Dwa tygodnie przed Dakarem wszyscy gotowi!

Zespoły RMF Caroline Team oraz R-Six Team ogłosiły pełną gotowość do udziału w rajdzie Dakar już na dwa tygodnie przed startem pierwszego odcinka.

W ramach sojuszu, startujący Unimogiem zespół R-SixTeam oraz zespół RMF Caroline Team zadeklarowały współpracę oraz wzajemną pomoc na trasie rajdu. Wszystkie załogi zakończyły ostatnie treningi. Teraz już tylko fizycznie i duchowo przygotowują się do najtrudniejszego na świecie wyzwania - wielkiej Dakarowej przygody.

Reklama

Trasa tego morderczego wyzwania przebiegała będzie tym razem przez Argentynę, Chile i Peru. Na starcie do pierwszego odcinka specjalnego stawią się dwie załogi w samochodach Mitsubishi Pajero - Adam Małysz z Rafałem Martonem i Albert Gryszczuk z Michałem Krawczykiem oraz quady Łukasza Łaskawca i Macieja Albinowskiego. Największą Polską grupę na Dakarze uzupełni trzyosobowa załoga Unimoga w składzie Robert Szustkowski, Robert Szustkowski Junior i Jarosław Kazberuk.

Wśród startujących zawodników ponad połowa ma za sobą co najmniej jeden start w rajdzie Dakar. Rafał Marton (7 edycji) i Jarosław Kazberuk (4 edycje) mogą uchodzić za weteranów tego pustynnego maratonu. Albert Gryszczuk, Robert Szustkowski i Łukasz Łaskawiec stawali na starcie Dakaru po jednym razie. Dla Adama Małysza, Michała Krawczyka, Maćka Albinowskiego i Roberta Szustkowskiego Juniora przygoda w Ameryce Południowej będzie zupełnie nowym wyzwaniem. Zawodnicy obu zespołów już wcześniej współpracowali ze sobą w różnych rajdach, w tym we wspólnym starcie Alberta Gryszczuka z Jarosławem Kazberukiem w rajdzie Dakar 2007.

- "Start w Dakarze jest dla mnie nie tylko olbrzymim wyzwaniem, ale również spełnieniem marzeń i możliwością sprawdzenia samego siebie. Do tak wyczerpującego maratonu można się przygotować technicznie i fizycznie, ale dopiero na trasie rajdu będziemy mogli sprawdzić jak radzimy sobie w ekstremalnych sytuacjach." - mówi Adam Małysz - "Kilka, jak nie kilkanaście godzin dziennie za kierownicą w bardzo trudnych warunkach, kilka godzin na przygotowania do następnego etapu i sen z pewnością wymuszą na nas pełne poświęcenie. Ale nie zamierzam się poddawać - w końcu to spełnienie jednego z marzeń." - dodaje Adam.

- "Początkowo pomysł na start Adama w Dakarze wydawał się zbyt zwariowany, aby ludzie w to uwierzyli. Wspólnie z Albertem znaliśmy już wtedy pasję Adama i pomysł wydał się bardzo ciekawy. Postanowiliśmy "przekroczyć granice wyobraźni" i zarazić tym marzeniem naszych partnerów. Teraz trudno sobie wyobrazić, że mogłoby się to nie udać." - wspomina Rafał Płuciennik, twórca RMF Caroline Team oraz pomysłodawca na start w rajdzie Dakar2012.

- "To był wymagający rok. Kiedy zaczynaliśmy z Adamem treningi, był zdolnym kierowcą i zdyscyplinowanym uczniem, który marzył o starcie w Dakarze. Jego zapał i typowe dla sportowców podejście do treningów czasami potrafiło nas zadziwić. Był w stanie jeździć dłużej niż my wytrzymywaliśmy. Efekty tego zacięcia widać teraz. Nadal marzy o Dakarze, ale teraz może z powodzeniem walczyć o metę." - mówi Rafał Marton, pilot i mentor Adama Małysza.

- "Jadę przede wszystkim walczyć z trasą rajdu i ze samym sobą. Po udanym dakarowym debiucie ostatnim razem, chciałbym teraz poprawić swoją pozycję. Nie ukrywam, że po tegorocznych startach w mistrzostwach Europy, apetyt na jedynkę na Dakarze tylko mi się poprawił."- wyznaje Łukasz Łaskawiec, podwójny Mistrz Europy 2011 w kategorii Q4 i klasyfikacji generalnej. - "Po ostatnim starcie wiem jednak, że Dakar jest rajdem wymagającym i wiele może się wydarzyć na trasie. Ostatnim razem, po małej krasie mogłem bardzo dużo stracić, gdyby nie pomoc kibiców w postawieniu quada i połataniu usterek." - dodaje Łukasz.

- "Cały zespół przygotowywał się sumiennie do startu. Olbrzymią pracę wykonał Adam, który zaczął treningi wiosną tego roku, by opanować samochód w stopniu pozwalającym mu dojechać do mety Dakaru. Olbrzymie nadzieje pokładamy w Łukaszu Łaskawcu, który po trzecim miejscu w ostatnim Dakarze, ma teraz realne szanse na pierwsze w historii polskie zwycięstwo." - deklaruje Albert Gryszczuk, szef zespołu RMF Caroline Team. -"Dobrze się uzupełniamy z R-Six Teamem. To rzeczywiście będzie największa polska grupa rajdowa na Dakarze. Dwa samochody, dwa quady i ciężarówka będą się ciekawie prezentowały na trasie." - przyznaje Albert.

- "Oba zespoły świetnie sie znają. Od kilku lat bardziej doświadczona cześć R-Six Teamu startuje w rożnych konfiguracjach we wspólnych startach z RMF Caroline Team. Warto przypomnieć Dakar 2007. Ponadto to polaczenie pozwala wystawić sie w tym najtrudniejszym maratonie pustynnym praktycznie w każdej kategorii - od lekkiej po tą najcięższa ... a to juz "duża sprawa" - mówi Jarek Kazberuk.

- "Wcześniej startowaliśmy w Pajero, ale tym razem sięgnęliśmy po najcięższy kaliber. Po testach i startach Unimogiem można śmiało powiedzieć że jest czasem łatwiej, częściej trudniej, a na pewno inaczej. To duża, sześciotonowa rajdówka. Jadąc tym Dakar trzeba mieć sporo odwagi i "końskie zdrowie." - dodaje Robert Szustkowski, lider zespołu R-SixTeam.

- "Cały czas pamiętamy o naszych fanach. Wspólnie z naszym partnerem technologicznym - firmą Finder, już 19 Grudnia uruchomimy nową wersję strony www.carolineteam.pl wraz z aplikacją, która pozwoli nam na bezpośrednie relacjonowanie startów w rajdzie Dakar, a internautom na kibicowanie zespołowi. Każdy będzie mógł na naszej stronie zobaczyć bezpośrednie relacje video z trasy rajdu i postępów zespołu. Podzielimy się z fanami naszymi wrażeniami, obawami i nadziejami. W aplikacji znajdą się również zdjęcia i najważniejsze doniesienia z trasy o nas i innych załogach." - mówi Michał Krawczyk, pilot Alberta Gryszczuka i koordynator relacji z Dakaru. -" Dużą pomocą dla kibiców będą również relacje przygotowywane przez RMF FM. W audycjach sportowych w ciągu dnia będzie można usłyszeć co myślą zawodnicy, jakie mają plany i jak wyglądają postępy na trasie." - dodaje Michał

Start rajdu zaplanowano na 1 stycznia w Mar Del Plata w Argentynie. Ósmego dnia w Copiapó (Chile) zawodnicy będą mogli na trochę odetchnąć od walki z pustynią. Metę w Limie (Peru) przejadą dopiero 15 stycznia. Trasa łącząca ocean Atlantycki z Pacyfikiem mierzyła będzie ponad 9 tysięcy kilometrów. Zespoły walczyły będą z piaskami pustyni i szybkimi kamienistymi odcinkami. Zawodnicy będą mieli do pokonania również Andy, gdzie spotkać mogą mrozy, silne wiatry, a nawet śnieg.

Dowiedz się więcej na temat: zespoły

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje