Reklama

Testujemy używane: Golf- mk4

Pewnych samochodów nie trzeba przedstawiać. Wystarczy tylko powiedzieć Golf i wszystko staje się jasne. Przez lata wypracował on sobie opinię niezawodnego, solidnego, ale też kiepsko wyposażonego i mało komfortowego pojazdu.

Mimo to niemal każda nowa generacja modelu z miejsca stawała się rynkowym hitem a sprytne działania marketingowe Volkswagena pozwoliły wychować wierną rzeszę stałych klientów, dla których słowo „Golf” to synonim absolutnego motoryzacyjnego ideału.

Reklama

Legenda tego auta, to w dużej mierze zasługa dwóch pierwszych serii produkcyjnych. Odznaczały się one ponadprzeciętną trwałością, niskimi kosztami eksploatacji i prostotą obsługi. Plamy na honorze pojawiły się o wraz z premierą tzw. „trójki”. W porównaniu z „dwójką” samochód znacznie wyładniał i stał się bardziej praktyczny, jednak z niezawodnością bywało różnie. W 1997 roku opatrzonego mk3 zastąpił nowy Golf- mk4.

Jak ten model radzi sobie z trudami codziennej eksploatacji? Czy podobnie jak jego wielcy poprzednicy stanie się legendą? Poczytajcie…

Nadwozie modelu mk4 w momencie swojej premiery budziło mieszane uczucia. Szerokie tylne słupki i sporo zaokrągleń nie każdemu przypadły do gustu. Dzisiaj, gdy zdążyliśmy się już do niego przyzwyczaić należy przyznać, że niemieccy styliści wykonali kawał dobrej roboty. Mimo ośmiu lat, jakie upłynęły od wejścia na rynek, samochód cały czas wygląda świeżo i jest rozpoznawalny na pierwszy rzut oka (czego nie można powiedzieć o jego następcy). W klasie „kompaktów” Golf prawie zawsze stawiany był za wzór - zdaniem Niemców, niedościgniony. Obiektywnie rzecz biorąc, już "trójka" z wielu porównań nie była w stanie wyjść obronną ręką. „Czwórka” także miewa podobne problemy. Chociaż udało się zlikwidować większość słabych punktów poprzednika, to jednak w 1998 roku poprzeczkę niespodziewanie podniósł Ford wprowadzając na rynek Focusa.

Ilość miejsca w kabinie Golfa powinna zadowolić rodziny, ale nie można powiedzieć żeby było go więcej niż u konkurentów. Na pochwałę zasługują solidne materiały wykończeniowe i dobre spasowanie elementów, chociaż kolorystyka wnętrza nie nastraja optymistycznie. Plus za przemyślane uchwyty na napoje. Niestety, od czasu do czasu, w kokpicie pojawić się mogą „świerszcze”. Wielu użytkowników skarży się na tą dolegliwość występującą już przy stosunkowo niewielkim przebiegu.

Z doświadczenia wiemy, że w takich sytuacjach pomaga rozebranie deski rozdzielczej i spryskanie jej elementów jakimś dobrym natłuszczaczem (np. spray silikonowy).

W praktyce odgłosy wydawane przez kokpit nie są może zbyt uciążliwe, ale w stosunkowo nowym aucie rodem z Niemiec trochę to nie przystoi…

W porównaniu do poprzednika poprawiono poziom wyposażenia. Większość egzemplarzy dostępnych na rynku wtórnym posiada co najmniej: 2 poduszki powietrzne, abs , „pełną elektrykę” czy np. klimatyzacją. Fotele zadowolą zwłaszcza dynamicznych kierowców. Zapewniają dobry poziom trzymania bocznego i przyzwoity komfort. Mowa oczywiście o tych montowanych z przodu. Tylna kanapa to już „inna para kaloszy”. O ile podróż we dwójkę będzie jeszcze całkiem przyjemna (nie licząc nieco za krótkich siedzisk) to jazda w trójkę stanowi nie lada problem. Zawłaszcza osoba zajmująca miejsce na środku kanapy będzie narzekać na ból pleców już po 10 minutach jazdy (strasznie twarde oparcie).

Na bagaż wygospodarowano 330 litrów pojemności, co w tej klasie, stanowi przeciętny wynik. Cieszy nisko poprowadzony próg, chociaż raczej szerokie tylne światła ograniczają nieco otwór załadunkowy. Biorąc jednak pod uwagę kompaktowe przeznaczenia auta, narzekać nie możemy.

Za wyjątkiem silnika 1,4 l. oraz podstawowego Diesla, jednostki napędowe zapewniają autu całkiem znośne osiągi. Zdecydowanie najbardziej popularna wersja 1,6 l.(101KM/145 Nm) rozpędza się do setki w nieco poniżej 11 sekund i osiąga prędkość maksymalną na poziomie 190 km/h. Zużycie paliwa należy do przeciętnych. Golf 1,6 l. na pokonanie setki zużywa średnio nieco powyżej 8 litrów benzyny. Dobrą opinią cieszą się także silniki wysokoprężne, zwłaszcza 1,9 TDI (90 KM/210 Nm), cenione za niskie zużycie paliwa i stosunkowo dobre osiągi.

Zawieszenie Golfów zawsze zbierało wysokie noty od kierowców ze sportowym zacięciem. Samochód faktycznie przyjemnie się prowadzi i daje spore wyczucie drogi. Trzeba przyznać, że zwłaszcza jazda po krętych górskich drogach daje sporo frajdy, o ile oczywiście nie poruszamy się samochodem z podstawową jednostką napędową.

Z perspektywy kierowcy denerwować może tylko zbyt szeroki lewy słupek, który ogranicza widoczność. Przy cofaniu także te tylne dają się we znaki, trzeba, więc opanować umiejętność parkowania na lusterka. Powyżej 140 km/h można narzekać na nie najlepsze wyciszenia, niemniej jeżdżąc zgodnie z przepisami nie powinniśmy zauważyć tej przypadłości.

Pierwsze egzemplarze „czwórki” nadszarpnęły dość mocno wizerunek Golfa jako auta niezawodnego. Wyeliminowano wprawdzie wiele bolączek znanych z poprzednika, ale auta i tak gościły w serwisie dużo częściej, niż życzyliby sobie tego ich użytkownicy. Podobnie jak w mniejszym Polo, także i tutaj właściciele narzekali na zbyt szybko zużywające się elementy skrzyń biegów (haczenie) i żyjącą własnym życiem elektronikę (awarie rozmaitych czujników). Co gorsza, także uznawane do niedawna za synonim trwałości niemieckie silniki, zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Dość często zrywały się paski rozrządu, w Dieslach współpracy odmawiało TURBO i jakby tego było mało w jednostkach o pojemności 1,4 l. wykryto wadę konstrukcyjną układu smarowania… Oczywiście Volkswagen szybko wyciągnął wnioski z tej porażki, ale niesmak i podejrzliwość w stosunku do tego modelu pozostały.

Mimo wszystko, także i ta generacja cieszy się ogromnym wzięciem na giełdach i w komisach. Popularność tego modelu jest w dużej mierze zasługą dobrej opinii o poprzednikach. Sprawia ona jednak, że posiadacz tego pojazdu musi się liczyć z jeszcze jedną sprawą. Jak powszechnie wiadomo u Volkswagena bywało różnie z komfortem. W kwestii wyposażenia poczyniono wprawdzie duże postępy, jednak w dalszym ciągu pozostała sprawa komfortu psychicznego. Z racji ułatwionej odsprzedaży samochody te lubią się niestety bawić w „chowanego”. Oczywiście nie jest to jeszcze plaga, ale wybierając się z rodziną na cotygodniowe zakupy musimy wziąć pod uwagę to, że jest całkiem prawdopodobne, iż do domu trzeba będzie wracać „taryfą”.

Począwszy od mk1 a na mk3 kończąc w samochodach tych zakochały się miliony użytkowników. Czy „czwórka” także przejdzie do legendy?

Obiektywnie rzecz biorąc chyba jednak nie. To prawda, że jest świetnym samochodem, ale od momentu wprowadzenia na rynek Focusa, śmiało można stwierdzić, że nie brak lepszych. Cóż, auto, jak każde inne…

Po raz pierwszy w historii kompaktów Volkswagen przestał być tym, który wyznacza standardy i musiał zacząć je gonić. Nie miało to jednak wpływu na cenę modelu. Jak każdy Golf także i ten kosztuje krocie. Czy warto? Najtańsze dostępne na rynku egzemplarze z podstawową jednostką o poj. 1,4 l to wydatek rzędu 20 tys. zł. W tych pieniądzach nie trudno o lepsze propozycję. Nie będą one rzecz jasna markowane logo Volkswagena, ale pod wieloma względami okażą się być rozsądniejszym wyborem. Największymi atutami Golfa mk4 są: znaczek na masce (a co za tym idzie stosunkowo niewielka utrata wartości), przestronne wnętrze i całkiem dobre osiągi. Przy zakupie warto zwrócić uwagę na to czy na karoserii nie ma oznak korozji. Golfy miały ocynkowane nadwozia, więc jej występowanie świadczy o powypadkowej historii auta. W razie awarii odradzamy także korzystanie z autoryzowanych stacji obsługi, gdyż ceny niektórych podzespołów potrafią zwalić z nóg (np. skrzynia biegów do modelu 1,4 to koszt grubo ponad 10 tys zł.)

Podsumowując Golf mk4 na pewno nie będzie złym wyborem. Warto jednak poszukać auta z udokumentowana historią (książka serwisowa) i, o ile to możliwe, omijać egzemplarze z podstawową jednostka 1,4l. Zwłaszcza te z początku produkcji.

Paweł Rygas

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: testowanie | używana | Auta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje