Dakar 2014. Polacy ze zmiennym szczęściem

Bardzo dobrze poradzili sobie polscy kierowcy na trudnym i najdłuższym odcinku specjalnym (657 km) w tegorocznym Rajdzie Dakar.

Marek Dąbrowski był 11., Adam Małysz 15., a Krzysztof Hołowczyc 19. i jest dziewiąty w klasyfikacji generalnej po czterech etapach.

Reklama

Samochody miały w środę dwie próby z pomiarem czasu przedzielone strefą neutralizacji. Ich łączna długość wynosiła 657 km; ponadto 211 km dojazdówki na start i biwak. Tak długiej trasy nie było na Dakarze od 2005 roku. Najszybciej, w 5:20.32 odcinek specjalny, ze szczytem wysokości 3200 m oraz metą w Chilecito w Argentynie, pokonał Hiszpan Carlos Sainz z niemieckim pilotem Timo Gottschalkiem i został liderem.

Ponownie dali znać o sobie byli motocykliści - warszawski duet Marek Dąbrowski i Jacek Czachor "wykręcił" Toyotą jedenasty czas w gronie 117 kierowców, awansując na dziesiątą pozycję. W czołowej dwudziestce klasyfikacji generalnej są aż cztery załogi Poland National Team. Poza Hołowczycem i Dąbrowskim - Adam Małysz z Rafałem Martonem (16.) i Martin Kaczmarski z Portugalczykiem Filipe Palmeiro (19.).

Motocykliści rozegrali dziś drugą część etapu maratońskiego. Jednoślady pokonały 352 kilometry z pomiarem czasu z San Juan do Chilecito. Do ścigania przystąpili na mocno zużytych poprzedniego dnia oponach.

Z tym wyzwaniem dobrze poradził sobie jedyny polski motocyklista Kuba Przygoński, który wywalczył 13. etapowe miejsce, w wynikach łącznych jest dziesiąty, 54'52 za liderem.

Najlepszy na etapie okazał się niespodziewanie Pedrero Garcia, który po wczorajszym błędzie nawigacyjnym startował aż z 43. pozycji. Katalończyk pokonał o 29 sekund Francisco Lopeza oraz 3'01 Marc'ka Comę.

W generalce nadal prowadzi Joan Barreda Bort, drugi jest Marc Coma ze stratą 3'10, a trzeci Francisco Lopez 5'12 za liderem. Po dzisiejszym etapie na szóste miejsce spadł jeden z głównych faworytów zawodów Cyril Despres. Jego strata do lidera wzrosła do 41'17.

O pechu może mówić również Rafał Sonik. Lider klasyfikacji generalnej po wtorkowym etapie, jechał tuż za plecami Sebastiana Husseiniego aż do 265. km. Tam pomylił trasę, podobnie jak Holender i podążający za nimi Urugwajczyk Sergio Lafuente. Błąd w nawigacji kosztował go sporo czasu, bo roztrwonił ponad 20-minutową przewagę nad Ignacio Casale i na mecie ostatecznie stawił się na 4. miejscu 15 minut i 45 sekund za liderem. Tym samym drugi w zeszłorocznym Dakarze Chilijczyk zastąpił kapitana Poland National Team na pozycji lidera klasyfikacji generalnej z ponad dziewięcioma minutami przewagi.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje