Hybrydowa S-ściema

Mercedes zaprezentował produkcyjną wersją swojego pierwszego hybrydowego pojazdu.

Mercedes S400 blueHYBRID oparty został na modelu S350. Pod maską pojazdu pracuje 3.5-litrowy silnik V6 o mocy 279 KM, który w razie konieczności jest wspierany przez jednostkę elektryczną, generującą dodatkowo... 20 KM i 160 Nm. W sumie samochód dysponuje mocą 299 KM i momentem 385 Nm.

Reklama

Producent informuje również, że poprzez "niewielką" modyfikację (zmiana oprogramowania, głowicy, tłoków i wałków rozrządu) moc silnika spalinowego wzrosła z 272 KM do 279 KM. Ale... przemilcza fakt, że moment obrotowy najwyraźniej spadł i to kolosalnie! 385 Nm to łączny moment silnika V6 i elektrycznego. Sama jednostka elektryczna daje 160 Nm, czyli z prostego odejmowania wynika, że 3.5-litrowe V6 dostarcza 225 Nm. Coś mało? Ano mało, gdyż ten sam silnik, ale przed modyfikacjami, stosowany w klasycznej, spalinowej wersji mercedesa S350, którą można kupić chociażby w polskim salonie, generuje 350 Nm! Gdzie więc podziało się 125 Nm?

Odrzucając więc marketingowy bełkot, zauważamy, że przewaga hybrydy nad wersją benzynową objawia się więc dokładnie w 27 KM mocy i 35 Nm momentu obrotowego. Ktoś tu ściemnia, pytanie tylko w którym miejscu... Przeciętna osoba interesująca się samochodami zdaje sobie sprawę, że z 3.5 l pojemności choćby się nie chciało, to wyjdzie grubo ponad 225 Nm!

Wróćmy jednak do samochodu. Komponenty układu elektrycznego ważą i to sporo (akumulatory!). Masa hybrydy to 1955 kg, podczas gdy S350 waży tylko 1780 kg. Masa wzrosła więc o 175 kg, a to od razu przekłada się na osiągi - S400 blueHYBRID przyspiesza do 100 km/h w 7.2 s podczas, gdy samochód z napędem konwencjonalnym - w 7.3 s. Prędkość obu wersji jest ograniczona do 250 km/h. A więc jest pierwszy sukces - udało się urwać 0.1 s! Tyle tylko, że zasługa leży po stronie zmodyfikowanej siedmiobiegowej, sekwencyjnej skrzyni biegów 7G-Tronic, bowiem stosunek mocy do masy lepszy jest w samochodzie klasycznym niż hybrydzie...

Jak większość hybryd mercedes jest wyposażony w układ automatycznego gaszenia silnika podczas postoju. System może również odzyskiwać energię podczas hamowania.

Niemieckim konstruktorom udało się "upchnąć" litowo-jonowe baterie pod maską, obok jednostek napędowych. Dzięki temu zachowano pojemność bagażnika oraz wnętrza.

Na koniec jeszcze informacja, która na pewno ucieszy ekologów, a która prawdziwych kierowców obchodzi tyle, co zeszłoroczny śnieg. Otóż emisja CO2 spadła w porównaniu z S350 o 21 procent do wartości 190 gramów na kilometr.

Nieco bardziej interesującą informacją jest fakt, że zużycie paliwa spadło o 2.2 l i w cyklu mieszanym wynosi 7.9 l/100 km. Z drugiej strony, to czy to akurat jest ważne dla osoby, którą stać na samochód za 300 tysięcy zł?

Tak, czy inaczej mercedes S400 blueHYBRID trafi do salonów latem przyszłego roku. Cena nie jest jeszcze znana, ale zapewne będzie wyższa niż modelu S350.

Czytaj więcej. Dlaczego hybrydy to poroniony pomysł?

Dowiedz się więcej na temat: hybrydy | Mercedes

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje