Jeszcze audi czy już lambo?

Dla wielu osób samochód jest tylko narzędziem pozwalającym na dojechanie do pracy i na zakupy. Są jednakże auta stworzone tylko w jednym celu - pompować hektolitry adrenaliny w żyły kierowcy.

Wyobraź sobie - jest wczesny poranek. Mgła powoli się podnosi, zaś wszechogarniającą ciszę przerywają jedynie pojedyncze ptasie trele i okazjonalny szum przejeżdżającego samochodu. Nagle całą okolicę przeszywa wściekły ryk, zaś mgła zdaje się ponownie zasnuwać okolicę. A przynajmniej podjazd pod twoim domem. To nie lew, który uciekł z zoo. To ryk 10-cylindrowego silnika, który pompuje spaliny przez dwie owalne końcówki wydechu w ilości, jaka potrafi na raz powalić dziesięciu ekologów. Czas na przejażdżkę twoim nowym audi R8 spyder.

Reklama

Siadasz w fotelu, który zdaje się być zawieszony dwa centymetry nad asfaltem, a tuż za twoimi plecami leniwie pomrukuje zaspany potwór. Na początku jest niechętny do zabawy - dopóki się nie rozgrzeje kręci się jedynie do 6 tys. obr./min., wydając przy tym głębokie, basowe warknięcia. Po chwili rozciąga się przed tobą prosta, pusta droga, zaś silnik gotów jest do akcji. Wcześniej jednak zwalniasz do 50 km/h, pociągasz za przełącznik na tunelu środkowym i materiałowy dach zaczyna chować się do swojego schowka nad silnikiem. Po 19 s wykonana z włókna węglowego pokrywa zamyka się z cichym klapnięciem, a nad tobą rozciąga się błękit nieba. Bierzesz głęboki oddech i wciskasz gaz w podłogę. W jednej chwili masz wrażenie, że pedał gazu musiał być w jakiś sposób połączony z dzidą, która ukłuła w zad potwora tuż za twoimi plecami.

Z rykiem rozwścieczonego lwa i mocą buhaja z corridy wystrzeliwuje cię do przodu. Porównanie do byka nie jest przypadkowe. R8 spyder dostępny jest tylko z 5.2 l V10 "pożyczonym" z lamborghini gallardo. 525 KM, które krzesa z samej tylko pojemności, nic nie robią sobie z obecności napędu quattro i kontroli trakcji. Większość mocy i tak przenoszona jest na tylne koła, zaś elektroniczne niańki działają bardzo pobłażliwie. W efekcie R8 wymaga kontrowania kierownicą nawet podczas przyspieszania w linii prostej na suchej nawierzchni.

Jedziesz wciśnięty w twardy fotel, zaś orgia obrotów zdaje się nie kończyć. Wreszcie wskazówka obrotomierza osiąga 8700 obr./min. Pociągasz aluminiową łopatkę za kierownicą i masz wrażenie, że szarżujący za twoimi plecami byk kopnął cię w plecy. Zapięcie kolejnego biegu oznacza, że szaleńcze wspinanie na obroty rozpoczyna się na nowo. Zabawa musi się jednak skończyć tak szybko, jak się zaczęła. R8 spyder potrzebuje na sprint do 100 km/h zaledwie 4,1 s, zaś do 200 km/h 12,7s, niezwykle szybko zatem narażasz się na utratę prawa jazdy.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Dowiedz się więcej na temat: kierowcy | jazdy | mgła | Auta | Audi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje