Sześć osób zginęło...

...w wypadku BMW, do którego doszło w niedzielę nad ranem w okolicach Mierzęcic (Śląskie).

Do wypadku doszło na otwartym niedawno odcinku drogi ekspresowej S-1.

Reklama

Według policjantów z Będzina, BMW uderzyło najpierw w oddzielające pasy ruchu betonowe płyty, potem w słup tablicy z drogowskazami, a następnie w słup wiaduktu. Potem zaczęło się palić. Siła uderzenia była tak duża, że części samochodu były porozrzucane na obu pasach ruchu.

Na miejscu zginęła cała szóstka, która jechała autem. Ze znalezionych w miejscu wypadku dokumentów tożsamości wynika, że wśród ofiar są czterej mieszkańcy woj. dolnośląskiego, jeden z Małopolski oraz mieszkaniec Chorzowa. Najmłodsza ofiara miała 15 lat, a najstarsza - 46. Pozostali mieli 25, 27 i dwóch po 31 lat. . Przypuszczalnie jechali na pobliskie lotnisko w Pyrzowicach.

Przyczyną wypadku mogła być nadmierna prędkość i oblodzenie jezdni. W ustaleniu tego pomogą powołani do sprawy biegli. Wszelkie okoliczności tragedii ma ustalić śledztwo prowadzone pod nadzorem prokuratury w Zawierciu.

O tym, jak trudne warunki panowały w niedzielę rano w rejonie, w którym doszło do tragedii przekonali się też czterej strażacy, którzy jechali do tego wypadku. Ich samochód wpadł w poślizg i dachował.

Rzecznik śląskiej straży pożarnej Jarosław Wojtasik wyjaśnił, że strażacy jechali na miejsce, aby zmienić kolegów pracujących tam od kilku godzin. Ich kia wpadła w poślizg i dachowała. Wszyscy wyszli z auta o własnych siłach, trafili do szpitala im. św. Barbary w Sosnowcu.

Przedstawiciele placówki poinformowali po południu, że życiu i zdrowiu pacjentów nie zagraża niebezpieczeństwo.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: NAD | zginął | BMW

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje