Ukraść czy kupić alkomat?

Policja ze Złotoryi (Dolnośląskie) zatrzymała dwóch pijanych 19-latków, którzy wraz z trzecim wspólnikiem włamali się do radiowozu i skradli stamtąd... alkomat, czyli urządzenie do badania poziomu alkoholu w organizmie.

Jak poinformował Piotr Klimaszewski, rzecznik złotoryjskiej policji, do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę.

Reklama

"Nasi funkcjonariusze zostali wezwani na interwencję i gdy wrócili do policyjnego wozu - zastali szperających w nim włamywaczy. Spłoszeni widokiem policjantów trzej mężczyźni zaczęli uciekać" - powiedział Klimaszewski.

Po krótkim pościgu złapano dwóch z nich i umieszczono ich w izbie wytrzeźwień. Odzyskano też skradzione urządzeń fachowo nazywane alkosensorem. Policja ustala trzeciego tożsamość włamywacza.

A przy okazji tego tekstu cytujemy list naszego Czytelnika, który prosi o radę związaną z... alkomatami. Oto ten list.

Policja alarmuje, że coraz więcej pijanych kierowców siada za kierownicę samochodu a znaczna ich część łapana jest następnego dnia po spożyciu.

Otóż jakiś czas temu rano po zakrapianej alkoholem imprezie postanowiłem, że wybiorę się do jednego z krakowskich komisariatów i poproszę o zbadanie mnie alkotestem. Chciałem sprawdzić, czy mogę już prowadzić. W odmownej odpowiedzi usłyszałem, że Policja nie „tego typu usług” a jedynym miejscem, do którego mogę się udać z taką prośbą, jest izba wytrzeźwień.

Ponieważ policja „nie jest w stanie pomóc”, pozostaje zakup prywatnego alkomatu. I tutaj pojawia się dość istotne pytanie: Które z urządzeń dostępnych na polskim rynku warte są zakupu?

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: policja | alkomat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje