Reklama

Polskie auto prawie jak BMW

Przywołująca wspomnienia Warszawa to wytwarzana na licencji GAZa M-20 kopia amerykańskiego forda B z lat trzydziestych.

Reklama

Także kultowe dzisiaj fiaty 125 p czy polonezy już w chwili rozpoczęcia produkcji też nie były wcale niczym szczególnym.

Polski fiat 125 p to nic innego, jak sklecony naprędce mariaż nowoczesnej karoserii modelu fiata 125 z archaicznymi mechanizmami fiata 1300, poloneza - czyli sprzedany nam przez Włochów odrzucony projekt lancii delty - można natomiast określić mianem najdłużej produkowanej w kraju mechanicznej prowizorki.

Wypada tu przypomnieć, że gdy tylko bramy fabryki na Żeraniu opuściły pierwsze egzemplarze tego samochodu mówiono, że fiatowskie silniki 1300 i 1500 to jedynie podyktowana chwilą konieczność. Z biegiem lat konieczność ową rozwiercono do 1600 cm sześciennych, by produkcję jej zakończyć w 2002 roku wraz ze śmiercią mocno nadgryzionego zębem czasu poloneza.

Ten ostatni ogólnie sprawiał naszym inżynierom sporo problemów. Wprowadzony z wielką pompą sedan - atu - miał poważne problemy ze sztywnością nadwozia. W pierwszej serii odklejały się od niego szyby. Niektóre egzemplarze wprowadzonego w 1991 roku caro z francuskim dieslem koncernu PSA (złośliwi twierdzili, że przeżyje on trzy karoserie) słynęły również z tego, że raz na jakiś czas trzeba w nich było wszystko solidnie dokręcić (niedostateczne wytłumienie drgań silnika powodowało obluzowywanie się elementów).

Dowiedz się więcej na temat: auto | BMW

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje