Stracili radiowozy, więc gonili... samochodem pożyczonym!

Warszawska policja zatrzymała kierowcę samochodu, który nie zareagował na polecenia funkcjonariuszy i próbował przed nimi uciekać.

Podczas interwencji padły strzały z broni palnej - poinformował w środę rzecznik KSP Maciej Karczyński.

Reklama

W środę po południu na skrzyżowaniu ulicy 17 Stycznia z Al. Krakowską patrol policji próbował zatrzymać kierowcę samochodu osobowego do kontroli drogowej.

"Policjanci zwrócili uwagę na kierowcę saaba, który na widok policyjnego radiowozu przejechał przez linię ciągłą i ruszył z dużą prędkością. Funkcjonariusze dali wyraźny sygnał do zatrzymania jadącemu mężczyźnie. Kierowca zaczął uciekać, nie zważając przy tym na znaki drogowe, ani sygnalizację świetlną" - powiedział Karczyński.

Jak dodał policjanci natychmiast ruszyli za nim w pościg. "Widząc sytuację, oddali cztery strzały ostrzegawcze. Na szczęście nikomu nic się nie stało" - zapewnił Karczyński.

Na skrzyżowaniu Al. Krakowskiej z ulicą Leonidasa policja ustawiła blokadę drogową; mimo to uciekający mężczyzna nie zatrzymał się i staranował dwa radiowozy. Policjanci dogonili go pożyczonym z pobliskiego warsztatu prywatnym samochodem.

Mężczyzna został zatrzymany kilka kilometrów dalej na ulicy Mineralnej. "Wyjaśniamy, dlaczego 24-latek podjął próbę ucieczki" - powiedział Karczyński.

Jak dodał, podczas pościgu ranni zostali dwaj policjanci; ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Mężczyzna został zatrzymany za wykroczenie drogowe; tłumaczył się, że uciekał, bo nie miał przy sobie dokumentów. Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Policjanci sprawdzają czy w samochodzie nie było jeszcze jednej osoby.

Dowiedz się więcej na temat: Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje