Kubica: Ryzyko nie opłaciło się

Zwycięstwem Michaela Schumachera (Ferrari) zakończył się wyścig o Grand Prix Chin na torze w Szanghaju.

Niemiec wyprzedził kierowców Renault, Fernando Alonso i Giancarlo Fisichellę.

Reklama

Niemiecka precyzja to mit? Głupia decyzja zespołu BMW Sauber. To błąd Kubicy! Mogło być podium. Tak komentowaliście wydarzenia na torze podczas GP Chin.

Wyścig rozpoczął się w padającym deszczu. Kubica popełnił błąd na pierwszym zakręcie, wypadł z toru i po pierwszym okrążeniu zajmował dopiero 17. pozycję. Prowadził Alonso przed Fisichellą i Raikkonenem.

Polak rozpoczął piękną pogoń za czołówką. Mimo tego, że miał sporo paliwa - zespół początkowo planował tylko jeden pitstop - wyprzedził m.in. Coultharda, Liuzziego, Speeda, Buttona, de la Rosę i Barichello. W połowie dystansu Kubica jechał piąty, przed Polakiem byli tylko Heidfeld, Schumacher, Fisichella i Alonso.

Wtedy rozpoczął się jednak dramat polskiego kierowcy. Kubica musiał zjechać na tankowanie i założono mu (tak zdecydował Robert, a szefowie teamu na to się zgodzili) - jako pierwszemu na przesychającym torze - slicki. Szybko okazało się, że to przedwczesna decyzja. Polak dwukrotnie wypadł z toru i musiał wrócić do boksu, gdzie założono mu te same opony co wcześniej. A wystarczyło wziąć wzór z Schumachera, który wcześniej zjechał do boksu tylko na tankowanie...

Po tych przygodach Polak był 17. i stało się jasne, że nie zdobędzie punktów. Ostatecznie Robert Kubica - po trzeciej wizycie w boksie, gdy ponownie założono mu slicki - ukończył zawody na 13. miejscu.

Sporo działo się również w czołówce. Po pierwszej wizycie w boksie wyraźnie zwolnił Alonso, którego wyprzedzili Fisichella i Schumacher. Hiszpan miał olbrzymiego pecha, gdy drugi raz zjechał na założenie slicków, pojawiły się problemy z nakrętką koła i postój trwał aż 19 sekund. Z kolei Fisichella okazał się zaskoczony prowadzeniem auta na slickach (tor nie był całkiem suchy) co wykorzystał Schumacher wyprzedzając go tuż za wyjazdem z boksów.

Fisichella nie odnalazł się na tych oponach już do mety, za to świetną jazdę w końcówce zaprezentował Alonso, który wyprzedził Fisichellę i odrobił 12 z ponad 20 sekund straty do Schumachera. Na dalszą pogoń zabrakło już czasu. A więc walka o tytuł mistrza świata wciąż trwa!

Wyścig w Szanghaju był emocjonujący do ostatniego okrążenia. To właśnie wtedy zaczął padać niewielki deszcz, co źle wpłynęło na Nicka Heidfelda. Niemiec jechał na czwartym miejscu, a tuż za nim walkę o kolejne miejsca toczyli de la Rosa z Mclarena i Button z Barichello (obaj Honda). W momencie dublowania jednego z wolniejszych zawodników doszło do kolizji z powodu której wszystkie pojazdy musiały opuścić chociaż na chwilę tor. Najbardziej poszkodowany okazał się Heidfeld, którego uszkodzony bolid obrócił się... Niemiec stracił więc czwartą lokatę i z trudem dojechał do mety na siódmej pozycji.

Na mecie Kubica nie krył rozczarowania. Wyścig źle się ułożył od samego początku. Na pierwszym zakręcie uderzył mnie Robert Doornbos, wypadłem z toru i spadłem na przedostatnią pozycję. Potem udało mi się utrzymywać bardzo dobre tempo, wyprzedziłem wielu rywali. Wyprzedzanie w deszczu nie było łatwe, bo w takich warunkach widoczność jest bardzo ograniczona, poza tym miałem bardzo ciężki bolid, zatankowany dużą ilością paliwa. Nie spodziewałem się, że będę tak szybki.

Potem zabrakło może trochę doświadczenia, zaryzykowaliśmy z oponami na suchy tor. Przed wyścigiem ustaliliśmy graniczny czas okrążenia, poniżej którego opłaca się zmienić ogumienie. Jechałem dwie sekundy poniżej tego limitu, więc zmiana wydawała się uzasadniona. Myślałem, że będzie dobrze, ale nie przewidzieliśmy, że tor na wyjeździe z boksu będzie tak mokry. Opony od razu straciły temperaturę. Dwa razy wyleciałem na pobocze, jazda była praktycznie niemożliwa i musiałem zjechać jeszcze raz, z powrotem po opony typu intermediate. Ryzyko zupełnie się nie opłaciło. To był błąd, ale takie są wyścigi. Gdyby się udało, to zyskalibyśmy sporo pozycji i może udałoby się ukończyć wyścig w okolicach 4-5 miejsca. Gdy po pierwszym zakręcie spadłem na przedostatnie miejsce, straciłem nadzieję na przebicie się do punktowanej ósemki, jednak moje tempo okazało się całkiem niezłe. W kolejnym wyścigu, Grand Prix Japonii, mam nadzieję na kolejne wejście do pierwszej dziesiątki podczas kwalifikacji. Podczas czasówki w Szanghaju mieliśmy dużo więcej paliwa niż kierowcy Hondy czy McLarena, przy równym obciążeniu moglibyśmy być przed nimi. Nasza forma podczas Grand Prix Chin pokazuje, że jest szansa na zdobycie punktów w dwóch ostatnich wyścigach sezonu.

Zobacz nasz serwis Formuła 1 w INTERIA.PL. Tam znajdziesz szczegółowe wyniki GP Chin.

A TUTAJ relacja z wyścigu minuta po minucie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje