Cztery miliardy złotych niewarte rządowej uwagi

Rada Ministrów zaakceptowała wniosek derogacyjny ministra finansów do Komisji Europejskiej, zawierający propozycje ograniczenia na kolejne pięć lat prawa do pełnego odliczania VAT-u od zakupu samochodów firmowych.

Straty budżetu państwa w tym okresie z powodu niewdrożenia branżowej propozycji pełnego odliczenia podatku VAT mogą nawet przekroczyć 4 mld złotych - ocenia IBRM Samar.

Reklama

Zgodnie z rządowym pomysłem, od 2014 r. firmy kupujące auta osobowe i osobowe z homologacją ciężarową, będą mogły odliczyć 50 proc. kwoty zapłaconego podatku VAT zawartego w cenie oraz po 50 proc. od rachunków za paliwo i za serwis.

Rząd kolejny raz nie wziął pod uwagę rozwiązań i analiz przygotowanych przez ekspertów branżowych, wskazujących na zbyt wysoki koszt wdrożenia projektu opracowanego przez Ministerstwo Finansów w stosunku do uzyskanego efektu. Z przeprowadzonej przez IBRM Samar analizy wynika, że w ciągu pięciu lat obowiązywania przepisów bazujących na derogacji, o którą właśnie ubiega się Ministerstwo Finansów, budżet może stracić nawet 4 mld złotych w porównaniu do rozwiązania wskazywanego przez branżę.

- Dziwić może fakt, że to branża a nie rząd proponuje rozwiązanie korzystniejsze dla budżetu, że w obecnej sytuacji, poszukiwaniu dodatkowych dochodów, minister finansów lekką ręką rezygnuje z tak znacznych dodatkowych wpływów do budżetu. Propozycje rządowe mogą być korzystne jedynie dla firm zainteresowanych zakupem aut, których ceny przekraczają poziom 64,2 tys. zł (około 50% samochodów sprzedanych w 2012 roku) oraz dla tych przedsiębiorców, którzy bardzo dużo jeżdżą. Przy przebiegu rzędu 100 tys. km rocznie i średnim zużyciu paliwa na poziomie 8 l/100 km, odliczenie VAT wyniosłoby ok. 4 200 zł. Średnio, podatek VAT zawarty w cenie auta kupowanego przez firmy wynosi 14 450 zł - ocenił Wojciech Drzewiecki, szef Instytutu Samar.

Branża ma świadomość istniejących obecnie uwarunkowań. Szukając optymalnego rozwiązania z punktu widzenia rynku jak i finansów państwa, po przeprowadzonych analizach różnych projektów, zaproponowała wprowadzenie pełnego odliczenie podatku VAT od ceny zakupu auta i kosztów jego obsługi, bez możliwości odliczenia kosztów zakupu paliwa, której to możliwości do tej pory nie było i nie ma także obecnie (Cena paliwa wraz z zawartym w nim podatkiem VAT stanowi koszt uzyskania przychodu).

Jak wygląda przewaga tego rozwiązania nad propozycjami rządowymi? Oto kilka dowodów opartych na szczegółowych wyliczeniach. - Na wstępie trzeba zaznaczyć, że w opracowaniu przygotowanym przez IBRM Samar nie uwzględniono potencjalnego wzrostu sprzedaży, jaki przewidywany jest w następstwie wprowadzenia pro rynkowego rozwiązania, jakim jest pełne odliczenie podatku VAT zawartego w cenie samochodu. Chodziło przede wszystkim o weryfikację relacji kosztowych, jakie występują pomiędzy poszczególnymi propozycjami. Podstawą wszystkich obliczeń były dane za rok 2012, pozyskane z systemu CEPiK oraz dane ministerstwa finansów zawarte w odpowiedzi resortu na pismo IBRM Samar. Gdyby uwzględnić spodziewany wzrost popytu wśród klientów instytucjonalnych, różnice byłyby jeszcze większe na korzyść idei 100 proc. odliczenia VAT. Jednak naszym wyliczeniom można by wówczas zarzucić, iż zostały dokonane na podstawie spekulacji dotyczących niepewnego poziomu sprzedaży w najbliższych latach. Z tego powodu wybraliśmy metodę pokazującą efekty zmian proponowanych przez rząd oraz przez branżę na podstawie realnych danych rynkowych z 2012 roku. Należy jednak pamiętać, iż jest to założenie modelowe, a nie nasza prognoza sprzedaży w kolejnych latach - wyjaśnia Wojciech Drzewiecki.

Według szacunków Instytutu, dochód budżetu z tytułu podatku VAT odprowadzonego w związku z zakupem aut służbowych wyniósł na koniec 2012 roku niecałe 4,5 mld zł. Gdyby w tym samym roku obowiązywały przepisy forsowane obecnie przez Ministerstwo Finansów dochód budżetu osiągnąłby niecałe 2,85 mld złotych. Byłby, więc niższy o niemal 1,6 mld złotych w stosunku do obecnego. Propozycja branżowa również kosztuje, jednak strata w stosunku do obecnie obowiązujących przepisów jest o niemal 560 mln zł niższa. Szacowany dochód wyniósłby bowiem 3,4 mld złotych. Tak wyglądają potencjalne rezultaty dla pierwszego roku po ewentualnym wdrożeniu nowych regulacji.

W swych obliczeniach IBRM Samar uwzględnił również podatek VAT od tzw. prywatnego użytku. Wykorzystywanie aut firmowych do prywatnych podróży od dawna jest bowiem podawane przez MF, jako argument przeciw udzieleniu zgody na 100 proc. odliczenie VAT-u. Według założeń Instytutu, poczynionych na użytek analizy, podatek VAT od prywatnego użytku miałby objąć jedynie auta nowo wprowadzane na rynek. Dotychczasowy park, ze względu na obowiązujące w momencie nabycia auta ograniczenia w odliczeniu podatku VAT, nie powinien być jeszcze objęty tym nowym podatkiem. Szacowane średnie obciążenie podatkiem od prywatnego użytku wyniosłoby średnio 50 zł miesięcznie (proponowane rozwiązanie w tym zakresie uzależnia stawkę podatku od wartości auta zawartej na fakturze zakupu oraz kosztów obsługi - bez paliwa). W zamian przedsiębiorcy mieliby możliwość odliczenia pełnej wartości podatku VAT.

W przygotowanym wariancie numer 1 analizy IBRM Samar nie uwzględnił w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów podatku VAT płaconego przy odsprzedaży przez firmę samochodów na rynku wtórnym. Wszystko jednak wskazuje na to, iż z dniem 1 stycznia przyszłego roku taki podatek może się pojawić, co oznacza dodatkowy, znaczny wzrost dochodów budżetowych powiększający jeszcze różnicę pomiędzy propozycją branży i rozwiązaniem forsowanym przez ministerstwo finansów, na co wskazuje wariant numer 2 analizy (w obliczeniach uwzględniono jedynie poziom wymiany zbliżony do zakupów samochodów nowych. W rzeczywistości wymiana obejmie zdecydowanie większą liczbę aut). Po pięciu latach, biorąc pod uwagę fakt, iż dodatkowym źródłem dochodu byłyby także samochody odsprzedawane na rynku wtórnym oraz, że podatkiem od prywatnego użytku objęte zostałyby również pozostałe auta, dochód budżetu w przypadku propozycji branżowej wzrósłby o niemal 2 mld złotych. W przypadku propozycji rządowej - o około 1 mld zł.

Reasumując, w piątym roku dochód budżetu w przypadku propozycji rządowej wyniósłby około 3,9 mld zł, natomiast w przypadku propozycji branży 5,4 mld zł. Różnica pomiędzy propozycją rządową a branżową wyniosła by więc około 1,5 mld zł na korzyść tej drugiej. W stosunku do obecnych dochodów, propozycja rządowa przyniosłaby stratę na poziomie niemal 570 mln, natomiast branżowa - zysk na poziomie 927 mln.(przypominamy, że wyniki uzyskano na bazie danych 2012 roku, a nie przewidywanego poziomu sprzedaży w latach 2014-2018). Tak duża strata w propozycji rządowej wynika ze znacznego obciążenia budżetu, będącego efektem umożliwienia odliczenia 50% VAT zawartego w cenie paliwa. Ta możliwość objęłaby wszystkie samochody zarejestrowane na przedsiębiorców już w pierwszym roku obowiązywania nowych przepisów. Ubocznym, ale istotnym, negatywnym efektem takich regulacji będzie najprawdopodobniej wykazywany przez przedsiębiorców wzrost przebiegów, a co za tym idzie sumaryczny wzrost wartości odliczenia podatku VAT, zwiększający dodatkowo całkowity koszt budżetu.

- Propozycja branżowa służy nie tylko wąskiemu kręgowi producentów i dealerów aut, ale całej gospodarce. Z jednej strony, jej wdrożenie stanowiłoby istotną zachętę dla przedsiębiorców do wymiany i wraz z poprawą koniunktury powiększenia parku firmowego. Przyczyniłoby się również do stymulowania zakupów tańszych aut, w tym także tych, które produkowane są w Polsce (propozycja ministerstwa finansów dla dużej części z nich obniża poziom odliczenia, zarówno dotyczący zakupu auta, jak i jego późniejszego serwisowania). Z drugiej strony zapewniłaby dodatkowe zyski budżetowi państwa, z którego przecież finansowana jest publiczna służba zdrowia, nauka, wojsko, czy policja. - podkreśla Wojciech Drzewiecki.

Zaznacza również, że jako firma analityczna, IBRM Samar od wielu lat bada rynek motoryzacyjny w Polsce. Gromadzone dane pozyskiwane są w sposób transparentny od producentów, dealerów oraz firm działających w branży motoryzacyjnej, a także od jednostek rządowych. Wszystkie zebrane informacje są jawne, a dokonywane w oparciu o nie analizy opierają się wyłącznie na kryteriach obiektywnych.

- Nie jesteśmy lobbystami, za jakich uważają nas niektórzy urzędnicy resortu finansów. Nie forsujemy rozwiązań korzystnych tylko dla jednej, wybranej grupy interesu. Staramy się oceniać zachodzące zjawiska w sposób obiektywny, uwzględniając racje wielu stron. Opracowane przez nas analizy dotyczące wpływu różnych wariantów odliczenia podatku VAT na polską gospodarkę, w tym na rynek motoryzacyjny zostały przygotowane pro publico bono, bez jakiegokolwiek zewnętrznego zlecenia, czy nacisku. Nikt też, żadna firma, instytucja, czy grupa ludzi nie opłaciła naszych badań. Zależy nam na tym, aby rynek rozwijał się w sposób racjonalny, gdyż tylko tego rodzaju rozwój zapewni stabilną przyszłość gospodarce, budżetowi oraz przedsiębiorcom, wliczając w to naszą firmę. Jesteśmy otwarci na dyskusję, w tym także z resortem finansów, któremu udostępniliśmy nasze wyliczenia. Dyskusję, której ten od długiego czasu nie chce podjąć z przedstawicielami świata motoryzacji. A warto wiedzieć, że materiały wykazujące korzyści płynące z wdrożenia rozwiązań proponowanych przez branżę są w posiadaniu resortu już od blisko pół roku. Nasza analiza jest zresztą ogólnodostępna dla każdego, kto jest zainteresowany tematem podatku VAT. Każdy może sprawdzić, czy obliczenia zostały wykonane prawidłowo, czy nie popełniliśmy gdzieś błędów. Bo błędy przecież mogą się zdarzyć. Nie robi ich ten, co nic nie robi- dodaje prezes IBRM Samar.

Wojciech Drzewiecki zwraca także uwagę, że VAT nie jest podatkiem od luksusu, a tak zdaje się go pojmować w odniesieniu do samochodów resort finansów. VAT to po prostu podatek od wartości dodanej, który zgodnie z założeniem płaci ostatecznie konsument, a każdy przedsiębiorca powinien mieć prawo do jego pełnego odliczenia. Traktowanie tego podatku w inny sposób stanowi zaprzeczenie funkcjonowania gospodarki wolnorynkowej. - Powstaje jeszcze jedno pytanie. Skoro rząd rezygnuje z wielomiliardowych wpływów do budżetu państwa, to jak będzie chciał zrekompensować te straty. Czyżby z podwyższenia mandatów za wykroczenia drogowe? - konkluduje szef IBRM Samar.

(Źródło: samar.pl)

ZJEDŹ NA CHWILĘ NA POBOCZE

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje