Ropa droga jak benzyna!

Ile będzie pod koniec roku kosztowało paliwo? Olej napędowy i LPG mocno zdrożeją, ale za to mniej zapłacimy za benzynę.

Dwa tygodnie temu ceny ropy na światowych rynkach sięgnęły zenitu - za baryłkę (umowna jednostka rozliczeniowa) trzeba było zapłacić ponad 83 dolary. To więcej niż przed dwoma laty, gdy rząd musiał czasowo obniżyć akcyzę na benzynę, bo wysokie ceny tego paliwa (ponad 4,5 zł za litr) groziły rozwojowi polskiej gospodarki. Teraz jednak, paradoksalnie, cena benzyny w Polsce spada. Dlaczego się tak dzieje?

Reklama

Transakcje na rynkach paliwowych rozliczane są w amerykańskiej walucie, a jej wartość spadła właśnie do nie notowanego od lat poziomu. Ten fakt okazał się zbawienny dla naszych kieszeni, bo z punktu widzenia polskich rafinerii surowiec nie był aż tak drogi. Co ważne, Polska kupuje głównie tańszą ropę rosyjską. Dlatego mimo "szczytu cen ropy" szczyt cen benzyny mamy już za sobą. - Cena bezołowiowej 95 powinna spaść jeszcze o ok. 20 gr na litrze, ale nie należy oczekiwać, że spadnie ona poniżej 4,00 zł - mówi Urszula Cieślak z biura maklerskiego Reflex, które monitoruje rynek paliw w Polsce.

Niestety, gorsze wiadomości mamy dla właścicieli samochodów napędzanych silnikami Diesla. Cena ON do końca roku będzie wzrastać, ale w dużej mierze jest to tendencja sezonowa. - Olej opałowy to z chemicznego punktu widzenia prawie olej napędowy, więc zwiększone zapotrzebowanie na niego w czasie sezonu grzewczego winduje ceny samochodowego ON" - tłumaczy Urszula Cieślak.

Na najgorsze muszą szykować się amatorzy jazdy na autogazie. LPG jest produkowany z ropy naftowej, więc jego cena jest jak najbardziej zależna od średniej ceny ropy, a ta - jak wspomnieliśmy - jest wysoka. Dodatkowo ten rodzaj paliwa, podobnie jak ON, drożeje jesienią i zimą, bo LPG to największy konkurent oleju opałowego w ogrzewaniu domów. Trzeba się więc liczyć ze wzrostem ceny tego paliwa o 20-25 gr. za litr.

***

Porównanie: BMW 330i Cabrio, Volvo C70 T5

Po naciśnięciu jednego przycisku zmieniają się z pięknych kabrioletów w niebrzydkie coupe. Ale czy coupe-kabriolety przez to, że są bardziej praktyczne, nie stały się mniej urokliwe?

Zamożni kierowcy mają słabość do kabrioletów i to bez względu a to, w której części globu mieszkają. Nawet jeżeli przez większość roku aura nie sprzyja przejażdżkom z wiatrem we włosach, w pewnych kręgach po prostu wypada mieć kabriolet.

Nic dziwnego - piękny, a niepraktyczny samochód idealnie sprawdza się w roli wizytówki statusu materialnego jego właściciela. A specjaliści postanowili przenieść zdobycze (już nie takiej najnowszej) techniki także do klasy premium. W efekcie, w ofercie pojawiły się bardzo drogie, prestiżowe, ale pospolicie praktyczne coupe-cabrio. Czy jednak konstruktorzy mimowolnie nie przykryli metalowym dachem specyficznego uroku tych aut?

Odpowiedzi na to pytanie poszukaliśmy porównując dwóch prestiżowych przedstawicieli wspomnianego gatunku - BMW 330i Cabrio i Volvo C70 T5. Dla podsycenia atmosfery warto wspomnieć, że cena każdego z tych aut przekracza 200 tys. zł...

Te i inne materiały znajdziecie w najnowszym wydaniu tygodnika Motor.

Dowiedz się więcej na temat: paliwa | ceny ropy | olej napędowy | napędowy | LPG | olej | benzyna | ropa naftowa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje