Kolejna ofiar wadliwych poduszek powietrznych

Winowajca największej akcji serwisowej w historii motoryzacji - Takata - przypłacił swoją spektakularna wpadkę własnym istnieniem. Japończycy potwierdzili niedawno, że firma ogłosi wkrótce upadłość.

Bankructwo przedsiębiorstwa nie przywróci jednak życia ofiarom, które poniosły śmierć w wyniku eksplozji wadliwych detonatorów poduszek powietrznych. Lista niosących śmierć airbagów wciąż się wydłuża.

Reklama

Do tej pory w wyniku rażenia metalowymi odłamkami inflantora poduszki powietrznej potwierdzono śmierć 16 osób. Kolejnych 180 odniosło poważne obrażenia. Niestety, nie są to jeszcze ostateczne dane.

O kolejnym przypadku śmierci związanym z eksplozją poduszki powietrznej poinformowali właśnie przedstawiciele amerykańskiego oddziału Hondy. To 17 ofiara wadliwej poduszki powietrznej i 12 śmierć, do jakiej doszło z tego powodu na terenie USA.

Wg lokalnej policji ofiarą jest mieszkający nieopodal Miami mężczyzna, który przed domem dokonywał napraw w srebrnej Hondzie Accord z 2001 roku. W pewnym momencie sąsiedzi usłyszeli głośny huk i podbiegli do pojazdu. Nieprzytomny mężczyzna siedział na fotelu pasażera z obficie krwawiącą twarzą. Wezwani na miejsce ratownicy medyczni przetransportowali go do pobliskiego szpitala, gdzie następnego dnia zmarł.

Zdaniem policjantów mężczyzna nie był właścicielem auta. Amerykanin wykazał się też dużą dozą lekkomyślności. Wiadomo, że próbował zdemontować konsolę środkową przy włączonym zapłonie (który aktywuje systemy bezpieczeństwa). W pracy pomagał sobie m.in. młotkiem. Wszystko wskazuje, że właśnie za jego sprawą aktywowany został zamontowany w desce rozdzielczej czujnik przeciążeniowy, który decyduje o odpaleniu airbagów. Nie zmienia to jednak faktu, że gdyby w samochodzie zamontowane były sprawne poduszki powietrzne, cała sprawa urosłaby co najwyżej do rangi osiedlowej anegdoty...

Wadliwe detonatory poduszek powietrznych produkcji Takaty trafiły do blisko 50 mln samochodów na całym świecie. Akcje serwisowe związane z ich wymianą uruchomiło już 19 producentów pojazdów, w tym tacy giganci, jak Honda, Mazda, Nissan czy BMW. Usterka dotyczy wadliwie wykonanych metalowych detonatorów, które rozrywają się w wyniku eksplozji ładunku miotającego napełniającego poduszkę. Obrażenia ofiar można więc porównać do śmierci spowodowanej rażeniem granatu.

Jak obliczono firma Takata już wypłaciła 25 milionów dolarów grzywny i wpłaciła 125 milionów dolarów na specjalny fundusz odszkodowawczy. Poza tym do 2018 roku zgodziła się zapłacić kolejnych 850 milionów dolarów producentom samochodów, by pokryć koszty wymiany wadliwych części.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL