GP Niemiec: Ferrari show!

Bez większej historii przebiegł wyścig o Grand Prix Niemiec na torze Hockenheim. Bolidy Ferrari zdominowały zawody i dojechały do mety na dwóch pierwszych miejscach.

Na najwyższym stopniu podium stanął Michael Schumacher, który wyprzedził kolegę z zespołu Brazylijczyka Felipe Massę oraz Kimiego Raikkonena (McLaren).

Reklama

Z pole position do niedzielnych zawodów wystartował Kimi Raikkonen. Fin objął prowadzenie po starcie, szybko jednak okazało się, że mimo niewielkiej ilości paliwa nie jest w stanie odjechać samochodom Ferrari. Pozostali zawodnicy stanowili tylko tło dla czołowej trójki. Aktualny mistrz świata i lider klasyfikacji Grand Prix Fernando Alonso już po kilkunastu okrążeniach tracił około 40 sekund!

Jako pierwszy w boksach (już na 16. okrążeniu) pojawił się Raikkonen i od tej pory samotne dwa bolidy Ferrari niezagrożone zmierzały do mety, nie tracąc dwóch pierwszych miejsc nawet po tankowaniach i zmianach opon.

Ciekawiej działo się z tyłu stawki, gdzie Alonso przez chwilę był nawet 9., a więc poza punktowaną ósemką! Hiszpan powoli zaczął się przesuwać do przodu, w czym pomógł mu również partner z zespołu Renault Giancarlo Fisichella, wolniej przejeżdżając pierwsze okrążenie po wizycie w boksie, co umożliwiło tankującemu właśnie Alonso wyjazd na tor pozycję wyżej.

Podobne team orders zastosowało zresztą Ferrari. Massa po zmianie opon pojechał jednak zbyt szybko i musiał hamować, by wpuścić przed siebie wyjeżdżającego z boksu Schumachera.

Walkę o podium oprócz Raikkonena toczyli także Mark Webber (Williams) i Jenson Button (Honda). Tuż po trzecim tankowaniu Raikkonen stoczył walkę bok w bok z Webberem, z której wyszedł zwycięsko, a kilka okrążeń później ładnym atakiem wyprzedził Buttona, który musiał zadowolić się czwartym miejscem. O dużym pechu może natomiast mówić Webber, którego silnik odmówił posłuszeństwa. Australijczyk zdołał dotoczyć się do boksu, gdzie bolidem musieli zając się mechanicy wyposażeni w... gaśnice.

W tej sytuacji na piątym miejscu znalazł się Alonso. Może on mówić o dużym szczęściu, gdyż na jednym z zakrętów wyleciał z trasy, by pokonać kilkadziesiąt metrów po trawie i bez konsekwencji (pleców pilnował mu przecież partner z zespołu) wrócić na tor. Fisichella dojechał szósty, tuż przed Jarno Trullim (Toyota), który po wymianie silnika startował do wyścigu z 20. pola. Ostatnie punktowane miejsce przypadło Christianowi Klienowi. Zawodnik ekipy Red Bull Racing podwoił tym samym swój punktowy dorobek.

Kompletną katastrofą zakończył się występ zespołu Roberta Kubicy. Oba bolidy BMW od początku jechały bardzo wolno, a gdy po kilku okrążeniach czołówka zdublowała Nick Heidfelda, Niemiec zjechał do boksu i nie powrócił już na tor. Nieco dłużej męczył się, zajmując ostatnią pozycję Jacques Villeneuve. Na 30. okrążeniu Kanadyjczyk (prawdopodobnie na skutek usterki technicznej) z impetem wyleciał z zakrętu kompletnie rozbijając samochód o bandę. Na szczęście kierowcy nic się nie stało i o własnych siłach opuścił rozbity pojazd.

Po Grand Prix Niemiec przewaga Alonso nad Schumacherem zmalała do 11 punktów. A już za tydzień kierowcy rywalizować będą na węgierskim Hungaroringu.

Wyniki Grand Prix Niemiec.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje