Odblaski czyli martwy przepis

Dziecko w wieku do lat 15, poruszające się po drodze po zmierzchu, poza obszarem zabudowanym, jest obowiązane używać elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu. Tak brzmi art. 43 ust. 2 Ustawy Prawo o ruchu drogowym. A jak to wygląda w rzeczywistości?

Czy dzieci noszą elementy odblaskowe?

Reklama

Ciemna kurtka, ciemne spodnie

Obserwowaliśmy przez kilka dni szosy w okolicach małych miasteczek i wsi, gdzie dzieci wracają po zmroku ze szkół do domów. Właśnie poza obszarem zabudowanym uczniowie najczęściej wędrują poboczami, a tuż obok, po jezdni mkną rozpędzone samochody.

Jaki był bilans tego rekonesansu? Napotkaliśmy JEDNO (!) dziecko niosące na ramieniu odblaskową opaskę. Kilkoro uczniów miało też elementy odblaskowe fabrycznie wszyte w kurtki lub wtopione w obuwie. Pozostałe dzieci nie miały żadnego elementu odblaskowego, a co gorsza, najczęściej były ubrane w ciemne spodnie, ciemne kurtki, ciemne buty! Ciemny materiał najsłabiej odbija światło, jest zatem najmniej widoczny.

Kierowca nie zdąży nacisnąć pedału hamulca

Dlaczego odblaski są tak ważne? Kierujący na drodze oświetlonej tylko reflektorami auta dostrzega ubranego na ciemno pieszego idącego poboczem z odległości około 30-40 metrów. Ale uwaga! Tak jest przy suchej jezdni i braku opadów atmosferycznych. Jeśli jezdnia jest mokra, pada deszcz, a nadjeżdżające z przeciwka pojazdy oślepiają, kierowca może dostrzec takiego pieszego dopiero z odległości około 10-15 metrów, albo nawet mniejszej.

Co to oznacza? Od chwili zauważenia przez kierowcę przeszkody do rozpoczęcia efektywnego hamowania upływa przeciętnie 1 sekunda. Auto w ciągu tej 1 sekundy, przy prędkości 90km/h, pokonuje 25 metrów! Jeśli zatem kierowca jadący z prędkością 90 km/h dostrzeże pieszego z odległości 10 metrów, nie zdąży nawet nacisnąć pedału hamulca! Z tą właśnie prędkością uderzy w człowieka! Skutki nietrudno sobie wyobrazić...

Nic bardziej błędnego

Na domiar złego piesi bardzo często idą prawą stroną drogi, a nie lewą, tak jak powinni. Są zatem zwróceni plecami do nadjeżdżających samochodów. Idąc pewien czas poboczem człowiek przyzwyczaja się do odgłosów przejeżdżających pojazdów i zwraca na nie mniejszą uwagę. Wystarczy niekiedy niewielkie odchylenie pieszego w stronę jezdni, spowodowane np. omijaniem kałuży na poboczu, by doszło do potrącenia.

Przede wszystkim jednak piesi popełniają kardynalny błąd, uważając, że jeśli oni widzą światła reflektorów nadjeżdżającego samochodu, to kierowca też musi ich widzieć. Nic bardziej błędnego!

Odblask daje szansę

Popatrzmy na porównanie przedstawione na dwóch fotografiach. Na pierwszej w ogóle nie widzimy dziecka znajdującego się na poboczu. Znajduje się ono w odległości 50 metrów do samochodu.

Na drugim zdjęciu to samo dziecko ma opaskę odblaskową. Wprawdzie dziecka też nie widać, ale widać doskonale tę opaskę. Jak wygląda taka opaska – prezentuje to trzecia fotografia.

Elementy odblaskowe nowych generacji są widoczne dla kierowcy z odległości od 200 do 1000 metrów. Zauważenie na poboczu migocącego elementu odblaskowego wskazuje kierującemu, że znajduje się tam prawdopodobnie człowiek. Dystans 200 metrów daje już ogromną szansę na bezpieczną reakcję kierowcy, ominięcie pieszego lub zmniejszenie prędkości.

A zatem taka niewielka opaska odblaskowa może uratować życie naszemu dziecku!

Chcieli dobrze?

Twórcy cytowanego na wstępie przepisu mieli zapewne jak najlepsze intencje, chociaż wątpliwości budzi adresowanie tego wymogu bezpośrednio do dzieci. Czy można oczekiwać, aby np. 9-latek zapoznawał się z ustawą?

Przepis powinien zobowiązywać rodziców do wyposażenia dziecka w element odblaskowy. Dziwi też fakt, że przepis odnosi się tylko do dzieci do 15 roku życia. A jak dziecko skończy 15 lat, to już staje się lepiej widoczne?

Nakaz noszenia elementów odblaskowych powinien obowiązywać wszystkich pieszych i rowerzystów poruszających się po zmroku poza obszarem zabudowanym, a nie tylko dzieci. Wszak mnóstwo mamy na naszych drogach rowerzystów i pieszych, często zresztą nietrzeźwych, idących lub jadących poboczem albo nawet jezdnią bez żadnego oświetlenia lub elementu odblaskowego.

Samo stworzenie nawet najbardziej rozsądnego przepisu niczego jednak jeszcze nie załatwia...

Odblasków nie ma!

Próbowaliśmy kupić opaskę odblaskową podobną do tej prezentowanej na zdjęciu albo jakikolwiek element odblaskowy. Nic z tego! Pytaliśmy w sklepach sportowych, w sklepach z odzieżą dla dzieci i młodzieży, w ośrodkach ruchu drogowego, w szkołach... Nikt nie miał zielonego pojęcia, gdzie „takie coś” można kupić. Jak zatem można wymagać od rodziców, by wyposażali swoje pociechy w elementy odblaskowe, skoro nie można takich odblasków nigdzie kupić?

W czasach, kiedy dzieciaki nosiły tornistry, przez pewien okres producenci umieszczali na tych tornistrach elementy odblaskowe. Wprawdzie zazwyczaj marnej jakości, ale zawsze.

Obecnie dzieci noszą rozmaite plecaki, tornistry wyszły z mody i o odblaskach zapomniano.

Taki odblask kosztuje złotówkę

Dotarliśmy do kilku producentów elementów odblaskowych w naszym kraju. Firmy te wprawdzie produkują głównie odblaski używane przez służby pracujące na drodze (policja, pogotowie ratunkowe, straż pożarna itd.), ale są gotowe oczywiście wyprodukować dowolną ilość opasek odblaskowych dla dzieci. Niestety nikt nie jest tym zainteresowany!

Jedna z firm sama wyszła nawet z inicjatywą uświadamiania rodziców, jak ważne są te odblaski i dostarczyła bezpłatnie kilka tysięcy opasek do szkół w kilku miasteczkach w Polce.

Akcja spotkała się oczywiście z aplauzem miejscowych władz i nauczycieli, zjechało się sporo miejscowych vip-ów, były przemówienia, uściski rąk, uśmiechy i... na tym się skończyło.

Trzeba wiedzieć, po co

Nawet jednak, gdyby odblaski znalazły się w każdym kiosku (i tak być powinno), można przypuszczać, że bez regularnej, długookresowej kampanii informacyjnej niewielu rodziców by je kupiło.

Stacje telewizyjne powinny cyklicznie, pomiędzy rozmaitymi płatnymi reklamami emitować bezpłatnie takie klipy informacyjne, wyjaśniać, do czego służą odblaski. Może w popularnych restauracjach, zamiast wabić dzieci rozmaitymi misiami i plastikowymi stworkami, by nakłoniły rodziców do zakupienia hamburgera, można byłoby dołączać do smakowitego zestawu taką właśnie odblaskową opaskę? Może producenci zeszytów, podręczników zechcieliby dołączać do nich odblaski?

I trzeba chcieć!

Możliwości jest naprawdę bardzo wiele, ale trzeba przede wszystkim chcieć. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę nikomu się nie chce, a dzieci wciąż giną w wypadkach na drogach. A może inaczej - tylko nielicznym się chce...

Są przecież firmy sponsorujące odblaski, są nauczyciele odpowiednio przygotowujący dzieci do poruszania się po drogach. W skali kraju takie akcje to jednak kropla w morzu potrzeb.

Wprowadzenie w życie przepisu i poprzestanie na tym sprawiło, że ten przepis, mający rangę ustawy, stał się papierową fikcją. Jest to nie tylko błąd, niedopatrzenie, zaniedbanie. Jest to po prostu nieuczciwe wobec dzieci!

Porozmawiaj na Forum.

Dowiedz się więcej na temat: element odblaskowy | kierowca | martwy | dziecko | Prawo o ruchu drogowym | odblaski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje