Jeszcze kilka lat temu Volkswagen przekonywał, że przyszłość marki wyznaczy rodzina ID. z modelami 3, 4 i 5, które nijak nie przypominały dotychczasowej gamy. Dziś mówi o powrocie do swoich najmocniejszych stron i pokazuje samochód, który ma być praktyczny, rozsądnie wyceniony i prosty w codziennym użytkowaniu. ID. Cross jako pierwszy tak wyraźnie pokazuje tę zmianę.

Volkswagen postawił na coś innego niż rekordy
Specyfikacja nie zapowiada rewolucji. Największy akumulator ma 52 kWh netto, najmocniejsza wersja rozwija 211 KM, a deklarowany zasięg wynosi do 436 km według WLTP. W czasach, gdy producenci prześcigają się informacjami o 600- czy 700-kilometrowych zasięgach oraz ładowaniu z mocą przekraczającą 300 kW, takie liczby nie robią większego wrażenia.
Volkswagen obrał jednak inny kierunek. Zamiast ścigać się na wielkość akumulatora czy moc ładowania, skupił się na przestrzeni, ergonomii i cenie.

ID. Cross otwiera nowy rozdział Volkswagena
Nowy model trafia na rynek w momencie, gdy Volkswagen przechodzi największą od lat zmianę. Koncern ogranicza liczbę modeli, upraszcza ofertę i zapowiada powrót do samochodów, które ponownie mają być "prawdziwymi Volkswagenami". Thomas Schäfer wielokrotnie podkreślał, że marka chce znów kojarzyć się z jakością, funkcjonalnością i rozsądną relacją ceny do możliwości. Tę filozofię określa mianem True Volkswagen.
ID. Cross jest pierwszym modelem przygotowanym zgodnie z tymi założeniami. Najważniejsza nie jest efektowna technologia, lecz samochód, z którym łatwo będzie żyć na co dzień.

Na zdjęciach tego nie widać
Długość 4153 mm nie zapowiada niczego wyjątkowego. Dopiero gdy usiadłem w środku, zrozumiałem, gdzie Volkswagen wykorzystał możliwości platformy MEB+. Kabina sprawia wrażenie wyraźnie większej, niż sugerują zewnętrzne wymiary. Szczególnie dobrze wypada ilość miejsca w drugim rzędzie. Nie ma poczucia, że siedzi się w samochodzie segmentu B.
Bagażnik ma 475 litrów pojemności, a pod przednią maską znalazł się jeszcze 22-litrowy schowek na przewody do ładowania. Dzięki temu nie trzeba wozić ich luzem w kufrze. To drobiazg, ale właśnie takie rozwiązania najbardziej docenia się na co dzień.

SUV zamiast hatchbacka. Volkswagen dobrze odczytał rynek
Równie ciekawa jak sam samochód jest rola, jaką producent wyznaczył temu modelowi. Volkswagen równolegle wprowadza do sprzedaży produkcyjną wersję ID. Polo. Technicznie oba modele są do siebie bardzo zbliżone i korzystają z tej samej platformy oraz podobnych napędów.
Mimo to nie zdziwiłbym się, gdyby większym sukcesem okazał się właśnie ID. Cross. Europejski rynek od kilku lat wyraźnie przesuwa się w stronę SUV-ów i crossoverów. Kierowcy coraz częściej wybierają wyższą pozycję za kierownicą, łatwiejsze wsiadanie i bardziej praktyczne nadwozie. ID. Cross nie ma być najbardziej efektownym elektrykiem w swojej klasie. Ma być samochodem, który większość klientów uzna za po prostu rozsądny wybór.

W końcu wróciły fizyczne przyciski
Pierwsze modele rodziny ID. były często krytykowane za zbyt daleko posuniętą cyfryzację. Dotykowe panele, ograniczona liczba fizycznych przycisków i skomplikowana obsługa nie wszystkim przypadły do gustu.
W ID. Cross widać, że Volkswagen potraktował te uwagi poważnie, tak jak chwilę wcześniej zrobił to w ID. Polo. 12,9-calowy ekran systemu multimedialnego nadal odgrywa główną rolę, ale najważniejsze funkcje odzyskały fizyczne przyciski. Klimatyzacja ma własny panel, a na tunelu środkowym wróciło klasyczne pokrętło do sterowania systemem audio. Z takich rozwiązań korzysta się po prostu szybciej i wygodniej.
Dobre wrażenie robi również jakość wykonania. Miękkie materiały na desce rozdzielczej, tapicerowane powierzchnie i starannie spasowane elementy sprawiają, że wnętrze nie przypomina budżetowego elektryka.

Retro zegary to nie jedyny ukłon w stronę kierowców
Najbardziej spodobał mi się jednak detal, o którym podczas prezentacji praktycznie nie wspominano. Po zmianie widoku cyfrowych zegarów kierowca może wyświetlić motyw stylizowany na klasyczne wskaźniki z pierwszego Golfa. Niby drobiazg, ale dobrze pokazuje zmianę podejścia. Volkswagen nie odcina się już od swojej historii. Wręcz przeciwnie - wykorzystuje ją tam, gdzie ma to sens.
Podobnie jest z systemem ID.Light. Pas świetlny nie kończy się już pod przednią szybą, lecz biegnie również przez boczki drzwi. Nadal ułatwia komunikację z kierowcą, a przy okazji dodaje wnętrzu charakteru.
Największa bateria ma 52 kWh
Do wyboru będą dwa akumulatory - 37 i 52 kWh netto - oraz trzy wersje silnikowe rozwijające 116, 135 i 211 KM. Maksymalny zasięg według WLTP wynosi 436 km, a ładowanie większego akumulatora od 10 do 80 proc. ma trwać około 24 minut.
Na papierze te liczby nie robią wrażenia, ale w praktyce mogą okazać się wystarczające. Volkswagen postawił na niższą cenę zakupu i codzienną użyteczność. Dlatego podstawowe wersje otrzymają akumulatory LFP, natomiast odmiany z większym zasięgiem będą korzystać z ogniw NMC. Z punktu widzenia większości kierowców to rozsądniejszy kierunek niż dokładanie kolejnych kilowatogodzin tylko po to, by poprawić wynik w katalogu.

Volkswagen nie oszczędzał na wyposażeniu
ID. Cross będzie dostępny m.in. z 12-kierunkowo regulowanymi fotelami z funkcją masażu, nagłośnieniem Harman Kardon o mocy 425 W, panoramicznym dachem oraz reflektorami IQ.LIGHT Matrix LED. Volkswagen zapowiada także nową generację Connected Travel Assist. System ma rozpoznawać sygnalizację świetlną i w określonych sytuacjach samodzielnie zatrzymać samochód przed czerwonym światłem. Takiego rozwiązania w tej klasie cenowej nie wprowadził jeszcze nikt. Pytanie tylko, czy infrastruktura jest na to faktycznie gotowa.

Największym rywalem nie będzie inny Volkswagen
Naturalnym punktem odniesienia wydaje się ID. Polo. Moim zdaniem to nie tam rozegra się najciekawsza rywalizacja. Znacznie ważniejsze będzie porównanie z modelami, które już dziś przyciągają klientów atrakcyjną ceną, bogatym wyposażeniem i praktycznym nadwoziem. To z nimi Volkswagen będzie walczył o uwagę kupujących.
ID. Cross trafi na rynek, na którym są już obecne m.in. Volvo EX30, Renault 4 E-Tech, Kia EV2 oraz coraz liczniejsi producenci z Chin. Jeżeli producent utrzyma zapowiadaną cenę na poziomie około 28 tys. euro, czyli stu-kilkunastu tysięcy złotych, nowy model ma argumenty, by mocno namieszać w tym segmencie.
Tak Volkswagen chce odzyskać Europę
Po statycznej prezentacji trudno przesądzać, czy ID. Cross okaże się sprzedażowym hitem. O tym zdecydują pierwsze jazdy i ostateczny cennik. Ale jedno widać już dziś. Volkswagen nie próbował zbudować kolejnego samochodu do bicia rekordów zasięgu czy mocy ładowania. Skupił się na tym, żeby stworzyć auto, z którego po prostu dobrze korzysta się na co dzień.
Jeżeli producent utrzyma zapowiadaną cenę, a pierwsze jazdy potwierdzą dobre wrażenie, jakie ID. Cross robi podczas statycznej prezentacji, może to być jeden z najważniejszych Volkswagenów ostatnich lat. Nie dlatego, że wyznacza nowe standardy techniczne. Dlatego, że przypomina, z czego marka z Wolfsburga była przez lata najbardziej ceniona.








