Rowerzyści i motocykliści w prawnych oparach absurdu

Ciągle gryzie mnie to, że z jednej strony próbuje się poprawić bezpieczeństwo na drogach, a z drugiej strony robi się wszystko żeby to bezpieczeństwo pogorszyć. (*)

Pierwszą sprawą są ostatnie zmiany dotyczące rowerzystów. Głównie chodzi o zostawianie miejsca dla nich po prawej stronie.

Reklama

Może w niektórych przypadkach to się sprawdzi, ale w większości przypadków jest to utrudnienie dla kierowców samochodów i pogorszenie bezpieczeństwa.

Wyobraźmy sobie wąską uliczkę gdzie na światłach stoi 10 samochodów, podjeżdża jeden - duch rowerzystów jako pierwsi, zapala się zielone i ruszają.

Po pierwsze , musimy odczekać, aż odjadą, a to duża strata na światłach i zamiast przejechania 10 aut, przejeżdża 6 i zaczynają się tworzyć przy każdej zmianie świateł korki.

Gdy nam już się uda przejechać razem z rowerzystami przez skrzyżowanie, to musimy albo jechać za nimi 20km/h albo próbować ich wyprzedzić. Gdy mamy wąską drogę to musimy uważać by nie wjechać na czołówkę z drugim autem i myśleć czy rowerzysta się nie zachwieje i nie wpadnie nam pod koła, przy małych samochodach ryzyko jest małe, ale co autami luksusowymi, busami czy ciężarówkami?

A wyobrażacie sobie wyprzedzanie rowerzysty gdy jedziemy pod górę? A jak jedzie załadowana ciężarówka z naczepą, musi zwolnić i za chwilę próbować wyprzedzić rower, łatwe zadanie?

Następnym problemem jest zezwolenie jazdy skuterami bez prawa jazdy. Co osoba nie mająca Prawa Jazdy i nie znająca przepisów robi na drodze? Dla czego jest zezwolenie do poruszania się czymś co jedzie 70km/h bez uprawnień?

Ja mając Prawo Jazdy od 10 lat i bezszkodową jazdę, chciał bym sobie kupić jakiegoś Chopper-ka o pojemności do 250cm i jeździć nim do pracy lub nad jeziorko w sezonie letnim. Ale nie mogę bo nie mam kat.^A^.

Chopper, to nie jest szybki motocykl sportowy, tylko wolny turystyczny żółwik którego jazdą, człowiek się delektuje, a nie pokazuje swoje głupoty na drodze. Co stoi na przeszkodzie by poruszać się czymś takim mając Prawo Jazdy kat.^B^ od kilku lat i znając przepisy drogowe? Czy stwarzam większe zagrożenie od Skuterowca bez Prawa Jazdy i bez znajomości przepisów?

Przecież jego nawet nie wolno ukarać mandatem, bo nie ma obowiązku znania przepisów, a ja odpowiadam tak, jakbym jechał samochodem.

Poza tym, gdyby takie osoby jak ja, mogły jeździć takimi motocyklami do pracy, to zmniejszyły by się korki na ulicach, na jednym miejscu parkingowym stanęły by spokojnie 2-3 motocykle, wpłynęło by to pozytywnie na ekologię. Ja widzę same plusy.

Czy powyższe przepisy nie są jakąś paranoją? Chcemy poprawić bezpieczeństwo a je pogarszamy.

Chcemy być ekologiczni a jesteśmy anty. Walczymy z korkami i szukamy miejsc parkingowych a nie ruszamy głowa. Czy można zmienić projekt ustawy i pomyśleć nad takimi jak ja?

* List do redakcji

Dowiedz się więcej na temat: bezpieczeństwo na drogach

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje