Yamaha Tricity - do miasta i nie tylko

Odkąd motocyklami z silnikami do 125 ccm może jeździć każdy, kto ma prawo jazdy kategorii B, pojazdy te cieszą się sporym zainteresowaniem. Pytanie tylko jaką „125” kupić w sytuacji, kiedy będzie to nasz pierwszy jednoślad?

Wyjątkowo ciekawą propozycją dla początkujących, ale nie tylko, jest z pewnością Yamaha Tricity. Jej najbardziej charakterystycznym elementem tego modelu są oczywiście dwa koła z przodu, których obecność niesie ze sobą wiele korzyści.

Najważniejszą jest stabilność - skuter co prawda nie potrafi sam stać (co oferują niektóre trójkołowce), ale podczas szybko wykonywanych manewrów prowadzi się zdecydowanie mniej nerwowo, niż dwukołowe konstrukcje. Daje też większe poczucie bezpieczeństwa podczas skręcania, a także jest bardziej stabilny kiedy jedziemy na wprost. To szczególnie istotne na polskich, nierównych drogach - wjechanie w dziurę, studzienkę kanalizacyjną czy też wyboisty przejazd przez tory nie wpływają znacząco na jego zachowanie.

Reklama

Nie bez znaczenia jest także wpływ dwóch przednich kół na skuteczność hamowania, ale to nie jedyne ułatwienie, jakie oferuje Tricity. Osoby, które mają trochę doświadczenia z motocyklami dobrze wiedzą, że sprawne zatrzymanie jednośladu, szczególnie na śliskiej nawierzchni, wymaga sporo wprawy. Nie tylko musimy uważać, aby nie wpaść w poślizg, ale także odpowiednio balansować przednim i tylnym hamulcem (z większym naciskiem na przód), aby motocykl zatrzymał się równo. W przypadku Yamahy Tricity nie ma tego problemu - przed wpadnięciem w poślizg chroni nas seryjny ABS, natomiast hamulce są ze sobą powiązane. Jeśli korzystamy z przedniego, to częściowo aktywowany jest też tylny i na odwrót.

A czy obecność dodatkowego koła ma jakieś minusy? Zwiększa ono niestety masę skutera (Triciy waży 164 kg), a także powoduje nieco większe opory toczenia. Dlatego też, jeżdżąc trójkołowcem Yamahy, a następnie przesiadając się na model o porównywalnej mocy, dało się wyczuć gorszą dynamikę. Problem ten został jednak rozwiązany wraz z modernizacją, jakiej Tricity zostało niedawno poddane. Na liście zmian znalazł się wzmocniony silnik, który zamiast dotychczasowych 11 KM, ma teraz 12,3 KM. Może wydawać się, że to niewiele, ale różnica jest naprawdę wyczuwalna.

Odświeżone Tricity pozwala na bardzo sprawne rozpędzanie się do około 70-80 km/h, co zwykle jest największą prędkością, z którą możemy poruszać się po mieście. Skuter Yamahy sprawdzi się jednak także w niedalekiej trasie - prędkość "przelotowa" na poziomie 100 km/h nie jest trudna do utrzymania (chyba, że natrafimy na duże wzniesienie), a maksymalnie możemy pojechać nieco ponad 110 km/h.

Korzystając z maksimum możliwości Tricity docenimy powiększony bak, który ma teraz 7,2 l pojemności (dotychczas 6,6 l). Yamaha zwiększyła w zmodernizowanym modelu także rozstaw kół o 40 mm (efekt zastosowania większej ramy), co nie tylko wpłynęło pozytywnie na ilość miejsca na nogi oraz na kanapie, ale także poprawiło pojemność schowka pod nią. Nie bez znaczenia jest także pojawienie się schowka pod kierownicą, gdzie znajdziemy gniazdo USB do ładowania urządzeń mobilnych.

Yamaha Tricity to jeden z najciekawszych jednośladów do miasta, którym, w razie potrzeby, możemy wybrać się także na dalszą wycieczkę. Wyróżnia się on pewnym prowadzeniem i świetnie hamuje, dzięki czemu czujemy się na nim znacznie pewniej, niż na klasycznym skuterze. Wszystkie te zalety mają jednak swoją cenę - konkretnie 18 500 zł.

MD

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama