Ukarana mandatem kobieta oskarżyła policjanta, że ten wziął od niej 100 złotych łapówki. Andrzej R. nie przyznaje się do winy i będzie starał się o przejście na bardziej korzystne dla niego, tzw. "zawieszenie policyjne".

Reklama

Dla policjanta różnica jest o tyle istotna, że zawieszenie prokuratorskie może trwać latami, do czasu wyjaśnienia sprawy w sądzie. Przez ten czas nie może pracować i dostaje tylko połowę pensji - czyli ok. 1200 złotych. Natomiast przy zawieszeniu policyjnym teoretycznie może zostać odwieszony przez przełożonego przed zakończeniem sprawy.

Komendant wojewódzki w uzgodnieniu ze związkiem zawodowym policjantów podjął również decyzję o przyznaniu Andrzejowi R. 2,5 tys. złotych bezzwrotnej zapomogi.

- Funkcjonariusz zapracował sobie na to przez 10 lat nienagannej służby. Nie bez znaczenia jest również fakt, że z jego domu podczas przeszukania zostały zabrane wszystkie banknoty stuzłotowe. To były pieniądze przeznaczone na normalne funkcjonowanie tej rodziny. Przy połowie pensji i zabraniu tych pieniędzy sytuacja rodziny bardzo się pogorszyła - mówi Jan Norkowski z toruńskiej policji. I dodaje: - Wierzymy, że to porządny policjant, ta pomoc jest mu naprawdę potrzebna.

Pieniądze zostały wygospodarowane z funduszu nagród i zapomóg, którym dysponuje komendant wojewódzki policji. Andrzej R. ma na utrzymaniu niepracującą żonę i 2,5-miesięczne dziecko. Zapomoga trafi do niego jeszcze w tym tygodniu.

Dowiedz się więcej na temat: funkcjonariusz | mandat | prokuratura

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje