Kuriozalna kolizja... równie dziwny mandat

Policjanci drogówki mają do czynienia z różnymi dziwnymi przypadkami. Tym razem musieli interweniować po kolizji, do której doprowadziła kierująca Oplem. Dziwne było już to, że policję wezwała... sama sprawczyni. Ale potem było jeszcze dziwniej.

Okazało się, że kobieta skręcała w prawo na tzw. zielonej strzałce. Spojrzała w lewo, upewniła się, że nic nie jedzie i ruszyła. Ruszyła tak, że nie zdążyła "odkręcić" skręconej w prawo kierownicy i uderzyła w słup sygnalizatora. Na szczęście na chodniku nie było pieszych.

Dziwna kolizja? Bardzo dziwna, tym bardziej, że kierująca była trzeźwa. Ale to nie koniec...

Za spowodowanie kolizji taryfikator przewiduje mandat od 200 do 500 zł i 6 punktów karnych. W tym wypadku, skoro kierująca nie potrafi zapanować nad samochodem i podczas skrętu w prawo wjeżdża na chodnik i uderza w słup, warto rozważyć zatrzymanie prawa jazdy, bo kobieta może najwyraźniej stwarzać zagrożenie na drodze.

Policjanci postąpili jednak zupełnie odwrotnie. Uznali, że skoro na chodniku nie było pieszych, to kierująca stworzyła zagrożenie tylko dla siebie i ukarali ją mandatem w wysokości... 50 zł. Niestety, nie wiemy za co, ale nie mogło to być spowodowanie kolizji...

Kierowcy w Łodzi - uważajcie więc na czerwonego Opla Corsę...

Fragment programu "STOP Drogówka"
Najlepsze tematy