CEPiK: Płacimy na darmo?

Już blisko 300 mln zł polscy kierowcy zapłacili na budowę dwóch baz danych, które miały zmniejszyć liczbę przestępstw. I po co? Przetarg na budowę CEPiK i jego późniejszą obsługę wygrał Softbank, wartość kontraktu to 42,8 mln EUR.Baza miała być gotowa do końca 2005 r.

Od stycznia 2004 r. właściciele aut ponoszą koszty budowy i obsługi Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK), dzięki której zamierzano m.in. szybko identyfikować skradzione samochody i kierowców, którzy nie wykupują polisy OC.

Reklama

Za CEPiK odpowiada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA). Jej budowa finansowana jest z różnych opłat. Podstawową pobiera się przy zawarciu polisy OC (równowartość 1 euro). Z tego tytułu ubezpieczyciele przelali na konto resortu 144,7 mln zł.

Drugim źródłem są starostwa (organy rejestrujące), które inkasują po 1 zł m.in. za wydanie dowodu rejestrującego, prawa jazdy czy legalizację tablic. W sumie samorządy przekazały już 37,3 mln zł.

Nieco mniejszą kwotę wpłaciły stacje diagnostyczne, które pobierają po 2 zł przy każdym badaniu technicznym samochodu. Łącznie z kieszeni kierowców wyciągnięto 220 mln zł.

Przetarg na budowę CEPiK i jego późniejszą obsługę (do końca 2009 r.) wygrał giełdowy Softbank (wartość kontraktu to 42,8 mln EUR). Baza miała być gotowa do końca 2005 r., jednak termin zmieniono aneksem na wrzesień 2006 r. Według Przemysława Borzestowskiego, wiceprezesa Softbanku, większość modułów CEPiK jest już gotowa i działa. Brakuje tylko modułu obejmującego obsługę pojazdów specjalnych oraz pewnych elementów hurtowni danych, dzięki której będzie można dokładnie analizować uzyskane informacje. Nie wdrożono aplikacji dla starostw, która umożliwi pracę z systemem CEPiK w trybie on line - wylicza.

Wiceprezes Borzestowski zapewnia, że jego firma przygotuje aplikację CEP-S (pojazdy specjalne) oraz hurtownię danych w terminie. Aplikacja dla starostw przeszła już pierwsze testy wewnętrzne. Jej pełne wdrożenie będzie możliwe po uruchomieniu ośrodka zapasowego MSWiA i sieci rozległej, która połączy wszystkie starostwa z ośrodkiem centralnym. Za tę część projektu odpowiada jednak MSWiA - wyjaśnia Przemysław Borzestowski.

Bez sieci WAN nie można szybko sprawdzić, czy dany samochód nie został skradziony. Na razie więc, choć MSWiA wydało 87,4 mln zł, nadal nie ograniczy się tej plagi. Właściciele aut, którzy karnie wykupują OC, nie mają też co liczyć, że dzięki CEPiK zostanie ograniczona liczba osób, które notorycznie unikają tego obowiązku. Ich wytypowanie miało być możliwe dzięki współpracy z ośrodkiem informacji prowadzonym przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). UFG, na który składają się towarzystwa sprzedające polisy OC, a więc pośrednio ich klienci, zapłacił za swoją bazę 50-60 mln zł. Dopiero od czerwca możliwa jest stała wymiana informacji pomiędzy naszą bazą a CEPiK.

- Myślę, że pod koniec roku rozpoczniemy testową wysyłkę zawiadomień, na początek do kilku starostw i właścicieli 2-3-letnich aut - mówi Elżbieta Wanat-Połeć, wiceprezes UFG. Polis OC nie wykupują głównie właściciele starszych aut. Uczciwi kierowcy zapłacili już około 300 mln zł za coś, co nie przynosi im żadnych korzyści.

Dowiedz się więcej na temat: polscy kierowcy | przetarg | polisy | polisy oc | kierowcy | MSWiA | CEPiK

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje