"Uciekaj bo gonią nas bandyci"

Mężczyzna, który uciekając przed policją spowodował wypadek, w którym zginęły dwie młode kobiety, a pięć osób zostało rannych, odpowie przed sądem.

Akt oskarżenia w tej sprawie przekazany został do sądu - powiedział w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Piotr Kosmaty.

Reklama

36-letni Krzysztof P. odpowie za to, że 25 lipca ub.r. na ul. Turowicza, kierując samochodem bmw, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu, dodatkowo nie posiadając prawa jazdy, i doprowadził do katastrofy, która zagrażała zdrowiu i życiu wielu osób, a w której śmierć poniosły dwie młode pasażerki jego samochodu, a rannych zostało pięć osób z innych aut.

Jak wynika z ustaleń prokuratury, do katastrofy doszło podczas próby ucieczki kierowcy bmw przed policją. Policjanci jadący nieoznakowanym samochodem obserwowali bmw. W pewnym momencie jedna z pasażerek tego auta zauważyła, że samochód jest śledzony. Kierowca bmw przyspieszył, przejeżdżał linie ciągłe, zmieniał pasy w miejscach niedozwolonych. Jedna z kobiet wyrzucała z samochodu kartki z notatkami.

Na ul. Tischnera w Krakowie policjanci wyciągnęli "koguta", a na światłach drogowych pokazali kierowcy legitymacje i przez otwarte okno nakazali zjechanie na pobocze. Kierowca - według ustaleń prokuratury - kiwnął głową, że zrozumiał i wykona polecenie, ale na zielonym świetle gwałtownie przyspieszył i zaczął uciekać. Policjanci gonili go na sygnale, a wtedy kierowca bmw przejechał przez pas zieleni i jadąc pod prąd wjechał na ul. Turowicza.

Tam bmw zderzyło się z jadącym prawidłowo z naprzeciwka volkswagenem passatem. Auto uciekinierów zostało wyrzucone w górę i spadając zderzyło się z fordem escortem. W katastrofie uczestniczył także opel zafira, który uderzył w passata. Jak ustalili biegli, bmw w momencie zderzenia z passatem jechało z prędkością ok. 90 km na godzinę.

W wypadku zginęły dwie pasażerki bmw, a rany odniosło pięć osób z pozostałych samochodów, w tym trzyipółletnie dziecko. Do szpitala trafił też kierowca bmw. Jak się okazało, Krzysztof P. kilka miesięcy wcześniej stracił prawo jazdy za kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu. Był już także karany za składanie fałszywych zeznań.

W śledztwie Krzysztof P. przyznał się do spowodowania wypadku. Wyjaśnił, że jedna z jadących z nim kobiet mówiła: "uciekaj, uciekaj, bo gonią nas bandyci". Grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: bandyci | młode | prokuratura | policja | kierowca | młode kobiety

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje