Masz motocykl? Stój w korku, albo zapłacisz mandat!

Jeszcze kilka lat temu z motocykli korzystali niemal wyłącznie uzależnieni od adrenaliny pasjonaci ceniący poczucie niezależności.

W ostatnich latach sytuacja uległa jednak zmianie. Na dwukołowe maszyny przesiadło się wielu kierowców, którzy w motocyklu odnaleźli sposób na radzenie sobie z miejskimi korkami.

Okazuje się jednak, że przeciskający się w korku między samochodami motocykliści, często nieświadomie, łamią przepisy o ruchu drogowym narażając się na mandat.

Jak przypomina "Dziennik Gazeta Prawna" - zakaz przejeżdżania przez motocyklistów obok innych, wolno poruszających się w korku, pojazdów bierze się z obecnej definicji pasa ruchu. Wynika z niej bowiem, że jest to część jezdni przeznaczona do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych. Mimo że nie wspomina ona nic o jednośladach, eksperci traktują motocykl tak, jak każdy inny pojazd. Oznacza to więc, że wyprzedzanie po tym samym pasie ruchu pojazdu jadącego wolniej (w tym przypadku pełzającego w korku) jest niezgodne z prawem. Krótko mówiąc - jeśli kierowcy samochodów tkwią w drogowej niewoli - motocyklista również powinien się zatrzymać.

Reklama

Wbrew twierdzeniom wielu użytkownikowi jednośladów motocyklista nie może też wyprzedzać pojazdów po tzw. linii segregacji znajdującej się między pasami. W myśl obowiązujących przepisów jeden pojazd zajmować może wyłącznie jeden pas ruchu. Gdy motocyklista jedzie po linii segregacji, część maszyny porusza się po jednym, a część po drugim pasie...

We wprowadzonej w kwietniu nowelizacji Prawa o Ruchu Drogowym ustawodawca przewidział wprawdzie możliwość wyprzedzana po tym samym pasie ruchu wolniej jadących pojazdów. Sęk w tym, że przyzwolenie takie dotyczy wyłącznie rowerzystów, którzy mogą wyprzedzać pełzające w korku pojazdy po ich prawej stronie.

Co ciekawe, nie oznacza to jednak, że skuteczną receptą na miejskie korki jest właśnie rower. Ustawodawca wykazał się bowiem pewną niekonsekwencją. Przypominamy, że - również ci tkwiący w korku - kierowcy mają obowiązek ustawiać pojazd jak najbliżej prawej krawędzi jezdni. Jeśli więc zastosują się do tych przepisów, rowerzyści nie będą mieli miejsca na wyprzedzanie... Poruszając się w korku, by umożliwić wyprzedzenie rowerzyście, kierowca powinien więc - niezgodnie z przepisami - jechać bliżej lewej krawędzi pasa ruchu. Takie zachowanie jest jednak ryzykowne nie tylko dlatego, że naraża nas na mandat. Skutecznie ogranicza ono bowiem ilość miejsca motocyklistom, którzy - niezgodnie z prawem - wyprzedzają po linii dzielącej pasy ruchu, co często kończy się zarysowaniem auta lub urwanym lusterkiem.

W praktyce oznacza to, że stojąc w korku, kierowca samochodu powinien mieć oczy dookoła głowy. Z lewej strony jego pojazd uszkodzić może łamiący przepisy motocyklista, z prawej - jadący zgodnie z prawem - rowerzysta. W obu przypadkach dochodzenie swoich praw graniczy z cudem. Motocyklista - co z doświadczenia zna wielu kierowców w dużych miastach - rzadko kiedy zatrzymuje się po takiej "stłuczce". Rowerzysta, nawet jeśli się zatrzyma, nie ma obowiązku posiadania polisy OC...

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama