Te systemy pochłaniają miliony zł. Pomagają kierowcom?

Zamiast podpowiadać, czasami mylą kierowców. Mowa o systemach zarządzania ruchem, które mają ostrzegać podróżujących przed korkami.

Działają już m.in. w Szczecinie i Wrocławiu. Część kierowców w Szczecinie jest z nich niezadowolona. We Wrocławiu sprawdzają się lepiej. W Krakowie - system w ogóle przestał działać.

Reklama

Szczeciński system zarządzania ruchem działa od ponad roku. Kosztował 7 milionów złotych, część środków dołożyła Unia Europejska. Na trasach wjazdowych i wyjeździe z miasta stanęło 5 ekranów diodowych. Tablice wyświetlają trasy i czas przejazdu. Gdy jest korek, rysunek z zielonego staje się czerwony. System jest zautomatyzowany: sam liczy pojazdy jadące daną trasą, sczytuje tablice rejestracyjne i oblicza, w jakim czasie auto pokonało dany odcinek. Nadal jednak budzi kontrowersje wśród szczecińskich kierowców.

- Po pierwsze nie pokazuje niczego odkrywczego. Wiadomo, że Trasa Zamkowa, która ma cztery pasy, nawet w szczycie rzadko się korkuje, w przeciwieństwie do Mostu Długiego. Po drugie: tablice są nieczytelne. Narysowana jest tam siatka ulic. Dla przyjezdnych - to czarna magia. Kompletnie się pogubiłam. Pajęczynka czerwono-zielonych szlaczków wyglądała może i ładnie, ale to wszystko. Nie wiedziałam, jak mam jechać, a jak zaczęłam się temu przyglądać, to o mały włos nie spowodowałam kolizji - opowiada kobieta, która do Szczecina przyjechała ze Śląska.

To właśnie strony wizualnej dotyczy większość skarg, jakie do urzędu miasta zgłaszają kierowcy.

System zarządzania ruchem nie jest też niezawodny. Często Most Długi na tablicach wyświetlany jest na zielono, co oznacza, że nie ma tam korka. Dopiero gdy się skręci w jego stronę - kolejna tablica informuje, że przed nami jest kolejka aut. Nie ma wtedy możliwości zawrócenia.

Zdarzały się też spektakularne wpadki. Gdy w ubiegłym roku Wały Chrobrego zablokowała parada wojskowa, tablice kierowały auta na Trasę Zamkową, która zawsze korkuje się w takich sytuacjach. Kolejne auta trafiały na koniec długiej kolejki. Trzeba było interwencji policjantów i kilku godzin, żeby rozładować korek.

Mimo to, ku zdziwieniu kierowców, szczeciński system dostał nagrodę za najlepsze wdrożenie, podczas VI kongresu Inteligentne Systemy Transportowe.

Wrocławianie zadowoleni z systemu

Tablice zmiennej treści, czyli elektroniczne plansze, na których wyświetlane są informacje o utrudnieniach na drogach w mieście, działają we Wrocławiu od pół roku. Jest ich 13. Umieszczono je na ulicach wlotowych do miasta, na przykład na ulicy Karkonoskiej czy Powstańców Śląskich, a także przed ważnymi węzłami komunikacyjnymi - na przykład przed placem Społecznym.

Na tablicach wyświetlane są informacje o zamkniętych drogach z powodu wypadków czy remontów, korkach, a także czasie przejazdu, wskazując jednocześnie kierowcom alternatywne trasy. Kierowcy dobrze oceniają takie rozwiązanie.

- Im więcej informacji, tym lepiej, zwłaszcza dla kierowców samochodów o dużych gabarytach, bo czasami człowiek wjedzie w ciasna uliczkę i nie ma już ucieczki - mówi nam pan Paweł. Do Wrocławia przyjeżdża z Poznania mini-cysterną z piwem.

- Na pewno nie przeszkadzają, co prawda czas przejazdu różnymi trasami raczej mnie nie interesuje, bo jeżdżę swoimi, ale jeżeli wiem, że jakaś ulica jest gdzieś zamknięta, to mam czas na zaplanowanie innego przejazdu - tłumaczy z kolei wrocławianin, który codziennie przejeżdża pod jedną z tablic przy Powstańców Śląskich.

Katowice zazdroszczą Gliwicom

Katowice czekają na specjalny system kierowania ruchem. Ma być gotowy, ale dopiero za 6 lat. W Gliwicach tworzenie tzw. inteligentnego systemu kierowania zajęło 3 lata. System działa od kilku miesięcy. Na 60 skrzyżowaniach w mieście zamontowane są kamery. Obraz, który rejestrują trafia do specjalnego centrum sterowania ruchem. Zbierane tam informacje, które pozwalają kierować pracą sygnalizatorów świetlnych na skrzyżowaniach i np. wydłużać czas zielonego światła w konkretnych miejscach.

- Jeździ się lepiej, to widać, ale oczywiście wszystkich korków nie zlikwidowano - mówi kierowca, który codziennie jeździ do Gliwic z Tych. System kosztował ponad 35 milionów złotych, a jego tworzenie zajęło 3 lata.

Niestety, podobnych rozwiązań nie ma na razie w Katowicach. Stolica Górnego Śląska ma tylko dwie elektroniczne tablice informujące o sytuacji w tunelu w okolicy Spodka. - Rozpoczęły się prace nad tworzeniem inteligentnego systemu sterowania ruchem. W całości powinien być gotowy do 2020 roku - mówi Jakub Jarząbek, rzecznik katowickiego urzędu.

System mają tworzyć m.in. kamery sygnalizatory świetlne oraz tablice informacyjne. Dzięki nim wjeżdżający do Katowic kierowca będzie wiedział gdzie są korki, remonty czy wypadki i jak te miejsca objechać. Na tablicach mają być też informacje o wolnych miejscach na parkingach. Tworzenie systemu ma kosztować około 130 mln złotych. Część pieniędzy urząd miasta zamierza zdobyć z funduszy europejskich.

W Krakowie tablice pokazują... temperaturę

Kraków ma 26 elektronicznych tablic, które powinny informować kierowców o korkach i remontach. System kosztował kilka milionów złotych i - przynajmniej na razie - są to pieniądze wyrzucone w błoto.

Reporter RMF FM Maciej Grzyb sprawdził tablicę na ulicy Konopnickiej. Jak się okazało, wyświetla ona jedynie temperaturę asfaltu i powietrza - pola przeznaczone na informacje o wypadkach, korkach i remontach są puste.

- Najczęściej są wyłączone. Generalnie nic nie pokazują - mówi o krakowskich tablicach kierowca z tego miasta.

Zmotoryzowani muszą więc radzić sobie sami. W tym celu używają CB radia i nawigacji satelitarnych.

Taka sytuacja trwa już od kilku miesięcy, od czasu gdy miejski zarząd dróg wypowiedział umowę firmie, która system zbudowała. Ogłoszono przetarg, wyłoniono nowego zarządcę systemu, urzędnicy w sierpniu zeszłego roku zapewniali, że system w ruszy w ciągu dwóch tygodni. Nie ma go do dziś. Chociaż pewien postęp jest, bowiem przez kilka miesięcy tablice były w ogóle wyłączone....

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje