Organy uprzywilejowane czy nie?

W Wielkiej Brytanii rozgorzała debata, czy przewożenie organów do transplantacji jest operacją ratującą życie, czy też nie. Sprowokował ją przypadek niejakiego Mike'a Fergusona, kierowcy ambulansu z 36-letnim doświadczeniem.

Mężczyzna przewoził wątrobę do przeszczepu z Leeds do Cambridge. Jechał oznakowanym samochodem z włączoną sygnalizacją świetlną. Problem w tym, że jechał zbyt szybko.

Reklama

Na autostradzie, gdzie obowiązywało ograniczenie do stu kilometrów na godzinę gnał prawie 170 km/h. Ambulans został sfotografowany przez foto-radar i kierowcę wezwano do sądu. Za złamanie przepisów grozi mu mandat lub nawet utrata prawa jazdy.

Zgodnie z brytyjskimi przepisami, ambulans to specjalnie oznakowany pojazd służący do przewożenia chorych i rannych. Przepisy może łamać tylko wtedy, gdy zagrożone jest życie pacjenta. Czy przewożenie wątroby do przeszczepu spełniało te kryteria? Zdaniem pana Fergusona, tak.

- Jestem przekonany na 110%, że uczestniczyłem w operacji ratowania życia - mówi. Policja utrzymuje jednak, że gdyby Ferguson jechał zgodnie z przepisami, to operowana osoba i tak by na tym nie ucierpiała, natomiast pędzący ambulans stanowił zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Sprawę ma rozstrzygnąć sąd.

Dowiedz się więcej na temat: Życie | karetka pogotowia | organy | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje