Najbardziej przereklamowane samochody

Zakup używanego samochodu wiąże się z wieloma dylematami. Jaki model wybrać, by jego użytkowanie nie okazało się pasmem awarii? Czy kierować się opiniami znajomych?

Jak się okazuje, nie zawsze obiegowe opinie zbieżne są z rzeczywistością. Zobacz, jakich samochodów unikać, mimo że znajomi będą ci je polecać.

Reklama

Każdy właściciel komisu samochodowego wie, że najlepiej sprzedają się samochody w cenach od 10 do 30 tys. zł. To zdecydowana większość "obrotu". Przeciętny Polak wydaje na auto około dziesięciu miesięcznych pensji. Co ciekawe, pod tym względem dorównujemy innym krajom Unii Europejskiej. Sytuacja bardzo podobnie wygląda chociażby w Niemczech. Z tą tylko różnicą, że za dziesięć pensji Niemiec wyjedzie z salonu nowym golfem lub focusem, a przeciętny Kowalski musi się zadowolić paroletnim "spadkiem po herr Schmittcie". Za które z samochodów nie warto przepłacać?

Bez gwiazdy nie ma... problemów!

W Polsce wciąż panuje przekonanie, że nawet 15-letni samochód takiej marki, jak Mercedes czy BMW, bije na głowę dużo młodsze pojazdy francuskie, włoskie czy koreańskie. W pewnych przypadkach tak istotnie jest. Warto jednak wiedzieć, że są one raczej nieliczne...

Do samochodów, których ceny na rynku wtórnym są grubo przesadzone, zaliczyć można większość mercedesów wyprodukowanych po 1994 roku. Prawdziwą ikoną jest tutaj "okular", czyli model W210.

W210 trafił do produkcji w 1995 roku i kontynuować miał chlubną tradycję modeli W123 i W124. Owa kontynuacja udała się jedynie pod względem wysokiej ceny, którą, o dziwo, samochody trzymają nawet po 10-12 latach eksploatacji. Niestety, jeżeli brać pod uwagę bezawaryjność, W210 najprościej porównać można z... oplem omegą. Oba auta trapią niemal identyczne usterki, z tą tylko różnicą, że omega będzie tańsza w zakupie niemal o połowę!

Dlaczego gwiazda Mercedesa nie świeci już dawnym blaskiem? Po pierwsze dlatego, że zaszła rdzą. Poziom zabezpieczenia antykorozyjnego W210 jest żenująco niski. Nawet bezwypadkowe egzemplarze (o jakie w Polsce niezwykle trudno) borykają się z inwazją tlenku żelaza. Rdza atakuje głównie krawędzie nadkoli, maski czy klapy bagażnika (okolice zamka). W większości egzemplarzy znajdziemy ją również pod uszczelkami, a także np. we wnękach bagażnika. Niestety, na tym nie koniec. "Ruda" trawi również elementy nośne, co może mieć dla właściciela auta bardzo dramatyczne skutki. Jedną z typowych dolegliwości jest np. "przegnicie" kielichów przedniego zawieszenia, które objawia się tym, że w czasie jazdy amortyzator wystrzeliwuje przez maskę...

To dopiero początek przygód, jakie mogą nas spotkać po zakupie W210. Do miana "sztucznej inteligencji" zaliczyć też można działanie pokładowej elektroniki (co ciekawe, im młodszy pojazd, tym gorzej!). Jeżeli przy zakupie okazuje się, że w pamięci komputera nie odnotowano żadnych błędów, są tylko dwie możliwości. Albo sprzedający wykasował je kilka godzin wcześniej, albo mamy właśnie do czynienia z namacalnym przykładem cudu.

Prócz tego, właścicielom wysokoprężnych jednostek o pojemności 2,2 l znane są, niestety liczne, przypadki odmowy współpracy ze strony pompy wtryskowej firmy Lucas, której naprawa to lekko licząc 2 tys. zł. Utrapieniem diesli są również wadliwie zaprojektowane gniazda świec żarowych. Wymiana tych ostatnich, bez zdejmowania głowicy, jest praktycznie niemożliwa.

Identyczne przypadłości trapią również pierwszą generację klasy C (typoszeregu W202), która produkowana była od 1993 roku. W tym przypadku listę typowych usterek należy jeszcze uzupełnić o awarie alternatora, elementów układu zapłonowego i pomp paliwa.

Powodów do dumy nie mają też właściciele uterenowionej serii ML (typoszereg W163), która oferowana była w latach 1997-2005. Wprawdzie pojazdy te rdzewieją nieco wolniej niż klasa C i E, ale częste awarie elektroniki, automatycznych skrzyń biegów czy klimatyzacji to raczej norma niż margines. Wypada też wiedzieć, że o ile w modelach W202 i W210 liczyć możemy na świetnej jakości materiały wykończeniowe i solidnie zmontowane wnętrza, o tyle w W168, które produkowane było w USA, nie jest to wcale takie oczywiste. Problemami, z którymi na różne sposoby radzić muszą sobie właściciele pierwszej serii ML, są np. niedziałające wskaźniki czy... odpadające uszczelki.

Czytaj dalej na następnej stronie

Dowiedz się więcej na temat: Przereklamowani | jaki | Alex Minsky | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje