Mucha i (nie) jej SLS

Jak wiadomo, w życiu trzeba umieć się pokazać, a umiejętności tej nikt nie opanował w takim stopniu, co polskie gwiazdeczki show biznesu.

Anna Mucha na nagranie jednego z odcinków programu "Dzień Dobry TVN" przyjechała samochodem, który wzbudził zachwyt przechodniów. Bulwarowa prasa szybko rozpuściła plotkę, że to prezent od jej nowego chłopaka, który dostała na urodziny. Ile w tym prawdy? Ano niewiele.

Reklama

Mucha wysiadła bowiem z nowego mercedesa SLS, który w podstawowej wersji kosztuje grubo ponad 800 tys. zł. Może i nie byłoby w tym nic dziwnego - wszak z miłości ludzie robią przecież różne dziwne rzeczy - gdyby nie fakt, że auta nie da się tak po prostu kupić. Nie jest to przecież używany daewoo matiz, po którego wystarczy wyskoczyć do pobliskiego komisu, ale najnowszy supersamochód spod znaku gwiazdy. Pojazd, na który - jeśli już uda nam się go zamówić - trochę trzeba poczekać.

SLS AMG, w którym pani Mucha pokazała się pod siedzibą TVN nie należy więc ani do niej, ani do jej nowego chłopaka. Auto jest własnością Mercedes-Benz Polska a jego użyczenie pani Annie stanowi zapewne część przemyślanej strategii promocji niemieckiej marki.

Zastanawiający jest jedynie fakt, jak niewiele w dzisiejszych czasach trzeba, by stać się medialnym właścicielem auta, za grubo ponad milion złotych (cena egzemplarza, w którym widziano Muchę to 1 milion 24 tysiące złotych), na które inni czekać muszą miesiącami...

Więcej na temat tego samochodu, który mieliśmy też okazję przetestować (nie ukrywamy, że nie dostaliśmy go od naszej dziewczyny), znajdziesz klikając w ramkę obok.

PS. Zdjęcia Anny Muchy w nowym i starym SLS pochodzą z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, w którym można było obejrzeć obok siebie zabytkowego mercedes 300 SL "Gullwing" z pierwszego roku produkcji (1954) i debiutującego właśnie na rynku, najnowszego SLS AMG.

Dowiedz się więcej na temat: mucha | SLS | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje