Hakerzy rozbiją twój samochód? To już nie science-fiction!

Niedawno scenariusze przewidujące zdalne przejęcie kontroli nad cudzym samochodem możliwe były wyłącznie w filmach science-fiction, ale wraz z rozwojem motoryzacji takie zagrożenie staje się coraz bardziej realne.

Po serii medialnych doniesień o samoistnym przyspieszaniu samochodów, psychoza strachu udzieliła się nie tylko szeregowym Amerykanom, ale też politykom. W amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Transportu (NTHSA) powstanie nowy departament, który zajmować się będzie kwestią bezpieczeństwa elektronicznego nowych pojazdów.

Reklama

W czasie pamiętnych przesłuchań przedstawicieli Toyoty przed amerykańskim Kongresem politycy (i prawnicy) zarzucali NTHSA niedostateczną wiedzę w kwestii elektronicznego wyposażenia współczesnych aut. Mimo że ostatecznie wykluczono elektroniczną przyczynę samoistnego przyspieszania aut (w większości przypadków winę ponosił blokujący pedał gazu dywanik) przedstawiciele NTHSA uznali, że zagrożenie cyberatakami na samochody stanowi poważny problem.

W Ann Abor w stanie Michigan NTHSA prowadzi właśnie pilotażowy program związany z automatyczną komunikacją między pojazdami, która skutkować ma zminimalizowaniem ryzyka wypadku. Pierwsze efekty prac dają nadzieję na znaczną poprawę bezpieczeństwa ruchu, problem w tym, że - jeśli samochody będą komunikować się ze sobą - istnieje zagrożenie ataku cybernetycznego na dany pojazd, co - w przyszłości - skutkować może drogowym paraliżem.

Przedstawiciele NTHSA uspokajają, że obecnie nie ma jeszcze możliwości zdalnego przejęcia kontroli nad pojazdem przez hakera, ale coraz większe "skomputeryzowanie" aut niesie ryzyko takiego zdarzenia w przyszłości. Samochody już dziś podejmują za kierowcę decyzje o awaryjnym hamowaniu czy - jeśli komputer uzna to za stosowne - potrafią same wyjść z poślizgu ignorując ruchy kierownicą (taki system bezpieczeństwa stosuje np. Lexus). Biorąc pod uwagę fakt, że współczesne auta łączą się z internetem i korzystają z technologii Bluetooth, zagrożenie przejęcia przez hakera kontroli nad systemami pojazdu staje się coraz wyraźniejsze.

Dzisiaj najbardziej zaawansowane samochody potrafią same hamować i przyspieszać (funkcje adaptacyjnego tempomatu), w ograniczonym zakresie skręcać (asystent pasa ruchu), a także parkować. Trwają prace nad wzajemną komunikacją samochodów, tak by w przyszłości wyeliminować ryzyko kolizji i zderzeń.

Eksperci zwracają uwagę, że współczesny luksusowy samochód ma średnio nawet 100 mln linii komputerowego kodu. Elektronika płata też producentom największe figle. Przeszło 40 proc. napraw gwarancyjnych przeprowadzanych w samochodach w USA dotyczy błędów oprogramowania i usterek natury elektronicznej.

Dowiedz się więcej na temat: NAD

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje