Tych samochodów unikaj jak ognia. Puszczą cię z torbami!

Są modele, w których z powodu rozwiązań konstrukcyjnych czy konieczności stosowania specjalistycznych narzędzi niektóre naprawy okazują się uciążliwe. W efekcie rachunki za remont są znacznie wyższe.

Powoli kończą się czasy samochodów prostych w naprawie. Dziś większość modeli może sprawiać problemy, które kiedyś praktycznie nie występowały. Stopień skomplikowania rośnie wraz z kolejnymi, coraz bardziej rygorystycznymi, normami emisji spalin. Sterowanie silników staje się coraz bardziej wyrafinowane, a w komorze jednostki napędowej przybywają kolejne podzespoły.

Reklama

Jednak niezależnie od tego trendu są auta, których obsługa jest wyraźnie bardziej uciążliwa niż innych o podobnym stopniu zaawansowania.

Główny powód

Najczęściej winowajcą jest utrudniony dostęp do elementów w komorze silnika. Bywa to powodowane samą objętością jednostki napędowej, ale w wielu modelach winę ponosi po prostu kształt nadwozia. Projektanci chcą, aby część pasażerska samochodu była jak najobszerniejsza, normy bezpieczeństwa wymuszają poprowadzenie struktury nośnej karoserii tak, a nie inaczej, a w efekcie na zespół napędowy pozostaje bardzo mało miejsca.

Doskonałym tego przykładem jest Mercedes klasy A, w którym silnik wciśnięto w tzw. kanapkową strukturę, pomiędzy podwyższoną podłogę przedziału pasażerskiego a spód auta. W rezultacie nawet do pozornie prostej czynności, jaką jest wymiana paska klinowego, najlepiej byłoby wymontować jednostkę napędową. Problem tego typu dotyczy wielu samochodów z nadwoziem typu van.

Czasami o utrudnieniach dostępu decydują inne względy konstrukcyjne. Silne pochylenie silnika do tyłu pozwala obniżyć wysokość zabudowy przedniej maski, co poprawia aerodynamikę samochodu, ale jednocześnie powoduje, że wiele elementów osprzętu ląduje w trudno dostępnym miejscu pomiędzy silnikiem a przegrodą czołową. Czasami kłopotliwe przesunięcie jednostki napędowej do tyłu wymusza chęć lepszego rozłożenia mas pomiędzy osiami pojazdu. Dla miłośników samochodów BMW doskonałe prowadzenie jest na tyle ważne, że wsunięcie silnika głęboko pod podszybie stało się koniecznością.

Rosnące wymagania

Z wymontowaniem silnika czy skrzyni biegów większość mechaników radzi sobie bez większych problemów. W końcu im więcej roboczogodzin spędzonych przy aucie, tym wyższy rachunek za naprawę. Jednak tym, co coraz częściej "zatruwa" spokój warsztatu, jest diagnoza usterek z zakresu szeroko pojętej elektroniki. Awarie dotyczą pracy silnika (np. układu wtryskowego) czy też skupiają się w tzw. wyposażeniu z zakresu komfortu. Bez względu na rodzaj, poszukiwanie usterek bywa pracochłonne i wymaga dużego doświadczenia i wiedzy od mechanika.

W wielu przypadkach problematyczne staje się korzystanie ze sprzętu diagnostycznego. Z powodów finansowych większość warsztatów niezależnych nie stać na kupno oryginalnych testerów do każdej marki, kosztujących po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Z reguły serwisy korzystają z urządzeń uniwersalnych, dobrze jeżeli przynajmniej oryginalnych, a nie chińskich podróbek. Jednak praktyka wykazuje, że niektórych aut lub niektórych typów usterek wręcz nie da się zdiagnozować bez oryginalnych diagnoskopów, jakimi dysponuje ASO.

Przykładowo w autach BMW bywa, że nawet całkiem niezły laptop nie jest w stanie przeprowadzić poprawnie tzw. global-testu, w czasie którego zatrzymanie procedury powoduje zawieszenie się wszystkich sterowników w samochodzie.

Wiele nieprzewidzianych problemów przy serwisowaniu samochodów ma mniejszy lub większy związek z korozją. Obecnie mechanicy muszą się często zmagać np. z zapiekającymi się wtryskiwaczami common rail, których prawie nie sposób wymontować. Najczęściej powodem jest konstrukcja przedniej części samochodu, która powoduje kapanie wody deszczowej z podszybia na silnik. Problem dotyczy większości aut dostawczych, ale zdarza się i w osobowych z silnikiem umieszczonym dokładnie pod podszybiem.

Wszystko kwestią ceny

Zdawać by się mogło, że kłopoty z naprawą to problem serwisu, a nie właściciela samochodu. Jednak nie jest to do końca prawdą. Jeżeli mechanik musi poświęcić na dany egzemplarz znacznie więcej czasu niż przeciętnie, to oczywiście będzie chciał to sobie odbić na wyższej cenie usługi. Dobrzy mechanicy wręcz lubią takie "drogie naprawy", gdyż zdobywają w ten sposób przewagę nad pozostałymi warsztatami.

Jakie samochody są szczególnie trudne w naprawach dowiesz się na następnej stronie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje