Vision BMW Alpina rzuca wyzwanie Bentleyowi. Tak się łączy luksus i sportowe osiągi
BMW oficjalnie wkracza w świat ultraluksusowych samochodów, prezentując koncepcyjny Vision BMW Alpina podczas prestiżowego konkursu elegancji Villa d'Este. To nie tylko samochód, to manifest nowej strategii koncernu, która ma wypełnić ogromną lukę między najdroższymi modelami BMW a ofertą Rolls-Royce'a. Przyglądaliśmy się z bliska tej premierze.

Spis treści:
- Historia Alpiny. Buchloe, maszyny do pisania i filozofia komfortu
- Premiera w Villa d'Este to nie przypadek
- Alpina nie będzie podrasowanym BMW. Ma być jak Rolls-Royce
- Wnętrze BMW Alpina z zegarmistrzowską precyzją
- Silnik V8 pod maskę. Tradycja wygrała z nowoczenością?
- Nowa era dla BMW i Alpiny. Start w 2007 roku
Można próbować romantyzować przejęcie Alpiny przez BMW, ale prawdziwe powody są dużo bardziej pragmatyczne. Świat bogaci się szybciej niż kiedykolwiek, a BMW ma w portfolio wyraźną dziurę. Według najnowszego raportu UBS Global Wealth Report 2026, rok 2025 przyniósł najszybszy wzrost globalnego majątku prywatnego od 2017 roku, a liczba dolarowych milionerów sięgnęła już 58 milionów osób na świecie.
Jednocześnie brakuje propozycji dla klientów niemieckiego koncernu, pomiędzy najdroższym modelem BMW a najtańszym modelem marki Rolls-Royce. Dlatego sygnał dla bawarskiej marki był jasny. Przejęcie legendarnej marki Alpine pozwoliło wypełnić lukę, ale tym razem nie kolejnym sportowym wariantem, tylko zupełnie nową-starą marką.
Historia Alpiny. Buchloe, maszyny do pisania i filozofia komfortu
Historia Alpiny zaczyna się w 1965 roku w małym bawarskim miasteczku Buchloe u podnóża Alp. Jej założyciel, Burkard Bovensiepen, miał przed sobą karierę w produkcji maszyn do pisania. Wybrał tuning samochodów. Założył firmę, która przez dziesięciolecia pozostawała niezależna, choć ściśle współpracowała z BMW. Rocznie sprzedawała zaledwie 2 tysiące samochodów. Lecz właśnie na tym polegała jej siła.
Bovensiepen rozumiał coś, o czym wielu konstruktorów zapominało. Kierowca, który czuje się komfortowo, jeździ szybciej. W wyścigach długodystansowych, gdy konkurenci zmniejszali masę samochodów do granic możliwości, on dodawał wygodę. Dodatkową wyściółkę do fotela. Lepszą kalibrację zawieszenia. Lepsze oparcie dla zmęczonego kierowcy. Nie walczył z fizyką. Pracował z człowiekiem.

Z czasem ta filozofia stała się DNA Alpiny. Samochody z charakterystyczną tarczą były piekielnie szybkie, ale zawsze komfortowe. Idealne do długich podróży autostradowych, czego raczej nie dało się powiedzieć o sportowych modelach BMW z serii M. Gdy w 2022 roku BMW ogłosiło zakup marki, wielu klientów obawiało się, że ta ekskluzywność zniknie i Alpina stanie się kolejną wariacją serii M. Jednak zaprezentowane nad jeziorem Como koncepcyjne studium Vision BMW Alpina pokazuje, że stało się dokładnie odwrotnie.
Premiera w Villa d'Este to nie przypadek
Prezentacja konceptu miała miejsce podczas Concorso d'Eleganza Villa d'Este 2026. Nie jest to zresztą pierwszy raz, kiedy BMW korzysta z tej sceny do pokazywania czegoś ważnego. Rok 2023 przyniósł tu Concept Touring Coupe, rok później publiczność zobaczyła Concept Skytop, a w 2025 roku scenę zdominował Concept Speedtop. Vision BMW Alpina dołącza więc do grona konceptów, które w Cernobbio zadebiutowały w ostatnich latach, choć jako jedyny powstał już w pełni pod szyldem nowo przejętej marki.

Ten moment nie jest przypadkowy. Vision BMW Alpina zadebiutowała zaledwie pięć miesięcy po tym, jak BMW przejęło pełną kontrolę nad swoim najbardziej uwielbianym tunerem, a także nieco ponad dwa miesiące po tym, jak z linii produkcyjnej zjechał ostatni egzemplarz "starej" Alpiny. Marka nie miała dosłownie ani jednego dnia przerwy między dwoma ważnymi rozdziałami w swojej historii.
Warto przypomnieć, że Alpina zaczynała od modyfikowania samochodów BMW w latach 60. Dopiero w późnych latach 70. przeszła do produkcji pełnowymiarowych modeli, budując kultową renomę na autach takich jak B6 3.5, B7 S Turbo czy B10 BiTurbo. Maszynach łączących luksusowy komfort ze sportowymi osiągami.
Sama premiera to jednak nie koniec historii z Villa d'Este. Następnego dnia, kiedy nad jeziorem zrobiło się już jasno, w Ogrodzie Mozaikowym czekała niespodzianka dla tych, którzy zostali na drugi dzień imprezy.

Obok nowego konceptu ustawiono zielony egzemplarz Alpiny B7 Turbo Coupe o typoszeregu E24. Samochodu, który powstał w zaledwie 153 egzemplarzach między 1978 a 1982 rokiem. Trudno o bardziej czytelny gest. Najpierw pokazano wizję przyszłości, a chwilę później, w spokojniejszej scenerii poranka, źródło tej wizji. Dla znawców marki to był moment, w którym cała opowieść o ciągłości Alpiny nabrała sensu wizualnie, bez potrzeby dodatkowego komentarza.
Rok 2026 to symbolicznie także pięćdziesiąta rocznica debiutu bazowego BMW serii 6 generacji E24, więc umieszczenie klasyka obok nowego konceptu wygląda na coś więcej niż gest na pokaz. Warto dodać, że w 1982 roku turbodoładowana "szóstka" B7 S Turbo dysponowała mocą 330 KM. Imponujący wynik jak na tamte czasy i dowód, że Alpina nigdy nie była marką z akcentem wyłącznie na "komfort".
Alpina nie będzie podrasowanym BMW. Ma być jak Rolls-Royce
Adrian van Hooydonk, szef projektantów w BMW Group, w rozmowie z dziennikarzami w Cernobbio tłumaczył bez owijania w bawełnę strategię na dalszy rozwój Alpiny. Rolą nowych opiekunów marki jest zachowanie jej wyjątkowości i dostosowanie jej do współczesnych czasów. Alpina nie będzie tylko podrasowanym BMW. Będzie czymś pomiędzy BMW a Rolls-Royce'em. Mniej ekstrawaganckie niż brytyjska ikona, bardziej luksusowe niż bawarskie sedany.
Przód nawiązuje do klasycznego "shark nose" z lat 70., wyrażonego jednak nowoczesnym językiem. Trójwymiarowe nerki grilla są rzeźbą, nie grafiką. Sam van Hooydonk, odnosząc się wprost do klasycznego B7, przyznał, że nowy projekt idzie z tym motywem jeszcze dalej. Jest bardziej ostry, bardziej rzeźbiarski, bardziej trójwymiarowy. Linie dekoracyjne Alpiny, charakterystyczne od 1974 roku, teraz zostały namalowane pod warstwą lakieru bezbarwnego. Są tam, ale trzeba się przyjrzeć, żeby je dostrzec.

Maximilian Missoni, szef działu projektowania BMW Alpina, mówił o detalach, które ujawniają się dopiero przy bliższym kontakcie. Wewnętrzne powierzchnie nerek grilla mają ciemny metaliczny lakier, widoczny tylko pod odpowiednim kątem. Inspiracją było BMW 507, w którym chrom pojawiał się wyłącznie wewnątrz nerek.
Nawet światła mają historię. Reflektory zainspirowane są Alpami Bawarskimi. Światła do jazdy dziennej świecą ciepłym, białym kolorem. Podświetlone kryształowe elementy wewnątrz reflektorów przypominają o przeszłości marki.
Koła to kultowy 20-ramienny wzór, stosowany przez Alpinę nieprzerwanie od 1971 roku. Rzadki przypadek detalu stylistycznego, który przetrwał ponad pół wieku bez większych zmian. Przednie koła mają 22 cale, tylne aż 23 cale. To szczegół, który każdy znawca Alpiny rozpozna od razu.
Za projektem, obok Missoniego, stoi także Alex Innes, znany z pracy przy ekskluzywnych projektach marki Rolls-Royce, w tym słynnym modelu Boat Tail. Do Alpiny dołączył w 2024 roku, co samo w sobie mówi wiele o tym, jak wysoko BMW mierzy z pozycjonowaniem marki.
Wnętrze BMW Alpina z zegarmistrzowską precyzją
Wejście do kabiny Vision BMW Alpina to wejście do świata, w którym ulokowano wiele smaczków. Skórzana tapicerka na fotelach to wysokogatunkowy materiał prosto z regionu alpejskiego. Przeszycia nawiązują do historycznych linii dekoracyjnych marki. Przez całe wnętrze biegnie charakterystyczna sześciostopniowa linia, oddzielająca ciemniejszą górę od jaśniejszego dołu.
Wykończenia ograniczono do minimum. Metalowe elementy wykończono technikami znanymi z zegarmistrzostwa. Kryształ pojawia się wyłącznie przy przełącznikach związanych z prowadzeniem samochodu. Za tylną konsolą automatycznie wysuwają się kryształowe kieliszki do wody, każdy ozdobiony 20 liniami nawiązującymi do wzoru na felgach.

Kokpit to dobrze znane, nowoczesne BMW. Wyświetlacz ukryty pod szybą, czyli Panoramic iDrive, dodatkowy ekran dla pasażera, a także minimalna liczba fizycznych przycisków. Interfejs graficzny zaprojektowano jednak specjalnie dla Alpiny. Intensywność koloru niebieskiego i zielonego rośnie, gdy kierowca zmienia tryb Comfort+ na Speed. Ciekawy detal: tło wyświetlacza to nie przypadkowy krajobraz, lecz dokładne odwzorowanie widoku na Alpy, jaki roztacza się patrząc na południe z Buchloe. Miejsca, gdzie wszystko się zaczęło.
Silnik V8 pod maskę. Tradycja wygrała z nowoczenością?
Pod maską Vision BMW Alpina pracuje benzynowy silnik V8. To naprawdę duże zaskoczenie i mocny manifest niemieckiej marki. BMW planuje, by Alpina oferowała spalinowe napędy nawet w czasach bardzo poważnej elektryfikacji rynku. Koncern nie zdradza szczegółów tej strategii, ale zapewnia, że ma dokładny plan.
Silnik dostrojono tak, by generował charakterystyczne brzmienie Alpiny. Bogate i głębokie przy niskich prędkościach, donośne przy wysokich obrotach. Charakterystyczna cecha, która u fanów wywołuje gęsią skórkę, za każdym razem, gdy tylko wciśnie się pedał gazu.

Nowa era dla BMW i Alpiny. Start w 2007 roku
Pierwszy produkcyjny model BMW Alpina pojawi się w 2027 roku. Będzie oparty na architekturze serii 7, choć wymienia się model X7 i platformę CLAR jako możliwą bazę.
Oliver Viellechner, szef marki, mówił wprost o luce w portfolio między BMW a Rolls-Royce'em, podkreślając mocne dziedzictwo Alpiny oraz globalną społeczność fanów, na której BMW chce budować, zachowując jednocześnie istotę marki: prędkość, komfort i wyrafinowanie. Dlatego cena będzie odpowiednio pozycjonowana. Rocznie powstanie zaledwie tylko kilka tysięcy egzemplarzy. Więcej niż w historii Alpiny, ale wciąż elitarnie.
Vision BMW Alpina to przede wszystkim studium koncepcyjne, a nie wersja produkcyjna. Jednak każdy element tego konceptu ma szansę trafić do serii. Chociaż warto w tym miejscu przywołać model Concept Skytop, pokazany na Villa d'Este w 2024 roku, który trafił ostatecznie do produkcji w liczbie 50 egzemplarzy. To najlepszy dowód, że koncepty z Como u BMW rzadko kończą żywot wyłącznie na wybiegu konkursów elegancji.
Na koniec warto podkreślić, że Alpina nigdy nie była marką dla szerokiego grona klientów. Mówiąc językiem młodzieżowym, można powiedzieć, że były to samochody "dla kumatych". W nowej odsłonie wciąż będą, ale z jeszcze większą nutą ekskluzywności i nowoczesności.










