Czy nie słyszycie tego subtelnego pyk, pyk?

Niezrażona komentarzami małoletnich frustratów bez prawa jazdy, tak licznie komentujących moje poprzednie listy do Interii, piszę do Was ponownie.

Tym razem nie byłam bezpośrednim uczestnikiem zdarzenia, a jedynie jego świadkiem - mam nadzieję, że choćby z tego powodu w przypadku opublikowania tego listu wyzwisk w moim kierunku będzie mniej.

Reklama

Nie jechałam również autem, a rowerem - co niektórych zapalczywych forumowiczów powinno niezwykle ucieszyć ;-)

Korzystając z wiosny w zimie i mając od losu luksusowy podarek w postaci odrobiny wolnego czasu w tygodniu (a uwierzcie, że ciężko i długo pracuję, dlatego tak sobie cenię wolne chwile) postanowiłam zrobić sobie rowerową przejażdżkę.

Tak się złożyło, że w pewnym momencie znalazłam się na skrzyżowaniu ulicy Ułanów z dwupasmową Aleją Jana Pawła II w Krakowie.

Jest to paskudne miejsce dla kierowców usiłujących skręcić w stronę Nowej Huty, czyli w lewo z Ułanów. Trzeba w tym celu przejechać dwupasmową jezdnię prowadząca w stronę centrum miasta, torowisko i szybko włączyć się do ruchu, bo na tym akurat odcinku drogi kierowcy pędzą jak szaleni.

W każdym razie stoję sobie z rowerem grzecznie przed pasami, patrzę w stronę Nowej Huty i widzę jadącego golfa z włączonym kierunkowskazem w prawo, co mogłoby sugerować, że kierowca chce skręcić w ulicę Ułanów. Ponieważ jednak obserwowałam to auto przez dłuższą chwilę, to widziałam, że kierunkowskaz ma włączony od dawna - moja pierwsza myśl była taka, że zapomniał sobie bałwan go wyłączyć.

Niestety, nie pomyślał tak kierowca avensisa, który miał zamiar skręcić w lewo. Nie zaniepokoiło go to, że golf nie zwalnia przed skrętem, tylko, jak to mężczyzna, zaufał technice, czyli migającemu światełku.

Nie pomyślał też o zasadzie ograniczonego zaufania na drodze. Proszę, przekleiłam z wyszukiwarki: Każdy uczestnik ruchu i osoby znajdujące się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

Zatem - dla naszego własnego bezpieczeństwa - nie możemy ufać im bezgranicznie. W czasie jazdy zachowujemy się trochę nieufnie i na tyle ostrożnie, aby móc przewidzieć zachowanie innych.

Dowiedz się więcej na temat: jazdy | kierowcy | kierowca | prawo jazdy | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje