Mały, zwinny i... drogi

W ostatnich latach samochody wyraźnie rosną. Nie tylko wzdłuż i wszerz, ale również na wysokość. Ta tendencja nie musi się podobać, jednak na pewno powoduje, że auto w środku jest większe, a przez to bardziej funkcjonalne. Jest to szczególnie ważne w naszym kraju, gdzie samochody miejskiee pełnią często rolę pojazdów rodzinnych, którymi jeździ się np. na wakacje.


Do takich pojazdów należy np. ford fusion. I ten właśnie samochód, napędzany silnikiem 1.6 o mocy trafił do naszej redakcji na testy.

Reklama

Gdyby pominąć skalę, fusion przypomina... terenówkę. O takim wrażeniu przesądza nie tylko wysokie zawieszenie, ale również wygląd tylnej części nadwozia, którą w samochodzie osobowym nazwalibyśmy kombi. Fusion został jednak zbudowany na bazie fiesty, a to w oczywisty sposób sytuuje go w segmencie aut miejskich.

Samochód dostarcza jednak pozytywnych wrażeń. Kanciaste nadwozie jest mało aerodynamiczne, co objawia się dużym hałasem przy wyższych prędkościach oraz sporym zużyciem paliwa, jednak dzięki temu wnętrze jest bardzo obszerne. Fotele, choć sprawiają wrażenie prostych i niewygodnych, nie powodują bólu pleców nawet po kilkugodzinnej jeździe. Testowany egzemplarz wyposażony był manualną klimatyzację, regulację wysokości fotela, elektrycznie sterowane szyby i lusterka. Deska rozdzielcza nie zachwyca designem, jednak jest ergonomiczna i dostarcza wszelkich potrzebnych informacji. Smutne trochę wnętrze urozmaicają wstawki z tworzywa w kolorze aluminium.

Niecodzienna stylizacja nadwozia daje o sobie znać w deszczu, gdy konieczne staje się używanie tylnej wycieraczki. Zawirowania powietrza powodują bowiem, że woda osiada na tylnej klapie skutecznie ograniczając widoczność wstecz. Ten feler ma jeszcze następstwa - nie sposób otworzyć bagażnika bez ubrudzenia rąk. Sam bagażnik jest natomiast foremny i duży, a nisko poprowadzona krawędź ułatwia załadunek.

Od pewnego czasu Ford słynie z produkcji świetnych zawieszeń. Nie inaczej jest w fusionie. Z przodu zastosowano kolumny McPhersona ze stabilizatorem przechyłu, natomiast z tyłu proste zawieszenie z belką skrętną. Mimo tego ford prowadzi się pewnie, nie przechyla nadmiernie, a tył zachowuje się nerwowo tylko przy szybkiej jeździe po poprzecznych nierównościach.

1.6-litrowy silnik dysponuje mocą 100 KM. Zapewnia on przyspieszenie do 100 km/h w ciągu 11.1 s i osiągnięcie prędkości maksymalnej 178 km/h. Te bardzo przyzwoite osiągi okupione są jednak stosunkowo dużym zużyciem paliwa. W mieście wynosi ono około 10 litrów/100 km, a podczas szybkiej jazdy w trasie - dwa litry mniej.

Niestety, fusion jest też drogi w zakupie. Co prawda najtańsza wersja kosztuje 42 tysiące złotych, jednak jest to mówiąc językiem popularnym "zupełny golas". Brak w nim poduszki powietrznej pasażera, ABS-u, klimatyzacji, elektrycznie regulowanych lusterek, centralnego zamka, a nawet radia. No i pod maską będzie pracował silnik 1.4 o mocy 80 KM.

Natomiast testowana przez nas wersja 1.6 Elegance to już wydatek ponad 56 tysięcy zł. Jak na nasze warunki - dużo za dużo, co w bezpośredni sposób przekłada się na popularność tego samochodu na polskich drogach.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje