Elektryk czy auto spalinowe - co naprawdę wychodzi taniej? Sprawdziliśmy w praktyce
Rosnące ceny paliw i brak perspektyw na ich spadek sprawiają, że coraz więcej kierowców szuka sposobu na obniżenie kosztów podróżowania. Sprawdziliśmy - we wspólnej akcji z redakcją Polsat News - czy samochód elektryczny może dziś być realną i tańszą alternatywą.
Skomplikowana sytuacja geopolityczna mocno odbija się na cenach paliw. Przed interwencją rządu średnie ceny oleju napędowego i benzyny bezołowiowej osiągnęły historyczne rekordy. Diesel kosztował niemal 9 zł za litr, benzyna Pb95 przekraczała 7 zł, a na stacjach przy autostradach było jeszcze drożej.
W takich warunkach naturalne staje się pytanie, czy jazda elektrykiem zaczyna mieć sens ekonomiczny nie tylko na papierze.
Test: elektryk kontra benzyna na trasie Warszawa-Wrocław
Założenie było proste - zespół Polsat News wyruszył z Warszawy samochodem spalinowym, a my - elektrykiem z Wrocławia. Spotkaliśmy się w połowie drogi, na MOP-ie przy trasie S8 w okolicach Łasku.
Z Warszawy ruszyła Kia Ceed z benzynowym silnikiem 1.5 i 50-litrowym zbiornikiem paliwa, my jechaliśmy Skodą Elroq RS z baterią o pojemności 82 kWh. Każdy z samochodów miał do pokonania około 180 km, co w teorii nie stanowiło wyzwania dla żadnego z nich. Według danych technicznych Kia powinna zużywać średnio 5,8 l/100 km, a elektryk około 16 kWh/100 km.
Realne zużycie: dane producenta kontra rzeczywistość
Po dotarciu na miejsce okazało się, że wynik Kii był stosunkowo bliski deklaracjom producenta. Średnie spalanie wyniosło 6,3 l/100 km. W przypadku elektrycznej Skody sytuacja wyglądała inaczej - średnie zużycie energii sięgnęło 26 kWh/100 km, czyli wyraźnie więcej niż w danych katalogowych.
To istotna różnica - w realnych warunkach elektryki potrafią znacznie bardziej "odjechać" od deklaracji niż samochody spalinowe. Szczególnie, gdy warunki pogodowe odbiegają od optymalnych - w tym przypadku na wynik wpłynęła niska temperatura, wiatr i deszcz. Warunki poprawiły się dopiero na chwilę przed dotarciem do celu.
Koszt przejazdu: ile kosztuje 100 km autem spalinowym i elektrycznym?
Przy średniej cenie benzyny w Warszawie na poziomie 7,39 zł za litr przejechanie 100 km kosztowało około 47 zł, a pokonanie całej, 180-kilometrowej trasy - niecałe 84 zł. W przypadku tankowania na stacjach autostradowych, gdzie cena sięgała 8,19 zł, koszt 100 km wzrastał do około 52 zł, a całej trasy do 93 zł.
W przypadku samochodu elektrycznego kluczowe znaczenie ma sposób ładowania. Przy ładowaniu w domu, przy założeniu ceny 1 zł za kWh, koszt przejechania 100 km wyniósłby około 26 zł, a całej trasy - niecałe 47 zł. To niemal o połowę mniej niż w przypadku auta spalinowego.
Szybkie ładowarki zmieniają wszystko
Sytuacja odwraca się, gdy korzystamy wyłącznie z publicznych ładowarek. Przy cenie 2,89 zł za 1 kWh, jaką odnotowaliśmy przy trasie, koszt przejechania 100 km wzrósł do około 75 zł, a całej trasy do 135 zł. To o 42 zł więcej niż w przypadku jazdy Kią tankowaną na drogiej stacji autostradowej.
W praktyce oznacza to, że elektryk jest tani tylko wtedy, gdy masz dostęp do taniej energii - przede wszystkim w domu.
Czas podróży: elektryk vs auto spalinowe
Przy założeniu jazdy z dopuszczalną prędkością czas przejazdu obu samochodów był zbliżony. Różnice pojawiają się dopiero przy uzupełnianiu energii. Tankowanie auta spalinowego zajmuje kilka, maksymalnie kilkanaście minut.
W przypadku elektryka wszystko zależy od warunków. Skoda Elroq RS może ładować się z mocą do 185 kW, co w optymalnych warunkach pozwala uzupełnić energię od 10 do 80 proc. w około 26 minut, ale w praktyce zależy to od dostępności infrastruktury i jej obciążenia.
Planowanie ładowania i realne ograniczenia
Nowoczesne systemy planowania trasy wskazują optymalne miejsca postoju i sugerują, ile energii należy uzupełnić. Często okazuje się, że by dotrzeć do celu wystarczy postój na kilkanaście minut. Gorzej, jeżeli trafimy na ładowarkę, z której w tym momencie korzystają inne samochody. Wówczas czas oczekiwania na wolne gniazdo może odbić się niekorzystnie na całości procesu. Na szczęście większość nowych samochodów wyposażona jest w oprogramowanie, które na bieżąco kontroluje obłożenie stacji ładowania i poprowadzi do takiej, która aktualnie jest wolna. O ile w baterii zostanie jeszcze wystarczająca ilość energii.
Zasięg i realne użytkowanie elektryka
Nasza testowa Skoda realnie na jednym ładowaniu pokona ok. 400 km, więc na trasie Wrocław-Warszawa może zupełnie nie wymagać przerwy na postój. A ładując ją z "gniazdka w ścianie", albo z przydomowej fotowoltaiki można podróżować naprawdę tanio. Jeśli jednak właściciel auta byłby zmuszony do korzystania wyłącznie z ogólnodostępnych stacji ładowania - koszt podróży byłby odczuwalnie wyższy niż w przypadku auta spalinowego.
Czy elektryk się opłaca? Kluczowy wniosek
Jeśli kierowca jest skazany wyłącznie na publiczne stacje ładowania, koszt podróży może być wyższy niż w przypadku auta spalinowego. Choć w Polsce działa już kilkudziesięciu operatorów i da się znaleźć energię poniżej 2 zł za kWh, standard rynkowy to okolice 2,6 zł, a u największych operatorów ceny przekraczają 3 zł.
W praktyce oznacza to jedno - elektryk jest tani tylko w określonych warunkach. Kluczowe znaczenie ma dostęp do własnego źródła energii i sposób użytkowania samochodu.









