Mandaty zależne od zarobków? "To mądre i sprawiedliwie"

Legenda fińskiego hokeja Teemu Sellanne w wydanej we wtorek angielskojęzycznej autobiografii wspomina o swoim mandacie za przekroczenie prędkości w wysokości 55 tysięcy euro. Twierdzi jednak, że choć kary w Finlandii są drakońskie, sam system jest mądry i sprawiedliwy.

"Kocham samochody i uwielbiam nimi szybko jeździć. W swoim czasie miałem 34 auta najdroższych marek. Co roku spędzam urlop w Finlandii i jak każdemu zdarza mi się przekroczyć prędkość. Musiałem już zapłacić 30 i 40 tysięcy euro a ostatnim razem sąd wyliczył mi karę w 55 tysięcy z zamianą na sześć dni więzienia" - przyznał Fin na antenie kanadyjskiego kanału telewizyjnego TSN.

Mandaty za przekroczenie prędkości do 20 kilometrów na godzinę wynoszą w Finlandii 70-155 euro. Kara za przekroczenie prędkości powyżej 20 km/h obliczana jest natomiast proporcjonalnie do dochodów kierowcy.

Reklama

Jak wyjaśnił w wydanej w USA i Kanadzie autobiografii fiński hokeista: "ponieważ zarabiam miliony dolarów sąd wyliczył moją grzywnę według specjalnego kalkulatora, równego dla wszystkich. Uważam, że nasz system, chociaż drakoński, jest mądry i sprawiedliwy, ponieważ wysokość grzywny zależna jest od zarobków. W ten sposób student czy średnio zarabiający Fin płaci za przekroczenie prędkości w miarę normalnie, lecz milioner już znacznie więcej. To naprawdę boli i długo się pamięta".

Podkreślił, że w przypadku jeżeli nie ma się pieniędzy, sytuacja ekonomiczna kierowcy jest trudna lub nie chce zapłacić kary, to sąd bierze to pod uwagę i proponuje w zamian karę więzienia.

"Pomyślałem, że tydzień w fińskim więzieniu, które ma standard amerykańskiego przedszkola, dobrze mi zrobi. Odpocznę i przeczytam parę książek lecz mój agent wytłumaczył mi, że to znacznie surowsza kara niż grzywna, ponieważ jako karany nigdy nie otrzymam amerykańskiego obywatelstwa" - napisał w swej książce Selanne.

Nie tylko ten legendarny gracz doświadczył spotkania z fotoradarem. W maju zawodnik Buffalo Sabres Rasmus Ristolainen jechał w centrum Turku 81 kilometrów na godzinę przy ograniczeniu do 40. Przeszedł do historii płacąc najwyższą grzywnę wśród fińskich sportowców. Sąd wziął pod uwagę jego zarobki w wysokości 5,4 miliona dolarów rocznie i wymierzył karę wysokości 120 tysięcy euro.

Selanne jest drugi w tym rankingu natomiast trzecie miejsce zajmuje Alexander Barkov z Florida Panthers z 46 tysiącami euro.

Wśród "zwykłych" fińskich milionerów na liście prowadzi najbogatszy człowiek na Wyspach Alandzkich Anders Wikloef, który w czerwcu ub.r., jadąc bentleyem, przekroczył prędkość o 21 kilometrów przy ograniczeniu 50 i zapłacił 63 tysiące euro.

49-letni Selanne grał w NHL od 1992 roku przez 15 sezonów. Wystąpił w pięciu zimowych igrzyskach olimpijskich, zdobywając w 2006 w Turynie srebrny medal i trzy brązowe - w Nagano (1998), Vancouver (2010) i Soczi (2014).

PAP/INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy