Sensacyjny wynik Kubicy!

Warto było wcześnie wstać. Co prawda, kwalifikacje to nie wyścig, ale drugi wynik polskiego kierowcy to historyczne osiągnięcie!

Kwalifikacje do Grand Prix Australii na torze w Melbourne rozpoczęły się o godzinie 4.00 polskiego czasu. Chwilę po 5.00 w boksie BMW rozległy się brawa - Robert Kubica wywalczył start z pierwszej linii, a jego BMW stanie obok McLarena Lewisa Hamiltona!

Reklama

Dodajmy od razu, że jeden jedyny błąd Polaka, na zakręcie numer 12, gdy jego bolid na ułamek sekundy opuścił tor, zadecydował o tym, że to czarnoskóry kierowca z Anglii po raz siódmy w karierze cieszył się z pole position.

Za Anglikiem i Polakiem na starcie do jutrzejszego wyścigu staną Heikki Kovalainen i Felipe Massa. Kubica dokonał więc rzeczy niezwykłej - pokonał drugich kierowców dwóch najlepszych teamów zeszłego sezonu. Powody do zmartwienia ma Ferrari. Lider włoskiej stajni, Fin Kimi Raikkonen miał problemy techniczne skutkiem czego odpadł już podczas Q2 (drugiej części kwalifikacji) i sklasyfikowano go na 16. pozycji.

Szefostwo BMW może się cieszyć nie tylko ze świetnej postawy Kubicy, ale również wyniku Nicka Heidfelda, który zajmie P5 (piąte pole startowe). Obok Niemca stanie Jarno Trulli. Czyżby stanowiło to zapowiedź postępów zanotowanych przez wciąż zawodzącą ekipę Toyoty? To możliwe tym bardziej, że do Q3 zakwalifikował się również Timo Glock, który - gdyby nie wymiana skrzyni biegów i kara za blokowanie szybszych kierowców - startowałby z 9. miejsca.

Minorowe nastroje panują za to w Renault. Fernando Alonso będzie startował dopiero z P12, zaś jego partner, Nelsinho Piquet w kwalifikacjach był przedostatni (21.).

W końcówce stawki na uwagę zasługuje postawa Force India. Napędzane silnikami Ferrari bolidy dawnego Spykera będą startowały z 17. (Giancarlo Fisichella) i 19. (Adrian Sutil) miejsca. To spory postęp względem ubiegłego sezonu.

W tym sezonie zaszło kilka zmian regulaminowych dotyczących kwalifikacji. Q3 skrócono do 10 minut, ponadto bolidy nie będą już dotankowywane. Na pozycję na starcie duży wpływ ma więc ilość paliwa w baku. Co więcej tor w Melbourne jest pod tym względem specyficzny. Duża ilość prostych kończonych mocnymi hamowaniami powoduje, że 10 litrów paliwa oznacza czas gorszy o 0.4 s. Na większości torów jest to tylko 0.3 s.

Jednak wynik Roberta Kubicy nie oznacza, że ma on mniej paliwa niż konkurenci. Swoją siłę zespół BMW pokazał szczególnie podczas ostatniego sobotniego treningu. Wówczas kierowcy biało-niebieskich bolidów uzyskali dwa najlepsze czasy, a Robert Kubica był nie do pobicia.

Czyżby polskich kibiców czekał bardzo interesujący sezon? Część odpowiedzi na to pytanie poznamy już jutro. Start do wyścigu o Grand Prix Australii nastąpi o 5.30 polskiego czasu.

Kolejność startowa:

1.  Lewis Hamilton (McLaren-Mercedes)
2.  Robert Kubica (BMW)
3.  Heikki Kovalainen (McLaren-Mercedes)
4.  Felipe Massa (Ferrari)
5.  Nick Heidfeld (BMW)
6.  Jarno Trulli (Toyota)
7.  Nico Rosberg (Williams-Toyota)
8.  David Coulthard (Red Bull-Renault)
9.  Sebastian Vettel (STR-Ferrari)
10. Rubens Barrichello (Honda)
11. Fernando Alonso (Renault)
12. Jenson Button (Honda)
13. Kazuki Nakajima (Williams-Toyota)
14. Mark Webber (Red Bull-Renault)
15. Kimi Raikkonen (Ferrari)
16. Giancarlo Fisichella (Force India-Ferrari)
17. Sebastien Bourdais (STR-Ferrari)
18. Adrian Sutil (Force India-Ferrari)
19. Timo Glock (Toyota)
20. Takuma Sato (Super Aguri-Honda)
21. Nelsinho Piquet (Renault)
22. Anthony Davidson (Super Aguri-Honda)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje