I znów skandal wokół praw jazdy. Kto ucierpi tym razem?

Ministerstwo Transportu zaakceptowało likwidację internetowych kursów dla kandydatów na kierowców.

Zajęcia w formie e-learningu zostały wprowadzone 19 stycznia. Są bardzo dobrym rozwiązaniem dla osób niepełnosprawnych, które chciałyby zdobyć prawo jazdy.

Reklama

Notatka ws. likwidacji e-learningu to dokument z Departamentu Transportu Drogowego skierowany do wiceministra transportu Tadeusza Jarmuziewicza. Zawiera ustalenia ze spotkań przedstawicieli ministerstwa i przedsiębiorców prowadzących szkoły jazdy. Pierwszy punkt dotyczy właśnie internetowych kursów teoretycznych dla przyszłych kierowców. W trakcie spotkania strona społeczna wykazała, że najwłaściwszym rozwiązaniem jest likwidacja możliwości prowadzenia zajęć teoretycznych metodą e-learningową. Zaproponowane rozwiązanie proponujemy przyjąć do realizacji - czytamy w notatce przygotowanej przez szefa DTD Andrzeja Bogdanowicza. Na pierwszej stronie dokumentu widać podpis wiceministra Jarmuziewicza i dopisek: Akceptuję.

Niepełnosprawni nie kryją oburzenia

Internetowy kurs na prawo jazdy to doskonałe rozwiązanie dla niepełnosprawnych. W Lublinie stanowią oni 90 procent uczestników zajęć, które odbywają się metodą e-learningu.

- Ci, którzy decydują, nie mają w rodzinie żadnej osoby niepełnosprawnej - mówi naszemu reporterowi Anna, która rozpoczęła kurs właśnie dlatego, że mogła w nim uczestniczyć za pomocą sieci. Dla mnie każde wyjście z domu to potrzeba angażowania kogoś z rodziny. Mając możliwość uczenia się przez internet, jest to znacznie uproszczone - tłumaczy.

- Zgodnie z ustawą o kierujących, kursant korzystający z e-learningu po każdej części materiału musi odbyć konsultację z instruktorem. Jeśli nie zda cząstkowego egzaminu, nie będzie mógł pójść dalej z materiałem - wyjaśnia Maciej Kulka, właściciel jedynego na Lubelszczyźnie ośrodka szkolenia, który uzyskał certyfikat do e-learningu.

Pytany o powody planowanej likwidacji tej metody odpowiada krótko: - Żadna z instytucji, które brały udział w konsultacjach, nie uzyskała certyfikatu. W ten sposób chcą wyeliminować tych, którzy chcą iść do przodu, inwestując kilkadziesiąt tysięcy złotych - mówi Kulka. - Najbardziej ucierpią na tym jednak osoby niepełnosprawne, dla nich pojawiła się nowa możliwość i nowa jakość - podkreśla.

Wiesław Olechowski z Europejskiej Fundacji Rozwoju Osób Niepełnosprawnych opisuje całą sytuację w bardzo ostrych słowach. - To dyskryminacja osób niepełnosprawnych. Jak można najpierw stwarzać taką możliwość, a później ją zabierać? - pyta. - Wystarczająco dużo mamy barier. Tu stworzono możliwość wszystkim, ale właśnie osobom niepełnosprawnym taka możliwość jest najbardziej potrzebna. Przecież można studiować metodą e-learningu, to dlaczego ma nie być możliwości zrobienia teorii na prawo jazdy? Przecież nikt nie mówi o nauce jazdy przez internet.

Oburzenie niepełnosprawnych jest tym bardziej uzasadnione, że w krajach Europy Zachodniej (m.in. w Wielkiej Brytanii, Belgii czy Holandii) internetowe kursy dla przyszłych kierowców są normą.

- U nas robimy krok do przodu, idziemy ku nowoczesności i za chwilę chcemy cofnąć się do poprzedniej epoki tylko dlatego, że ktoś nie chce albo nie umie się dostosować do wykorzystania nowoczesnych metod nauczania. Tu nie chodzi wyłącznie o osoby niepełnosprawne, choć to ich zapisała się na kurs zdecydowana większość. Nie możemy się cofać - przekonuje Maciej Kulka.

Krzysztof Kot

Maciej Nycz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje