Jeżdżące superauto z Polski!

Chociaż słowa "polska motoryzacja" używać można wymiennie z "tanią siłą roboczą" okazuje się, że narodowa myśl techniczna ma się dobrze.

Wbrew kryzysowi ekonomicznemu i bzdurnym przepisom, które są w stanie skutecznie zamordować niemal każdą motoryzacyjną inicjatywę, w Polsce wciąż nie brakuje ludzi, którzy chcą i potrafią budować niekonwencjonalne, szybkie pojazdy. Zdjęcia, które prezentujemy to wykonany w Polsce pojazd o tajemniczej nazwie Marotti.

Ten ciekawy twór o iście szatańskich osiągach powstał z połączenia koncepcji samochodu i motocykla. Pojazd wyposażony jest tylko w trzy koła - dwa przednie, zapewniające kontrolę oraz tylne, które odpowiada za przenoszenie na asfalt mocy. Konstrukcja oparta jest na sztywnej stalowej ramie, do napędu wykorzystano motocyklowy, czterocylindrowy (w układzie V), wysokoobrotowy silnik marki Honda (pojemność 750 cm). Jednostka rozwija 100 KM, które przenoszone są na tylne koło za pomocą łańcucha. Nadwozie wzorowane było na myśliwcach, stad charakterystyczne wielkie wloty powietrza, jednomiejscowy kokpit oraz wysokie tylne stateczniki.

Sportowy charakter pojazdu potęguje ekstremalnie niski środek ciężkości i aerodynamiczny kształt nadwozia z dodatkowymi elementami prowadzącymi powietrze, jak przedni spojler, płaska podłoga i tylne stateczniki. Stosunek masy do mocy, wynoszący ok. 4,4 kg/KM, zapewnia sprawny zryw i bardzo dynamiczne przyspieszenie, a niska masa własna i sportowe ogumienie wysokie prędkości na zakrętach. Prędkość maksymalna prototypu waha się w okolicach 200 km/h.

Pierwsza setka pojawia się na prędkościomierzu po około 5 sekundach. Póki co powstał tylko jeden egzemplarz, ale jego właściciel i konstruktor planuje uruchomienie małoseryjnej produkcji. Pojazdy, które trafią być może do klientów będą miały zapewne nieco mocniejszy silnik. Cenę tego wehikułu ustalono wstępnie na 25 tys. euro.

Reklama

Zobacz marotti na filmie:

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy