Usterkowe Renault

W lipcu 2001 r. nabyłem auto Renault Laguna II 1.8 16 v. Samochód cieszył oko zgrabna linią nadwozia i przyjemnym wnętrzem.

Problemy z autem rozpoczęły się już w kilka dni po zakupie. Auto dziwnie zachowywało się w czasie jazdy, miało tendencje do zjeżdżania w prawą stronę. Po zgłoszeniu usterki w serwisie (...) w Siedlcach dowiedziałem się, że takie, a nie inne zachowanie auta spowodowane... jest wyprofilowaniem dróg. Ciekawa teoria!!!

Reklama

Od strony mechanicznej serwis nie widział podstaw do jakiejkolwiek interwencji. Od samego początku występował także problem z biegiem wstecznym. Skrzynia działała opornie, a wsteczny "wskakiwał" dopiero po kilkakrotnej próbie. Serwis stwierdził brak usterki i udzielił kilku "bezcennych rad" na temat użytkowania skrzyni biegów. W lutym po raz kolejny zgłosiłem usterkę i miałem szczęście, bo wsteczny zablokował się już na stanowisku diagnostycznym i mechanicy musieli interweniować. Cóż, jeździłem zastępczym Kangurem. Po 2-3 dniach odebrałem auto, ale zakres prac pozostał tajemnicą, nie otrzymałem adnotacji do książki przeglądów pojazdu.

W kwietniu ruchom kierownicy zaczął towarzyszyć pisk. Okazało się, że ulotnił się olej z pompy wspomagania. Niestety nikt nie ustalił przyczyny tego dziwnego zjawiska. W tym samym czasie zaczęły się problemy z silnikiem. Motor pracował nierówno, drżał i szarpał. Usterkę usunięto, ale niesmak pozostał.

W międzyczasie w aucie szalały wskaźniki ciśnienia powietrza w oponach - doradzano ich odłączenie (to po co je zamontowano), kilkakrotnie auto nie rozpoznawało karty czipowej, a alarm żył własnym życiem.

W maju 2003 r. skrzynia biegów dała znowu dać o sobie, tym razem "wyskakiwał" drugi bieg. Serwis zrzucał to na nieumiejętną zmianę biegów. Dopiero rzeczoznawca stwierdził usterkę i auto znów powędrowało do serwisu. znowu jeździłem samochodem zastępczym. Po naprawach skrzyni biegów pojawiły się wycieki oleju z jednostki napędowej. Wyciek usunięto. Niesmak przechodził w zgorzknienie.

W maju do elementów uszkodzonych dołączył wahacz przedni. Usterkę sygnalizowałem znacznie wcześniej, ale mechanicy woleli używać środków tymczasowych, niż poważnie potraktować moje sugestie. Jak by tego było mało, jesień uniemożliwiła mi korzystanie z radia. Włączenie ogrzewania tylnej szyby powodowało natychmiastowy zanik sygnału radiowego. Wystarczyły "tylko" 4 wizyty w "serwisie", by usunięto defekt anteny w tylnej szybie.

Zima była ciężką próbą dla samochodu i mojej cierpliwości. Kilkustopniowy mróz powodował, że auto nie chciało zapalać, a serwis nakazywał chwilowe odłączenie akumulatora celem zrestartowania komputera sterującego pracą silnika. Pomagało, ale czy to nie wstyd?! Może Renault powinno wyposażyć właścicieli Lagun w komplet gustownych kluczy?

W marcu 2004r. zawieszenie znów przypomniało o sobie stukami. Znowu wymiana wahacza przedniego i kompletu drążków kierowniczych. Stuki pozostały. Serwis stwierdził, że to widocznie coś innego stuka i rzeczywiście: hałasowały elementy łącznika stabilizatora. Znowu wymiana, zmarnowany czas i wydane pieniądze.

W marcu auto podróżowało na lawecie, silnik stracił moc i gwarantował prędkość na poziomie 40 km/h! Wymieniono świece, przejrzano elektrykę i to wszystko! Zaraz potem zaczął wyciekać płyn chłodniczy z przewodu wodnego, a hamulce tylne zaczęły się zapiekać, chociaż serwis twierdził, że ta usterka jest moim złudzeniem. Efekt to zniszczone tarcze i klocki hamulcowe na tylnej osi.

3 lipca 2004 r. odbyłem przegląd kończący gwarancję. Stwierdzono, że wszystko jest ok. Niestety był to tylko spokój przed burzą. Wkrótce rozleciały się tuleje metalowo-gumowe tylnej osi! Cena w serwisie była odstraszająca. Zaprzyjaźniony mechanik dokonał reperacji za połowę tej kwoty. Niestety, zaraz "padł" zestaw wskaźników! Obrotomierz i prędkościomierz zaczęły szwankować. Elektronika to ogólnie najsłabszy punkt tego auta. Wymieniłem już dwie kart i czytnik, a teraz każe mi się płacić ok. 1000 zł. za naprawę wskaźników.

Do listy napraw mogę aktualnie dodać czujnik biegu wstecznego przy skrzyni biegów. Nie działa wsteczne oświetlenie i czujnik cofania. A co na "to" Renault Polska?

Po wymianie korespondencji i telefonicznych rozmowach, mam wrażenie, że Renault już umywa ręce. Samochód mający 3 lata nie jest już obiektem ich troski, a klient domagający się partycypacji przedstawicielstwa firmy w kosztach, jest traktowany na zasadzie namolnego gaduły, któremu należy jak najszybciej zamknąć usta. Przykre jest to uczucie...

A teraz kwintesencja! Opisywane auto ma zaledwie 48 tys. km. przebiegu i nie jest użytkowane w warunkach ekstremalnych. 48 tys. km. i lista usterek, która wystarczyłaby dla kilku aut. Gdzie ta nowa jakość i prestiż? Renault bagatelizuje uwagi klientów, a serwisy są żenująco nieprofesjonalne.

Nigdy więcej Renault, nawet za darmo!

(imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje