Uczy się wjeżdżać na krawężniki

Samochód musi się podobać w stu procentach, tak jak elegancka sukienka, która albo jest doskonała, albo lepiej, żeby nigdy nie istniała.

Dlatego żona Bogusław Lindy, fotograf Lidia Popiel lubi w autach elegancję. Mazda RX-7 to jej ukochane auto - doskonała linia i niepowtarzalny styl.

Reklama

- Uwielbiam jeździć samochodem. Auto to dla mnie mój pokój - mówi Lidia Popiel, fotograf mody. Samochodem jeździ bardzo dużo.

- Moim ostatnim autem, które miałam siedem lat, zrobiłam ponad dwieście tysięcy kilometrów - mówi Lidia Popiel. - To dlatego, że mieszkam kilkanaście kilometrów od miasta. Jeżdżę do miasta do pracy, lubię też wrócić do Warszawy wieczorem. Przez wiele lat moją nastoletnią córkę odwoziłam dwadzieścia kilometrów do szkoły. To razem dawało dodatkowe osiemdziesiąt kilometrów dziennie. Poza tym jeżdżę w długie trasy. Ostatnio fotografowałam laureatów nagród Polfarmy - profesorów. Musiałam pojechać do Gdańska, Poznania, Katowic, Rzeszowa - mówi Lidia Popiel. Ostatnio była w Chorwacji, wybiera się do Włoch.

- Lubię prowadzić, zwłaszcza w trasie. Niestety, mój mąż też lubi prowadzić, więc w drodze po prostu wyrywamy sobie kierownicę - mówi Lidia Popiel. Na fotelu pasażera jeździć nie lubi.

- Nie jeżdżę zbyt szybko, choć mandaty płacę zwykle za przekroczenie dozwolonej prędkości. Za to preferuję jazdę dynamiczną i sprawną, trzymam tempo, zwłaszcza po mieście. Dlatego lubię w mieście słuchać radia, wtedy nie mam czasu na zmianę płyt. W trasie częściej sięgam po ulubioną muzykę - najczęściej jazz, alternatywę - mówi znana fotografka.

Lidia Popiel nie lubi się rozpraszać za kierownicą. Samochód to nie miejsce do robienia makijażu czy przeszukiwania torebki.

- Za kierownicą lubię być skupiona - twierdzi Lidia Popiel, która ostatnio polubiła terenówki. Od zawsze lubi samochody duże i mocne. Szczególną przyjaźnią darzy jaguary, które ceni za wygodę i elegancję. Sama zaczynała pod koniec lat 80. od sportowego Renault, później przesiadła się do Mazdy RX7, którą oddał jej mąż. Sportowe autko miało dobre przyspieszenie i pozwalało na dynamiczną jazdę.

- To był mój ulubiony samochód, ale po dziesięciu latach musieliśmy się go pozbyć - mówi. Ostatnio jeździła Fordem Focusem w wersji sedan.

- Zdarza się, że zabieram na sesję fotograficzną modelkę, kogoś od makijażu, czy fryzur, do tego sprzęt, dwie torby świateł, jakieś tła, listwy, zdarzają się rekwizyty, jak maska od antycznego samochodu pożyczona z Muzeum Motoryzacji w Otrębusach. To wszystko mogłam pomieścić w Focusie - mówi Lidia Popiel.

Niedawno pożegnała się z Fordem i kupiła Jeepa Compassa z dwulitrowym silnikiem Diesla. W tym SUV-ie na miejscu jednak zaoszczędzono.

Dowiedz się więcej na temat: Elegancka | Tak | sukienka | auto

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje