Komornicki na mecie Italian Baja

Nieźle zaprezentowali się Łukasz Komornicki i Rafał Marton podczas ostatniego dnia 10 Rajdu Italian Baja - pierwszej rundy Pucharu Świata FIA Samochodów Terenowych. Nie w pełni sprawnym samochodem Polacy awansowali z 50 na 42 miejsce w klasyfikacji generalnej, zajmując między innymi 16 miejsce na najdłuższym odcinku specjalnym. Imprezę wygrała załoga Jean-Louis Schlesser/Henri Magne na Schlesser Kangoo.

Dla Polaków udział w rajdzie Italian Baja jest początkiem cyklu przygotowań do startu w kolejnej edycji słynnego Rajdu Dakar. Zdaniem Łukasza i Rafała udział w najpoważniejszych i silnie obsadzonych imprezach terenowych jest najlepszą formą treningu przed Dakarem. Tuż po powrocie do Polski Łukasz i Rafał rozpoczną przygotowania do kolejnego startu. Będzie nim rozgrywany w dniach od 5 do 15 kwietnia RALLYE OPTIC 2000 TUNISIE (Tunezja), II runda Pucharu Świata FIA Samochodów Terenowych.

Reklama

Udział w Italian Baja Polacy rozpoczęli od dobrego występu podczas piątkowego prologu, gdzie uzyskali 21 czas w klasyfikacji generalnej i 1 w klasie T2 wśród pojazdów z silnikiem diesla. Początek drugiego, najdłuższego etapu, również był obiecujący - 28 miejsce w klasyfikacji generalnej, pomimo defektu i wymiany koła na pierwszym odcinku specjalnym. Dramatyczny przebieg miał natomiast drugi odcinek specjalny. W połowie OS-u Polacy dogonili załogę z numerem 266 i próbowali ją wyprzedzić. Okazja pojawiła się podczas przejazdu przez wysoką groblę. Niestety podczas wyprzedzania auto Polaków zostało zepchnięte z drogi przez konkurentów i kilkakrotnie koziołkując spadło 4 metry w dół. Po kilku minutach i przy pomocy kibiców samochód udało się postawić na koła i dotrzeć do mety odcinka. Straty były jednak duże a auto nie w pełni sprawne. Łukasz i Rafał na dalszą część trasy wyruszyli między innymi bez przedniej szyby. Nie przeszkodziło im to w uzyskaniu bardzo dobrego, 24 wyniku na 3 odcinku specjalnym, jednak po drugim dniu imprezy Polaków sklasyfikowano na 50 miejscu w klasyfikacji generalnej.

Trzeci etap rajdu to ponownie dobra jazda naszych reprezentantów. Znakomity, 16 czas podczas odcinka specjalnego "Maraton" ( dwa razy po 108 km) i dobry występ na kończącym rajd superoesie, pozwolił awansować Łukaszowi i Rafałowi na 42 miejsce w klasyfikacji generalnej i 8 w klasie.

Muszę przyznać, że pomimo wielu przygód na trasie rajdu po zakończeniu imprezy mamy dobre odczucia. Dopóki z samochodem było wszystko w porządku, czasy przez nas uzyskiwane nie odbiegały zbytnio od wyników czołówki. No może oprócz ścisłej czołówki, takiej jak Servia czy Schlesser, ich auta są bowiem nie do pokonania. Spory wpływ na naszą jazdę miały nie najlepsze opony przygotowane do startu. W czasie całego rajdu mieliśmy w sumie 6 defektów związanych z oponami, a to po pierwsze powoduje straty, a po drugie znacznie wybija z rytmu jazdy. Sam rajd okazał się wymagający i trudny technicznie. Bardzo kamieniste i kręte drogi, które wymagały niezwykłego skupienia a do tego bardzo destrukcyjnie wpływały na kondycję samochodów. Żałujemy trochę incydentu ze Schmidtem na drugim odcinku specjalnym. Gdyby nie ta przygoda wszystko ułożyłoby się inaczej a lokata na pewno byłaby wyższa. Jesteśmy jednak zadowoleni, że osiągnęliśmy metę i pierwszy rajd w Pucharze Świata mamy zaliczony - komentował na gorąco Łukasz Komornicki.

Był to nasz pierwszy start w Pucharze Świata i na pewno zebraliśmy tutaj dużo doświadczeń. Jak na Puchar Świata rajd nie był długi, ale za to trudny i wymagający. Twarda, kamienista nawierzchnia, sporo pułapek i miejsc, gdzie można uszkodzić koło czy nawet cały samochód. Dodatkowym utrudnieniem był potworny kurz, który towarzyszył nam na całej trasie. Wczoraj część etapu przejechaliśmy bez przedniej szyby, dzisiaj ta szyba był prowizorycznie wklejona i nieszczelna i to powodowało, że czasami nic nie widzieliśmy, nawet wewnątrz auta. Po rajdzie mam pewne wrażenie, że przez cały czas towarzyszył nam pech. Najpierw defekt koła na 1 OS, później przygoda z dachowaniem na drugim odcinku a dzisiaj po dobrym starcie w "Maratonie" przygody mieliśmy na kończącym rajd supeoesie. Wystartowaliśmy tylko z jednym kołem zapasowym, a na poczatku drugiej pętli okazało się, że mamy przebite obydwa przednie koła. Jedno zmieniliśmy a drugie niestety zostało bez powietrza i tak kończyliśmy odcinek. To spowodowało kolejne straty. Mimo wszystko jesteśmy naprawdę szczęśliwi, bo dotarliśmy do mety i zebraliśmy cenne doświadczenia - dodał Rafał Marton.

W Rajdzie Italian Baja Polacy startowali nowym dla siebie samochodem. Toyotę, która służyła im na rajdzie Dakar, zamienili na Mitsubishi Pajero Evo T2 Diesel, przygotowane przez niemiecką firmę GeCo. Mitsubishi Pajero jest zupełnie innym samochodem niż Toyota znana nam z Dakaru. Auto na Italian Baja było przede wszystkim lepiej przygotowane do tego typu imprez i na pewno bardziej wytrzymałe. Mamy niewielkie zastrzeżenia do tylnego zawieszenia, można je było lepiej zestroić, ale nie jest to duży problem tylko drobna uwaga. W swojej klasie jest to na pewno mocny samochód, ale na walkę o wysokie lokaty w klasyfikacji generalnej jednak trochę za słaby. Czołówka dysponuje autami benzynowymi, o mocy 300-350 koni mechanicznych i takie samochody lepiej sobie radzą na luźnych nawierzchniach. Generalnie jednak Mitsubishi spisało się dobrze, a co ważne, dowiozło nas do mety - mówi Rafał Marton.

Tuż po powrocie do Polski Łukasz i Rafał rozpoczną przygotowania do kolejnego startu. Będzie nim rozgrywany w dniach od 5 do 15 kwietnia RALLYE OPTIC 2000 TUNISIE (Tunezja), II runda Pucharu Świata FIA Samochodów Terenowych. Udział w imprezie zależy jednak od tego, czy uda się odbudować poważnie zniszczone podczas Italian Baja auto.

10 RAJD ITALIAN BAJA - WYNIKI

1.Jean-Louis Schlesser/Henri Magne (F) Schlesser Megane 6:21’03

2.Jean-Pierre Fontenay/Tiziano Siviero (F/I) Mitsubishi Pajero +52 sek

3.Kenjiro Shinozuka/Gilles Picard (J/F) Mitsubishi Pajero +7 min 26 sek.

4.Josep Maria Servia/Jean-Marie Lurquin (E/F) Schlesser Kangoo +33 min 31 sek.

5.Aleksander Chrol/Aleksander Marcaliuk (RUS) Mitsubishi Pajero +56 min 33 sek.

6. Władisław Rakitianski/Władimir Demianienko (RUS) Mitsubishi Pajero +1 godz. 03 min 53 sek.

....

42. Łukasz Komornicki/Rafał Marton (PL) Mitsubishi Pajero DI-D +2 godz. 49 min. 57 sek.

Dowiedz się więcej na temat: meta | henri | fia | Rafał Marton | auto | jean | rajd | SEK | Łukasz | mitsubishi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama