Tanie auta za dolary!

Jeżeli w czasach PRL-u nie można było kupić czegoś za złotówki, to niemal zawsze załatwiały to "zielone".

Dzisiaj w sklepach mamy wszystko, a amerykańska waluta jest najtańsza od ponad dekady. Zyskać mogą na tym także ci, którzy zdecydują się sprowadzić auto z USA.

Reklama

Wszyscy kierowcy, którzy przymierzają się do kupna nowego bądź używanego samochodu, powinni poważnie rozważyć możliwość przywiezienia go ze Stanów Zjednoczonych. Dolar jest obecnie tak tani, że wybierając się po cztery kółka za Wielką Wodę, możemy zoszczędzić nawet kilkadziesiąt procent wartości auta. W przypadku niektórych luksusowych limuzyn czy SUV-ów oznacza to zysk przekraczający 100 tys. zł. - Taka okazja może się już nie powtórzyć - zachęcają analitycy motoryzacyjni i ekonomiczni. 30.10.2007 r. Narodowy Bank Polski wycenił walutę USA na zaledwie 2,5 zł.

Proste operacje na kalkulatorze pokazują, jak ten niski kurs wpłynął na ceny aut z USA. Volkswagen Golf GTI w salonie w Nowym Jorku kosztuje niecałe 23 tys. dol., czyli - po przeliczeniu - ok. 58 tys. zł. W Polsce za taki sam model zapłacić trzeba 40 tys. zł więcej i w dodatku jest on nieco gorzej wyposażony. W przypadku luksusowych limuzyn i SUV-ów, czy supersportowych aut różnice idą już w setki tysięcy złotych.

Niestety, nie wszystko jest takie różowe, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Kupiony w Stanach samochód trzeba jeszcze sprowadzić do Polski, a zatem opłacić jego transport, 10 proc. cła, potem akcyzę w wysokości 3,1 lub 13,6 proc. (w zależności od pojemności silnika) wartości pojazdu powiększonej o cło, a na koniec jeszcze 22 proc. VAT-u od całości. Wszystkie te "dodatki" windują cenę samochodu i zniechęcają część potencjalnych nabywców. Niesłusznie, bo wiele amerykańskich wersji nawet po doliczeniu wszystkich opłat, okazuje się sporo tańszych niż ich europejskie odpowiedniki.

Nic dziwnego więc, że popyt na samochody zza oceanu stale rośnie. Polacy sprowadzają głównie roczne i dwuletnie auta z wyższych segmentów - przede wszystkim modele oficjalnie niedostępne na europejskim rynku, jak np. japońskie Infiniti FX czy legendarny Ford Mustang. Jednak - czego trudno nie zauważyć - coraz częściej ze Stanów przyjeżdżają do nas również auta niemieckie. Nie ma co się temu dziwić, skoro Mercedes wywieziony znad Renu do Nowego Jorku jest tam tańszy niż w Berlinie...

***

Żywe srebro na drodze

Polo GTI i Ibiza Cupra to niezwykle zwinne i szybkie maluchy. Kto okiełzna te dwa żywe sreberka, dowie się, co znaczy frajda z jazdy.

Są niewielkie, ale drzemią w nich nieprzeciętne możliwości. Potrafią poprawić humor jak najgorętsze wspomnienie letnich wakacji. Ich potężne serca pracują po to, by zwiększyć poziom adrenaliny we krwi.

VW Polo GTI to współczesny odpowiednik pierwszego Golfa GTI. Na tej samej płycie podłogowej Seat stworzył Ibizę. W wersji Cupra odważnie rzuca ona rękawicę szybkiemu "Niemcowi". Oba samochody zaprojektowano z myślą, by dawały kierowcy frajdę z jazdy. Oba nie imponują gabarytami, pod maskami kryją jednak agresywne jednoski. Volkswagen mocnego turbodoładowanego"benzyniaka" a, Seat jeszcze mocniejszego turbodiesla.

W porównaniu sprawdzamy, które auto wyjdzie zwycięsko z tej "bratobójczej" walki w ramach koncernu VW.

Te i inne artykuły znajdziecie w najnowszym numerze "Motoru".

Masz samochód? W dziale "Testy/Opinie użytkowników" możesz podzielić się wrażeniami z jego użytkowania.

Dowiedz się więcej na temat: USA | tanie | Auta

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje