Ford B-max, czyli następca fusiona

Ford najwyraźniej pozazdrościł Oplowi jego nowej merivy. W Genewie zaprezentowano mikrovana o nazwie B-max, który zastąpić ma w ofercie Forda model fusion.

Co ważne, samochód nie jest jedynie popisem kunsztu inżynierów. B-max to model produkcyjny, który już niedługo pojawi się w salonach.

Reklama

Pojazd powstał w oparciu o płytę podłogową fiesty, nawiązania do modelu segmentu B odnajdziemy również w linii nadwozia.

W samochodzie zastosowano kilka nietypowych rozwiązań. Auto wyposażono w parę tylnych drzwi, które odsuwa się do tyłu, podobnie jak ma to miejsce w autach dostawczych. Przesuwne skrzydło drzwiowe pełni również funkcję słupka B. Dzięki temu śmiałemu rozwiązaniu, po odsunięciu tylnych i otwarciu przednich drzwi, uzyskuje się dostęp do wnętrza o szerokości aż 150 cm!

Prezentowane w Genewie auto napędzane jest nowym, trzycylindrowym, turbodoładowanym silnikiem ecoboost. Jednostka wyposażona jest w bezpośredni wtrysk paliwa, zmienne fazy rozrządu oraz system start&stop. Napęd przenoszony jest na przednie koła za pośrednictwem ręcznej, sześciostopniowej skrzyni biegów.

Ford obiecuje, że samochód trafi do dealerów w czasie najbliższych dwunastu miesięcy. Auto produkowane będzie w zakładach Forda w Rumunii.

Dowiedz się więcej na temat: samochód | Ford | Ford B-Max

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje