Koniec tanich aut z Chin? Nowa strategia gigantów
Chińskie marki zdobyły popularność w Europie głównie dzięki atrakcyjnym cenom. Dziś jednak coraz częściej konkurują także technologią, jakością i wyposażeniem, wchodząc do segmentów zdominowanych dotąd przez zachodnich producentów. Czy europejskie koncerny mają jeszcze skuteczny sposób, by powstrzymać ich ekspansję?
Chińskie firmy nie chcą być kojarzone wyłącznie z samochodami, które w porównaniu z szeroko pojętą zachodnią konkurencją wygrywają przede wszystkim ceną. Mają znacznie większe ambicje - planują szturm na segment premium, zarezerwowany dotychczas dla takich marek jak Mercedes, BMW czy Porsche.
By dowiedzieć się, w jaki sposób chińscy producenci chcą podjąć rywalizację z uznanymi firmami z tego segmentu, udaliśmy się na Beijing Auto Show (znane również jako Auto China), jedną z najważniejszych wystaw samochodowych na świecie. Tam mogliśmy zobaczyć m.in. SUV-a Leapmotora większego od BMW X7, ale jednocześnie kosztującego ok. 1/4 ceny tego modelu, flagowe auta BYD mające konkurować z Audi A6 czy Mercedesem GLS, a także "chińskiego Maybacha". Zdawało się, że na targach w Pekinie chińskie firmy starały się (choć nie wprost) dać do zrozumienia, że marki tradycyjnie działające w segmencie premium muszą czuć oddech Chińczyków na plecach.
Nie oznacza to jednak, że firmy z szeroko pojętego świata zachodniego zamierzają ustąpić pola konkurencji z Państwa Środka. Chiny to największy i najważniejszy rynek motoryzacyjny na świecie, w związku z czym żaden liczący się producent nie może sobie na to pozwolić. Dodatkowo stawką jest tutaj również pozycja globalna. W związku z czym firmy europejskie czy japońskie nie zamierzają odpuścić i chcą walczyć o klientów. W jaki sposób chcą to zrobić i czy mają szansę w starciu z rosnącymi w siłę chińskimi markami? Zapraszamy na wideo.









