Wyjechał z salonu i spłonął

Gdy w 2007 roku, na targach samochodowych w New Delhi dziennikarze motoryzacyjni oblegali stoisko firmy Tata, która zaprezentowała najtańszy na świecie model nano, wielu fanów motoryzacji było oburzonych.

Twierdzili oni, że tak "prostacki" i brzydki samochód nie będzie w stanie wywołać najmniejszych emocji. Byli w błędzie - najnowsze doniesienia dotyczące tego samochodziku skutecznie rozpalają wyobraźnie. Słowa rozpalają, użyliśmy - rzecz jasna - nieprzypadkowo, okazuje się bowiem, że najtańsze auto na świecie miewa pewną słabość do ognia...

Reklama

Indyjskie media obiegła ostatnio sprawa pewnego agenta ubezpieczeniowego z Bombaju, który za 2,5 tys. dolarów stał się szczęśliwym posiadaczem nano. Szczęście nie trwało jednak długo, bo już w 45 minut po wyjeździe z salonu auto stanęło w płomieniach. Pożar powstał najprawdopodobniej w komorze silnikowej (z tyłu pojazdu). Kierowca i pasażer samochodu zdążyli opuścić auto, ale zanim zorientowali się w sytuacji nano zmieniło się w pochodnię.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że to nie pierwszy przypadek pożaru najtańszego samochodu świata. W ubiegłym roku zanotowano trzy przypadku samozapłonu, wszystkie dotyczyły jednak okolic deski rozdzielczej, gdzie poprowadzone są przewody instalacji elektrycznej. Indyjscy inżynierowie najprawdopodobniej uporali się jednak z tym problemem.

Tego typu przypadki zdarzają się stosunkowo często, w ostatnich czasach z ognistymi zapędami największe problemy miał Peugeot - sprawa dotyczyła wówczas pierwszych egzemplarzy modelu 307.

Oczywiście nie można twierdzić, że pożar był wynikiem błędów konstrukcyjnych. Jest wielce prawdopodobne, że auto zapaliło się np. z powodu niedbałego montażu elementów instalacji paliwowej. Problem w tym, że w przypadku najtańszego samochodu świata tego typu wpadki szybko się rozprzestrzeniają, co może poważnie nadwątlić wizerunek producenta.

W Indiach utworzono więc specjalną komisję, której zadaniem jest ustalenie przyczyn ostatniego pożaru i sprawdzenie, czy przypadek ten można w jakikolwiek sposób łączyć z poprzednimi zdarzeniami.

W zeszłym tygodniu, na targach motoryzacyjnych w Poznaniu zaprezentowano w Polsce po raz pierwszy europejską wersję nano. Auto trafi na nasz rynek już w przyszłym roku. Cena podstawowej wersji ma być niższa, niż 20 tys. zł (nieoficjalne dane mówią o 16-17 tys zł). Docelowo, marka planuje zdobyć 10% udział w polskim rynku samochodów nowych.

Dowiedz się więcej na temat: Alex Minsky | nano | auto

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje