Lisowski w świątyni motorsportu

Góry Eifel dla Niemców i fanów motorsportu na całym świecie kojarzą się z jednym - Nürburgring.

Docierając w te rejony, osoba jadąca tam po raz pierwszy zaczyna myśleć, że pomyliła drogę. Co prawda nie brakuje tam pięknych widoków, ale czy to na pewno miejsce, gdzie swoje rundy rozgrywała i rozgrywa F1 oraz większość ważniejszych światowych serii?

Reklama

Podczas zagłębiania się w lasy i ciszę w pewnej chwili dobiega nas odgłos sportowego samochodu, a po prawej stronie widzimy fragment Nordschreife - słynnego 25-kilometrowego toru, gdzie w latach 1951-1976 rozgrywano rundy GP Niemiec. Legendarny tor, nazwany przez Jackiego Stewarta, "zielonym piekłem" (Green Hell - przyp. aut.) obecnie jest areną zmagań między innymi 24-godzinnego wyścigu ADAC 24 Hours oraz cyklu VLN.

W sąsiedztwie Nordschleife w 1984 roku powstał GP Strecke - to właśnie na nim obecnie co dwa lata odbywają się rundy F1. Nowoczesny tor Nürburgring w ubiegły weekend gościł SEAT Leon Supercopa Deutschland, odbywający się w ramach DTM. W piątej tegorocznej rundzie tego pucharu oglądaliśmy zawodnika z Wieliczki - Mateusza Lisowskiego Kierowcy rywalizowali na skróconej (3629 metrów) pętli toru Nürburgring.

Plenagl wyeliminował Lisowskiego

Po bardzo udanym pierwszym treningu V rundy Supercopy i zajęciu w nim czwartej lokaty, Mateusz Lisowski liczył na poprawienie piątego miejsca z rundy na Norisring.

Niestety wyścigi po raz kolejny pokazały jak bardzo są nieprzewidywalne.

W porannych sobotnich kwalifikacjach Lisowski uplasował się na zadowalającym, siódmym miejscu.

Zawodnik SEAT Sport Polska stracił do najszybszego zawodnika czasówki lekko ponad 0,6 sekundy.

Pierwszy wyścig Supercopy odbył się w sobotnie popołudnie.

Duży wpływ na późniejsze wypadnięcie z toru miały w przypadku Lisowskiego problemy z procedurą startową w jego Leonie. Samochód nie wystartował jak należy i Polak na pierwszych okrążeniach zamiast atakować ścisłą czołówkę wyścigu, musiał bronić się przed atakami rywalami jadących za jego plecami. Podczas jednego z nich doszło do kontaktu pomiędzy reprezentantem SEAT Sport Polska, a Alexandrem Plenaglem. Lisowski wypadł z toru i choć powrócił do zmagań, to po przejechaniu piętnastu okrążeń musiał zjechać do depo z powodu uszkodzeń w samochodzie.

- Dostałem wyścigowy "strzał" od Plenagla i wypadłem toru - komentował Lisowski. - Wróciłem do zmagań, choć poniosłem duże straty do rywali.

Dalsza jazda moim Leonem była już niebezpieczna, miałem uszkodzoną felgę, tak więc postanowiłem zjechać. Nie mam szczęścia i trzeba się z tym pogodzić.

Kapryśna pogoda na Nürburgring

W niedzielnym wyścigu piątej rundy pucharu SEAT Leon Supercopa pogoda spłatała kierowcom figla. Na starcie zmagań spadł ulewny deszcz, całkowicie mieszając zespołom szyki.

Już od początku dnia wiadomo było, że łatwo nie będzie. Drugi wyścig piątej eliminacji pucharu Supercopy miał odbyć się z samego rana. W wyniku złych warunków pogodowych helikopter medyczny nie mógł startować, a według przepisów oznacza to wstrzymanie jakiejkolwiek rywalizacji na torze. Wyścig Seatów, został więc przesunięty na późniejsze godziny i zamiast o 8.45, odbył się po godzinie 18.00.

Gdy w końcu kierowcy stanęli na linii startu, wciąż nie najlepsza pogoda jeszcze się pogorszyła.

W związku z obfitymi opadami wyścig rozpoczął się za samochodem bezpieczeństwa. Lisowski reprezentujący barwy SEAT Sport Polska zdążył jeszcze, stojąc na polach startowych,

zmienić opony na deszczowe. "Ściganie" nie potrwało jednak długo. Po trzech okrążeniach na torze wywieszono czerwoną flagę, a wznowienie nastąpiło znów za safety carem.

Po pięciu "kółkach" z toru zniknął pojazd bezpieczeństwa i rozpoczął się wyścig. Walka toczyła się jednak nie tylko z przeciwnikami, ale także z płatającą figle pogodą oraz mokrą, zdradliwą nawierzchnią. W związku z fatalnymi warunkami kierowcy nie mogli przejechać pełnego dystansu. Po dziewięciu okrążeniach zobaczyli szachownicę.

Lisowski dojechał do mety na trzynastym miejscu.

- Był to bardzo dziwny i rozegrany w trudnych warunkach wyścig - dodał Lisowski. - Musieliśmy cały dzień czekać na start, a przed samym biegiem lunął deszcz.

W ostatniej chwili zmienialiśmy opony na deszczowe. Awansowałem na czterech okrążeniach z 18. na 13. miejsce. Razem z moim kolegą z teamu, Patrykiem Pachurą mogliśmy awansować jeszcze bardziej, ale organizatorzy przerwali zmagania.

Niedzielny wyścig wygrał Christian Bebion, który wystartował do wyścigu z pole position. Za nim finiszowali Shane Williams i Thomas Marschall. Organizatorzy przyznali zawodnikom połowę punktów.

Do rywalizacji w tym cyklu kierowcy wrócą już niebawem. W dniach 20-22 sierpnia na torze w holenderskim Zandvoort odbędzie się szósta tegoroczna runda Supercopy.

Dowiedz się więcej na temat: sport | pogoda | Nürburgring | kierowcy | Seat | wyścig

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL