Pomysł na piratów drogowych. Zamiast 24 punktów karnych powinno być 12

Po każdej spektakularnej tragedii, spowodowanej przez pijanego kierowcę, pojawiają się żądania zaostrzenia sankcji dla sprawców takich wypadków i wszystkich, którzy siadają za kółkiem pod wpływem alkoholu. Właściwie wszyscy są za.

Ba, bardzo chętnie uczestniczą w swoistej licytacji. 15 lat bezwzględnego więzienia..., za mało, co najmniej 25..., dożywocie..., dożywocie bez możliwości starania się o złagodzenie kary..., utrata na zawsze uprawnień do prowadzenia pojazdów mechanicznych..., konfiskata samochodu jako narzędzia przestępstwa..., kazamaty.., katorga...

To samo dotyczy piratów drogowych, drastycznie i nagminnie lekceważących przepisy ruchu. W ubiegłym roku uosobieniem tej grupy stał się niejaki Frog.

Do chóru oburzonych przyłączają się rzecz jasna politycy różnych opcji, szumnie ogłaszając własne, mniej lub bardziej sensowne pomysły na zwalczanie drogowej patologii.

Reklama

Rządzący, chcąc sprostać oczekiwaniom opinii publicznej, zabierają się do działania. Czy mogą liczyć na wdzięczność ze strony społeczeństwa? Nic z tego, bowiem kiedy wreszcie, po długim czasie i wielkich bólach, zapowiedzi zmian w prawie przybiorą konkretną postać, dotychczasowi nieprzejednani radykałowie nagle zmieniają front, przeobrażając się w nader wyrozumiałych liberałów.

Doskonałą ilustracją wspomnianego zjawiska są komentarze internetowe po znowelizowaniu przez Sejm kodeksu karnego i paru innych ustaw. Jeżeli zmiany te wejdą w życie, policjant będzie mógł zatrzymać na trzy miesiące prawo jazdy kierowcy, który w obszarze zabudowanym przekroczy dopuszczalną prędkość o 50 lub więcej kilometrów na godzinę. Prowadzenie pojazdu bez uprawnień nie będzie już wykroczeniem, lecz znacznie surowiej karanym przestępstwem. Kierowcy - alkoholowi recydywiści będą musieli liczyć się z dożywotnią utratą prawa jazdy, słonymi grzywnami, obowiązkiem instalowania w samochodach specjalnych blokad, tzw. alcolocków. To oczywiście tak z grubsza, gdyż nowinek jest znacznie więcej.

No i zaczęło się...

Krytyków decyzji Sejmu można podzielić na kilka kategorii.

Bardzo licznie reprezentowani są "demokraci". Owszem, byliby skłonni zaakceptować zaostrzenie kar dla sprawców wykroczeń i przestępstw, ale pod warunkiem, że objęłyby one wszystkich obywateli, bez jakichkolwiek wyjątków..

"A kiedy wejdzie przepis żeby wszystkich karać tak samo, bez świętych krów jak posłowie czy sędziowie?" - pyta "xxx".

"Ciekaw jestem czy łapówkarze z WIEJSKIEJ jak przekroczą prędkość w obszarze zabudowanym i jeździe na czerwonym stracą prawko dożywotnio czy znów będą immunitetem wymachiwać przed nosem oszuści" - dodaje "wiejski fan", stosując w swojej wypowiedzi literacki zabieg tzw. potoku myśli, czyli zachowania ciągłości tekstu, bez użycia znaków przestankowych.

Szczególnie dosadnie zabrzmiał tu głos "obywatela: "Zgadzam się, pod warunkiem, że nie będzie świń z immunitetem." 

Demokratą jest niewątpliwie również "n-o-r-m-a-l-n-y": "A kto mi powiedział, że ja mam się na to godzić!! Chcę w tej sprawie referendum (...) niech każdy obywatel się wypowie!!"

Kolejną grupę stanowią "anarchiści". Tacy jak "aqq", zapowiadający: "To będą jeździć bez prawka. Przecież nikt nie będzie respektował głupich decyzji organów głupiego państwa." Do tej samej kategorii należałoby zaliczyć ponadto autorów komentarzy twierdzących, że istniejące ograniczenia prędkości są przeważnie "debilne", a przyjęte przez posłów zmiany w prawie to kolejny etap zamordyzmu, zamieniania Polski w państwo policyjne.

Niektórzy "anarchiści" wydają się nieco zdezorientowani. Tak jak "Mark": "Prawu karnemu będą podlegać ci, którym sąd zabrał prawo jazdy wcześniej czy nawet ci, co prawka nigdy nie mieli? Rozumiem to, że tylko ci, którzy mieli i sądownie je utracili (...). Pytam, bo od paru lat śmigam bez prawka, nie mam czasu zrobić, a takich jak ja są setki tysięcy na drogach."

 Z kolei w imieniu "praworządnych" głos zabiera m.in. "Prokurat": "(...) przecież tylko sąd miał mieć prawo zatrzymania prawa jazdy?!!! Jak to zwykły krawężnik? Przecież to stawianie policjanta na równi z sądem. Tylko czekać, jak będą mieli prawo zatrzymać cię na 3 miesiące bez sądu."

Nie brakuje "propaństwowców", zatroskanych o przyszłość finansów publicznych. "Zabiorą nam prawa jazdy, nie będziemy jeździć, nie będziemy dostawać mandatów, czyli będzie dużo mniejszy wpływ do budżetu (...)" - martwi się "tom".

Są "tropiciele spisków", przekonujący, że zaostrzenie kar dla piratów drogowych ma na celu odwrócenie uwagi Polaków od prawdziwych problemów, gnębiących nasz kraj: bezrobocia, nędzy, krzywdy górników i rolników itp.

Są "technokraci", których zdaniem o surowszym karaniu niesubordynowanych kierowców będzie można mówić dopiero po załataniu dziur w drogach, dokończeniu budowy autostrad itp.

Są "detaliści", zastanawiający się, co będzie, gdy policyjna "suszarka" wykaże przekroczenie prędkości o 51 km/godz.? Przecież urządzenia te nie grzeszą dokładnością. Akurat "detalistom" należałoby przyznać trochę racji. Już wyobrażamy sobie te dyskusje i spory w opisanej wyżej sytuacji. Stawka będzie przecież niebagatelna...

Realna jest także groźba wzrostu korupcji w policji. Surowsze kary skłaniają do wręczania obfitszych "korzyści materialnych" i zwiększają tym samym pokusę, by je przyjmować.

Uczciwie przyznajmy, że obok krytyków, są też zwolennicy wprowadzanych przez Sejm zmian w prawie, aczkolwiek niektóre z ich wypowiedzi pachną rozmyślną prowokacją. "Według mnie zabierania prawa jazdy to dobry pomysł, nie brakuje piratów drogowych, którzy myślą, że wystarczy zapłacić mandat. Ci, którzy jeżdżą po alkoholu powinni być traktowani jak potencjalni mordercy. (...) Według mnie Sejm powinien wprowadzić radykalne rozwiązania, żeby nauczyć kierowców. U nas mało kto przestrzega przepisy, a jak już ktoś przed nim jedzie przepisowo, to się denerwuje, bo za wolno. Oby wprowadzili jeszcze więcej kar i zamiast 24 punktów karnych powinno być 12, od razu zniknęliby piraci!!!!!!!!!" - sugeruje "kierowca".

Obok "prowokatorów" głos zabierają "światowcy", przypominający, że podobne do uchwalonych właśnie przez Sejm przepisy już od dawna obowiązują za granicą, m.in. w Skandynawii i Austrii. Trafiają się ponadto "sado-masochiści", tacy jak "klx", który pisze: "Jak ja lubię jeździć zgodnie z przepisami i patrzeć jak motłoch się za mną piekli, wyprzedza na zakazie, na pasach, a do tego teraz będzie im za to groziło odebranie prawka, satysfakcja podwójna i będę jeszcze bardziej przestrzegał przepisów".

Na koniec wypada wspomnieć o "filozofach-realistach", którzy zauważają, że im więcej kierowców straci prawo jazdy, tym na naszych drogach będzie bezpieczniej. Ci bowiem, którym odebrano ów dokument, jeżdżą ostrożniej i bardzo pilnują się, by nie łamać przepisów i nie podpaść w ten sposób policji. Prawda to czy mit?

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy